Lis:…„mamy już dyktaturę”. Pozamiatane, te protesty są za małe, zbyt późno. „Trzeba było w grudniu pójść na ostro…”

Jak można było się domyślać, piątkowe spotkanie publicystycznej „trzódki” (jak sami się określają) w radiu tok fm przyniosło arcyciekawe analizy zrozpaczonych dziennikarzy radiowęzła z Czerskiej.

Co ciekawe, tuż przed wejściem na antenę Tomasz Wołek z pasją opowiadał, że spotkał niedawno „byłego funkcjonariusza ABW”, który miał mu powiedzieć, że… i wtedy Żakowski rozpoczął audycję, orientując się, że są już na wizji. Hmmm…

Ale wrócmy do audycji. Tomasz Lis był pełen rezygnacji. Aż się nam zrobiło przykro.

Jest pozamiatane. Mnie ten wczorajszy protest, te wielodniowe protesty, bardzo cieszą – jako akt założycielski czegoś nowego. Ale za mało, za późno… O jeden dzień za późno, o wiele miesięcy za późno. Trzeba było w grudniu pójść na ostro…— ubolewał naczelny „Newsweeka”.

Nasz protest jest niezorganizowany, amorficzny, a tam jest wojsko

— dodawał.

Wszyscy wspólnie – wraz z red. Żakowskim, Wołkiem i Władyką – cieszyli się, że na protestach widać twarze młodych osób.

To stało się niespodziewanie, także dla młodych ludzi. To stało się zanim był koncert sejmowej hucpy!— cieszył się Lis.

Jacek Żakowski dodawał:

Pytanie, co z tym zrobić. Z tym problemem przywództwa… Kuźniar pisze, że demokratyczna opozycja powinna pozostawić obóz PiS-PRL w Sejmie sam ze sobą. (…) PiS uchwaliło, że w Polsce nie ma sądów. Jeżeli prezydent to podpisze, to być może legitymizowanie tego będzie tak rozpaczliwe jak mikołajczykowskie legitymizowanie PRL-owskiej konstytucji— ocenił publicysta „Polityki”.

Tomasz Wołek nie zgadzał się z taką strategią:

To nic nie da. Taką metodę stosował PiS przez osiem lat. Właśnie te oklaski dla pani Pihowicz, Budki… Społeczeństwo docenia waleczność, niezłomność, obronę wartości— zaznaczył.

Lis po jednej z kolejnych przerw opowiadał, że w Polsce „mamy już dyktaturę”.

Wczoraj Polacy oglądali protesty w tvn24. Nie dałbym sobie palca odciąć, czy będą mieli państwo taką możliwość za pół rok czy rok… Nie mam absolutnej gwarancji, czy za pół roku i rok będą mieli państwo posłuchać radia TOK FM, poczytać „Newsweeka” czy „Politykę”… Kaczyński się z nami nie bawi. Cały plan, jaki ma w głowie to jedna wielka zemsta

— powiedział.

Po czym zupełnie wszyscy czterej poważnie rozważali scenariusz, w którym opozycja rezygnuje z prac parlamentu i zastanawiali się, kiedy przyjdzie czas, by totalnie zablokować prace instytucji państwa. Żądali też – pół żartem, ale jednak pół serio – by mieszkańcy Krakowa przeprosili Polaków za Zbigniewa Ziobrę, Arkadiusza Mularczyka i prezydenta Andrzeja Dudę.

Strach się bać, co powiedzą, do czego zachęcą, gdy nasilą się upały.

wpolityce.pl, tokfm.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ