Zakaz skrętu w lewo

fot. Google zdjęcie

Maszyniści muszą hamować skład pociągów pasażerskich na wrocławskich rogatkach, bo kierowcy pomimo automatycznie zamykanych barierek wjeżdżają na tory albo – jak w przypadku przejazdu na ul. Średzkiej – zostają na nich z powodu utknięcia. Takie sytuacje zdarzają się  również na innych przejazdach i na skrzyżowaniach, np. na ul. Kromera. Kierowcy wjeżdżają jeden po drugim, ufając, że wszyscy jadą prosto, tymczasem dopiero na przejazdach kolejowych sygnalizują skręt w lewo, tym samym robią zator. Gdyby kierunkowskazy włączali przed przejazdem, każdy jadący za nim odczekałby kilka minuta a tak nieświadomie stwarzają zagrożenie.

Większość rogatek jest monitorowana, zdjęcia wysyłane są do DOKP, jeśli ustalą numery rejestracyjne pojazdów, jest szansa na ukaranie kierowców. Tylko nie o mandaty tu chodzi a o bezpieczeństwo. Skoro nie stosują się do przepisów o ruchu drogowym, nie słuchają głosu rozsądku, może należałoby zmienić znaki na przejazdach? Niektórzy mówią, że na ul. Średzkiej do krytycznych sytuacji dochodzi bardzo często. Niedaleko jest skrzyżowanie ze światłami, kierowcom trudno wyjechać z nowych uliczek na główną ulicę. Ewidentnie ktoś nie przemyślał budując osiedle w Leśnicy i włączając nowych mieszkańców w istniejący ruch uliczny.

Łukasz Mirowski, zawodowy kierowca tłumaczy dlaczego potrzebny jest zakaz skrętu w lewo

Przed tobą jedzie jeden pojazd przed nim 300 metrów pustej drogi którą widzisz – czy ty musisz czekać z wjazdem na przejazd tak długo jak ten przed tobą z niego nie zjedzie – nie, bo jak nie włączy kierunkowskazu to możesz domniemać, że jedzie prosto i pojedzie. Natomiast tuż za przejazdem on staje włącza kierunek w lewo i czeka jak go wpuszczą – natomiast ty zostajesz na przejeździe – Tam powinien być zakaz skrętu w lewo

MP

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ