Izraelska studentka kradła pamiątki z Muzeum Auschwitz-Birkenau. Były jej potrzebne do… pracy zaliczeniowej

auszd.jpg
fot: youtube

Pewna studentka z Izraela swoim skandalicznym zachowaniem udowodniła, że coś takiego jak granice głupoty nie istnieją. Rotem Bides kradła pamiątki z Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, aby stworzyć pracę zaliczeniową na zakończenie studiów.

Okazało się, że dziadkowie studentki byli więźniami obozu. Przyjeżdżała ona do Polski sześć razy w ramach wymiany studenckiej. Podczas każdej wizyty odwiedzała Muzeum Auschwitz-Birkenau i kradła eksponaty.

Na zaliczeniowej wystawie pokazała łyżki więźniów obozu, szklanki, miseczki a nawet znak mówiący o tym, że nie wolno wynosić pamiątek.

Oburzona uczelnia usunęła pracę i wezwała studentkę na rozmowę dyscyplinarną.

W sprawie interweniowała również dyrekcja Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Zgłosiliśmy sprawę do prokuratury i poinformowaliśmy ambasadę Izraela

— powiedział dyrektor Piotr Cywiński.

Tłumaczenia studentki są wręcz absurdalne.

Jeśli można było zamordować tam miliony ludzi na podstawie praw, które w tym reżimie obowiązywały, to mogę tam iść z własnymi prawami

— stwierdziła Rotem Bides, studentka z Izraela, która nie zamierza przepraszać za kradzież.

wpolityce.pl/fakt

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ