Łączewski histeryzuje w „Wyborczej”

laczewski.jpg

Co tam art. 178 konstytucji, który mówi, iż sędzia nie może „prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów”! Sędzia Wojciech Łączewski, w poczuciu „obywatelskiego obowiązku”, postanowił zostawić na moment swoje obowiązki w sądzie rejonowym w Warszawie i zabrać głos w dyskusji o zmianach w sądownictwie. Naiwnie histeryczne konkluzje sędziego Łączewskiego, „Gazeta Wyborcza” upchnęła gdzieś pod koniec dzisiejszego numeru. Nie ma się co dziwić. Taka ilości przekłamań i taniej egzaltacji, nawet na Czerskiej, musi wzbudzać wątpliwości.

O tym, że sędzia Łączewski ma pełną świadomość iż swoim publicznym wystąpieniem może on łamać powyższy zapis w konstytucji, dowiadujemy się już w pierwszym zdaniu, łzawego „manifestu”.

Zanim zacznę (i narażę się na kolejną próbę wszczęcia postępowania dyscyplinarnego), przypomnę, że sędzia to też obywatel. A obywatel – zgodnie z art. 54 konstytucji – ma wolność wyrażania poglądów. I wybaczcie, ale nie działają na mnie pohukiwania władzy, która chce mi to prawo odebrać. Oczywiście, jako sędzia muszę wyrażać poglądy w sposób powściągliwy. W czasach nadzwyczajnych (takie niestety mamy) jest to trudne. Ja spróbuję – jako obywatel.

– wymachuje szabelką Łączewski.

Po tym „bohaterskim” wstępie następuje rys historyczny dotyczący konstytucji z 1997. Łączewski twierdzi, że uchwalenie ustawy zasadniczej było „nadludzkim wysiłkiem”.

Wiem, że niektórym trudno to zrozumieć, ale ten nadludzki wysiłek uczyniliśmy dla przyszłych pokoleń, którym zobowiązaliśmy się przekazać wszystko, co cenne, z naszego ponadtysiącletniego dorobku. (…) Właśnie dlatego trudno mi zrozumieć polityków, którzy konstytucję nazywają „postbolszewicką”. I proszę mi uwierzyć, to jedno z łagodniejszych określeń. (…) Panie i Panowie parlamentarzyści, Panie Prezydencie i członkowie Rady Ministrów – czyżbyście przysięgali na wierność „postbolszewickiej” konstytucji? Przysięgaliście według art. 104 ust. 2, art. 130 i art. 151. Czy przysięgając, nie dostrzegaliście tego, co teraz wyszydzacie?

– pyta sędzia Łączewski, który następnie dokonuje przydługiej wykładni konstytucji. Potem dowiadujemy się o ciężkiej i chwalebnej doli i niedoli sędziów polskich.

To my wydajemy wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, czyli narodu polskiego i dobra wspólnego wszystkich obywateli. To my każdego dnia żyjemy z przeświadczeniem, że nie ma nic ważniejszego niż każda jednostkowa sprawa obywatela, który do sądu się udaje. Wy, państwo politycy, widzicie statystyki, my, sędziowie – żywego człowieka. Każda sprawa jest ważna i może prowadzić do wielu nieprzespanych nocy, bo ciężar decyzji o czyimś losie potrafi przytłoczyć niejednego z nas. Wy, państwo politycy, pamiętacie o obywatelach przy okazji wyborów. My, sędziowie – cały czas. Prawdą jest, że się mylimy, popełniamy błędy – w końcu jesteśmy tylko ludźmi. By je zminimalizować, mamy dwuinstancyjność (art. 176 ust. 1 konstytucji).

– stwierdza człowiek, który skazał na bezwzględne więzienie człowieka, który bezkompromisowo walczył z przestępczością zorganizowaną – Mariusza Kamińskiego.

Na koniec Łączewski zaczyna straszyć obecnie rządzących.

Wy, państwo politycy, dla swoich partykularnych interesów wprowadzacie naród w błąd. Takie rzeczy historia pamięta. (…) Brońmy konstytucji, dopóki ją mamy ze wszystkimi niedoskonałościami, bo wkrótce możemy nie mieć żadnej…(…)Historia pamięta. I poeta pamięta. (…) Wrażliwość poety oddaje każdego pojedynczego obywatela. Być może nie osądzą was sędziowie, których właśnie sprowadzacie do roli waszych służących. Ale na pewno osądzą was poeci.

– twierdzi sędzia Łączewski.

Sędzia Wojciech Łączewski musi się zastanowić, czy nadal chce orzekać w sądzie w Warszawie, (mimo toczących się postępowań dyscyplinarnych i prokuratorskich,w których występuje jego nazwisko), czy woli zgrywać zatroskanego o los konstytucji i demokracji trybuna ludowego. Te i inne pytania dedykujemy panu sędziemu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ