Wygląda na to, że tym razem Lech Wałęsa naprawdę wykiwał bezpiekę. Jego absencja 10 lipca na kontrmiesięcznicy to poważny cios dla zadymiarzy

fot.Facebook/Lech Wałęsa

Patrząc na zdjęcia Lecha Wałęsy ze szpitala z uśmiechniętymi pielęgniarkami i wesołym lekarzem trudno się oprzeć wrażeniu, że jego choroba może być wybiegiem taktycznym.

A miało być tak pięknie. Lecha Wałęsę, nasz eksportowy symbol „Solidarności”, mieli ciągać po warszawskim bruku policyjni siepacze nasłani przez kaczystowski reżim. Były już wyostrzone obiektywy kamer i aparatów fotograficznych, rozgrzane redakcje u nas i na całym świecie już miały przygotowane wstępniaki: „Laureat pokojowej nagrody Nobla pobity w Warszawie przez policje”, „Prawdziwa twarz dobrej zmiany. Siłowa rozprawa z opozycją”, „Tak wygląda demokracja pod rządami Kaczyńskiego”, „Kaczyński funduje powtórkę ze stanu wojennego” itd.

Rzeczywiście sytuacja, kiedy policja musiałby użyć tzw. środków przymusu bezpośredniego wobec Lecha Wałęsy, odpowiednio spreparowana i posłana w świat nie byłaby dla nas dobrą reklamą. Czy nam się to podoba czy nie, Lech Wałęsa jest odbierany powszechnie jako bohater, a jego nazwisko jest kojarzone w wielu zakątkach naszej globalnej wioski wyłącznie z obaleniem komunizmu.

Wynoszenie Władysława Frasyniuka nie będzie żadnym wydarzeniem. Przede wszystkim nie po raz pierwszy, więc traci posmak nowości, a ponad to w porównaniu z Lechem Wałęsą, wrocławianin nie jest dla światowej opinii nikim ważnym. Nimb jednego z przywódców S roztrwonił już dawno w III RP, a po 1989 roku nie zrobił niczego pożytecznego dla Polaków. Wprost przeciwnie trzymał sztamę ze swoimi rzekomymi ciemiężycielami z osiemdziesiątych lat.

Życząc Lechowi Wałęsie jak najwięcej zdrowia, można domniemywać, że po prostu rozważył sobie, że udział w awanturze na Krakowskim Przedmieściu odbije się niekorzystnie na jego wizerunku i tak nadszarpniętym ostatecznymi oświadczeniami IPN.

Po pierwsze musiałby stanąć ramię w ramię, z różnymi postaciami, których czerwonych peerelowskich korzeni nie zamaskują białe róże. W potocznej opinii stanąłby w jednym szeregu z byłymi ubekami.

Po drugie, wizja, że mogą go wynieść jego dawni koledzy z „Solidarności” też chyba wydała mu się mało kusząca. Tym bardziej, że pojawiała się wersja z taczką.

Po trzecie, może mu ktoś uświadomił, że najprawdopodobniej musiałaby go wyprowadzić jego własna ochrona z BOR, która ma obowiązek izolować ochranianego z miejsca zagrożenia.

Po czwarte, niezbyt przychylne przyjecie przez tłum na placu Krasińskich, gdzie był gościem podczas wizyty prezydenta Trumpa, też mogło wywołać odruch zastanowienia, że na Krakowskim Przedmieściu większość to nie będą jego zwolennicy i mogą być skandowane niemiłe mu hasła.

Po piąte, mało prawdopodobne, ale niewykluczone, słuchając przemówienia prezydenta Trumpa, może zrozumiał, że Polska odnosi takie sukcesy, że nie warto dawać swojego nazwiska przegranej sprawie.

Symptomatyczne były słowa jego syna Jarosława:

Chciałem towarzyszyć ojcu w kontrmiesięcznicy, stać przy jego boku, ale nie pozwalały mi na to obowiązki eurodeputowanego.

Być może będzie pomagał uchodźcom w jakieś grupie dyskusyjnej, a być może też zrozumiał, że całe przedsięwzięcie z wciąganiem mimo wszystko schorowanego ojca w uliczną awanturę jest złym pomysłem.

Lech Wałęsa jest z pewnością człowiekiem mającym wiele dolegliwości, wiek i co tu dużo mówić intensywne życie musiały się odbić na jego zdrowiu. Widząc jednak jego zdjęcia leżącego na łóżku szpitalnym w ubraniu i otoczonego pozującym radośnie do fotek personelem, ma się wrażenie, że jego stan nie jest szczęśliwie jakiś bardzo ciężki.

Wycofanie się z karczemnej burdy pod pozorem choroby jest co tu dużo mówić najlepszym rozwiązaniem i można Lecha Wałęsę doskonale zrozumieć. A nawet powinniśmy być mu wdzięczni, że nie będzie osobiście wspierał hybrydowych zadymiarzy. I trzeba zaznaczyć, że zwrócił się o pokojowy przebieg manifestacji.

Życzmy mu wszyscy dużo zdrowia, bo jeśli będzie tylko chciał, to może się jeszcze bardzo Polsce przysłużyć.

Notabene zamieszki w Hamburgu dają polskiej policji możliwość bardziej zdecydowanego postępowania z tymi, którzy próbują podpalić Polskę. Świat i Europa doskonale to zrozumieją.

autor: Ryszard Makowski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ