„GW” przekracza granice absurdu! Policjanci pilnowali porządku podczas protestów, a oni robią z tego… inwigilację Petru

petru 23.jpg

Doprawdy, trudno o bardziej siermiężną próbę naginania faktów do z góry postawionej tezy! „Gazeta Wyborcza” epatuje swoich czytelników hasłami o „inwigilacji opozycji” powołując się na nagrania rozmów funkcjonariuszy, jakie otrzymała za pomocą sieci TOR gwarantującej anonimowość.

Policyjni tajniacy śledzą działaczy stowarzyszenia Obywatele RP i posła opozycji Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej. Mamy nagrania rozmów policjantów, które tego dowodzą

— donoszą żurnaliści z Czerskiej.

Zdaniem dziennikarzy „tajniacy śledzą” również Wojciecha Kinasiewicza i Tadeusza Jakrzewskiego z Obywateli RP.

A oto przykładowe rozmowy policjantów mające świadczyć o rzekomej „inwigilacji”:

— Informacyjnie: pan Petru, Wiejska 13, restauracja.– Dobra, dzięki.

(…)

— To wąskie przejście, gdyby znane osobistości przechodziły, daj „halo”.

— To jedynie co, to pan Petru wychodził.

— Jeszcze raz.

— Petru opuścił teren Sejmu przez to wąskie przejście.

— Dobrze, dziękuję. Ale jakby coś, to dawaj mi „halo”.

(…)

— Pytanie moje, pan Petru wyszedł z restauracji Wiejska 13. Teraz jest kwestia, czy go pilnujemy dalej? Idzie w stronę pl. Trzech Krzyży. Czy odpuszczamy?

— Słuchaj, pilnujemy go. I tam jak tutaj – jak Kinasiewicz wejdzie do auta swojego, wiesz, to też krótko pojedziemy za nim.

— Tak, przyjąłem. Tajniak idzie za posłem Petru. Przekazuje meldunki i prosi o instrukcje:

— Słuchaj, pan Petru wszedł w Nowy Świat.

(…)

— No, posłuchaj: pan Petru, Nowy Świat 27. To jest chyba siedziba Nowoczesnej. Wszedł do środka. Słuchaj, załogę mogę puścić już pod Sejm?

— Tak, oczywiście. Dziękuję.

*

I tym podobne, i tak dalej. W istocie to standardowe działania policji towarzyszące każdej manifestacji. Takie same czynności funkcjonariusze podejmowali również w poprzednich latach, bez względu na barwy rządzącej akurat ekipy politycznej. Czynności wykonywane przez policjantów służą zabezpieczaniu terenu, na którym organizowane były publiczne demonstracje.

Warto zwrócić uwagę, że policjanci nie rozmawiali o treści rozmów Ryszarda Petru, bo te ich zupełnie nie interesowały. Jak w takim razie można mówić o inwigilacji!?

Dziennikarze „Wyborczej” wykazali się zupełnym brakiem znajomości policyjnych procedur ubierając standardowe działania w szaty prześladowań politycznych.

Jak widać, każdy fakt można dobrać do wygodnej dla siebie i własnego środowiska agitki. Tylko po co rzucać przy tym tak wielkie hasła?

źródło: wpoliyce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ