Niemieckie media otwarcie przeciwko polskiemu rządowi: „Dni Polski jako demokratycznego państwa prawa są policzone”

W sobotnich wydaniach niemieckie dzienniki komentują wydarzenia w Polsce związane z reformą sądownictwa. Ostra krytyka pod adresem naszego rządu ma być rzekomo przejawem ich „troski o stan polskiej demokracji”.

„Süddeutsche Zeitung” pisze, że Jarosław Kaczyński „stracił panowanie nad sobą, bo  nie chce pozwolić, by kontrolowano jego politykę”.

Oznacza to odejście Polski Kaczyńskiego od demokracji. Demokracja jest, jak trafnie opisał to kiedyś niemiecki historyk Karl Dietrich Bracher, państwową formą samoograniczania się. Owo samoograniczanie jest nie po myśli politykom typu Kaczyńskiego, Erdogana, Orbána czy Trumpa. Oni wszyscy zastępują je samowywyższaniem. Trzeba powstrzymać ten poryw. Od tego zależy przyszłość demokracji—można przeczytać na łamach „SZ”.

W podobnym tonie pisze brandenburski dziennik „Lausitzer Rundschau”, który twierdzi, że „dni Polski jako demokratycznego państwa prawa są policzone”.

Presja na Dudę rośnie z każdym dniem. Głos zabierają związki sędziowskie w sąsiednich krajach. UE ostrzega i grozi po raz kolejny sankcjami, nawet Stany Zjednoczone mówią oficjalnie o «zaniepokojeniu» dramatycznym demontażem demokracji w Polsce. Ta decyzja będzie mu towarzyszyć przez całe życie. On może pogrzebać demokrację w Polsce lub uratować ją. Cena tak czy inaczej będzie wysoka: wieczna hańba lub utrata urzędu prezydenckiego—pisze niemiecki dziennik.

Z kolei monachijski dziennik „Münchner Merkur” uważa, że „Unia Europejska zbyt długo bezczynnie przyglądała się «taktyce salami», którą Jarosław Kaczyński „naruszał europejskie wartości”.

Jak wcześniej już w przypadku poczynań premiera Węgier Orbána czy odgórnego puczu Erdogana, reprezentującego oficjalnego kandydata do UE – Turcję. Polityka appeasementu wobec autokratów nigdy jeszcze nie była właściwym wyborem. Kto nie powstrzyma tej polityki polegającej na wybieraniu rodzynek przez Kaczyńskiego czy Orbána, którym obojętne są wartości UE i zasady, ale wyciągają rękę po pieniądze z Brukseli, podcina korzenie Unii Europejskiej—pisze „Münchner Merkur”.

/wpolityce.pl Twitter/www.dw.com.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ