Stuhr wystawił ich do wiatru. Zaganiał KOD-ziarzy na protest, ale jemu „coś wypadło”

fot. youtube.com

Maciej Stuhr, który stał się bardzo aktywny politycznie, jest znany m.in. z rynsztokowych dowcipów o Żołnierzach Wyklętych, czy ofiar katastrofy smoleńskiej. W wyjątkowo plugawy sposób zabrał głos nawet tuż przed ekshumacją śp. Pary Prezydenckiej. Tym razem postanowił zrobić swoich wielbicieli w konia. Zaprosił wszystkich na protest, a sam się nie pojawił. I jeszcze to tłumaczenie… 

Jak tam Mordeczki moje kochane, zdradzieckie? I jak się macie w naszej Ojczyźnie?(…) Nie za zbytnio? Zapraszam jutro o 20. pod Pałac Prezydencki, będziemy prosić Pana Prezydenta o zawetowanie ustaw sądowych. Będzie ponoć prof. Rzepliński i kilka innych, zacnych zdradzieckich mordeczek. Sie ma! – pisał Stuhr jeszcze 19 lipca.

Protest był, i się skończył. A Stuhr się nie zjawił. Ani przed Sejmem, ani na Krakowskim Przedmieściu. Wirtualna Polska podała, że „najprawdopodobniej go nie będzie, bo wypadło mu coś niespodziewanego, co musi dziś załatwić”.

Zapytano go, czy w takim razie poinformuje o tym fakcie swoich fanów. Jego tłumaczenie zadziwia.
To czy ja tam będę, czy nie, jest drugorzędne. Nie chcę, żeby ludzie przychodzili spotkać się ze mną, tylko żeby przyszli zaprotestować, zamanifestować swoje poglądy i niezgodę na to, co dzieje się w kraju. I do tego nawołuję, bo to jest clou programu
– powiedział.

W tym momencie przypomina się sytuacja, gdy Dorota Wellman miała wziąć udział w ogólnopolskim strajku kobiet. Przynajmniej tak zapowiadała. Zachęcała, by zostawić swoje obowiązki domowe i służbowe i przyjść. Następnie okazało się, że jednak pojawiła się w studio TVN, aby poprowadzić program w paśmie śniadaniowym.

źródło: niezalezna.pl

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ