Żona Sikorskiego szkaluje polskie władze za granicą. Applebaum: „Rząd jest kierowany przez PiS, nacjonalistyczną partię z nieznaczną większością”

Ann Applebaum, żona Radosława Sikorskiego, po raz kolejny postanowiła „wyjaśnić” Amerykanom, co dzieje się w Polsce. Tym razem w swoim felietonie dla „The Washington Post” porusza temat reform sądownictwa. Oczywiście nie jest ani pochlebna dla samych reform, ani dla rządu który je wprowadza.

Polski rząd jest kierowany przez Prawo i Sprawiedliwość, nacjonalistyczną partię z nieznaczną większością parlamentarną, ale bez większościowego poparcia i bez uprawnień do zmieniania konstytucji— przedstawia swoich przeciwników Applebaum, tak by jej czytelnicy nie mieli wątpliwości, kto tu jest zły.

Mimo tego, odkąd przejęli władzę, metodycznie przejęło wiele wcześniej niezależnych instytucji: media publiczne, instytucję prokuratora generalnego i, co najpoważniejsze, Trybunał Konstytucyjny. Upolityczniło służby publiczne. Jego Minister Obrony Narodowej wyeliminował także wielu profesjonalnych przywódców wojskowych— grzmi żona Sikorskiego, nie próbując nawet zachować obiektywizmu. Przechodzi wreszcie do tego, co nazywa „atakiem” na KRS i Sąd Najwyższy:

W zeszłym tygodniu, tylko kilka dni po wizycie Donalda Trumpa, przedstawiło również ustawę, która ma upolitycznić Krajową Radę Sądownictwa, konstytucyjny organ wybierający sędziów. Potem poszło dalej: Bez wysłuchań publicznych przedstawiło kolejną ustawę która, jeśli zostanie wprowadzona w życie, pozwoli Ministrowi Sprawiedliwości, naruszając konstytucję, natychmiast zdymisjonować członków polskiego Sądu Najwyższego.

Po tym, jak Applebaum przedstawiła już dokładnie punkt widzenia polskiej opozycji i pogroziła końcem demokracji i wolnych instytucji w Polsce, przechodzi do konkluzji.

Wszyscy potrafimy sobie wyobrazić konsekwencje płynące z bierności prorządowych sądów. Pozwoli to rządowi na fałszowanie wyborów, umarzanie dochodzeń w sprawie korupcji, wnosić oskarżenia przeciw swoim przeciwników. (…) Kiedy Trump został wybrany na prezydenta, wielu ludzi, włącznie ze mną, opisywało wpływ, jaki mógłby mieć na międzynarodową demokrację. Wielu martwiło się, że zachęci populistyczne, nacjonalistyczne albo nieliberalne partie w Europie i wszędzie indziej. I właśnie to zrobił— kończy Applebaum. A artykuł opatruje zdjęciem ludzi protestujących ze świecami.

Groza opanuje Stany Zjednoczone…

The Washington Post/wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ