Kanclerska: Polemika z „Gazetą Wyborczą” ws słów Prezydenta Lecha Kaczyńskiego o polskim wymiarze sprawiedliwości

gazeta.jpg

W „Gazecie Wyborczej” z dnia 28 lipca 2017 r. ukazał się kuriozalny artykuł zatytułowany„Prezydent i Prezes. Protokół rozbieżności”. Tendencyjnie dobrane cytaty z wypowiedzi Lecha Kaczyńskiego mają wywołać u naiwnego czytelnika mylne wrażenie jakoby, w przeciwieństwie do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, śp. Prezydent był zadowolony z polskich sądów i nie chciał żadnych reform.

Pomijając już fakt, że wypowiedzi przytoczono nie podając ich źródła, to większość z nich stanowią po prostu stwierdzenia istniejącego stanu rzeczy (vide „W Polsce, można powiedzieć, mamy do czynienia z niewątpliwie pełną odrębnością władzy sądowniczej” lub „Trybunał Konstytucyjny był, jest i będzie organem władzy całkowicie niezależnym i, jak wszyscy w Polsce zauważyli, pilnie owej niezależności strzegącym”). Wystarczy zaś sięgnąć choćby po wznowioną w ubiegłym roku książkę Łukasza Warzechy „Lech Kaczyński. Ostatni wywiad”, aby poznać prawdziwe zdanie śp. Prezydenta na temat wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Otóż, Lech Kaczyński uważał, że sądownictwo w Polsce powinno przejść zasadniczą reformę.

Prezydent dostrzegał liczne wady wymiaru sprawiedliwości. Np. zwracał uwagę, że w bardzo podobnych sprawach zapadają całkiem różne orzeczenia. Wskazywał, że „sądy są nieobiektywne w stopniu horrendalnym”. Było dla niego oczywiste, że w sądach dominują ludzie, którzy wierzą w polityczną poprawność, i których poglądy kształtuje „Gazeta Wyborcza”. Lech Kaczyński krytykował dominującą na prawniczych studiach ideologię liberalizmu prawnego. Ostrzegał przed „ewolucją pojęcia państwa prawnego – od formalnego, poprzez demokratyczne po tak zwane aksjologiczne”. Mówił o nierówności wobec prawa elit i zwykłych ludzi. Ironizował na ten temat: „członkowi elity wolno być uczciwym człowiekiem, tego nie zakazują (…) ale wolno też uczciwym nie być”. Przyznawał, że potrzebna jest dyskusja nad elementarnymi kwestiami w wymiarze sprawiedliwości. Np. nad tym, czy mandat sędziego powinien być nieograniczony czasowo czy powtarzalny. Przyjrzyjmy się jeszcze nieco bliżej kilku aspektom polskiego wymiaru sprawiedliwości ocenianym przez Lecha Kaczyńskiego w książce red. Warzechy.

Lech Kaczyński piętnował brak kontroli demokratycznej nad sędziami i ich olbrzymią władzę nad obywatelami:

„(Sędziowie – przyp. A.K.) podlegają jedynie kontroli wewnątrzkorporacyjnej (…) mają olbrzymią władzę nad ludźmi. W gruncie rzeczy trwalszą i potężniejszą niż władza polityków. Wprawdzie nie stanowią prawa, ale je interpretują i decydują w konkretnych przypadkach o jego stosowaniu”.

Lech Kaczyński zauważał skutki uboczne niezależności i niezawisłości sądów:

„Istnieją pewne utrwalone europejskie wzorce kulturowe, które powinny podlegać dyskusji, ale nie podlegają. Jeden z nich stanowi, że sądy są całkowicie niezwisłe. W istocie oznacza to olbrzymią władzę pewnej kasty nad ludźmi. Jednak ten model jest na tyle utrwalony, że trudno go kwestionować”.

Lech Kaczyński nie miał złudzeń, co do apolityczności Trybunału Konstytucyjnego:

„Przekonanie, że to zespół apolitycznych mędrców, którzy orzekają zgodnie z literą prawa, mogą żywić tylko osoby skrajnie naiwne. Wszyscy ci ludzie mają swoje poglądy, a niektórzy – jak na przykład pani sędzia Ewa Łętowska – wyjątkowo zdecydowane”.

Lech Kaczyński wskazywał wady rozdzielenia prokuratury i Ministerstwa Sprawiedliwości przez PO:
„Naiwnością jest oczekiwanie, że oddanie olbrzymiej władzy w ręce korporacji prokuratorskiej sprawi, że będzie lepiej. Minister sprawiedliwości jako prokurator generalny jednak przed kimś za sytuację odpowiadał. Choćby przed opinią publiczną (…) Poza tym minister sprawiedliwości ma demokratyczną legitymację – ktoś wygrywa wybory, formuje rząd, wszystko to z mandatem od wyborców”.

Lech Kaczyński wyjaśniał, dlaczego rząd konstytucyjnie odpowiadający za bezpieczeństwo wewnętrzne powinien mieć wpływ na prokuraturę:

„To władza wykonawcza, czyli posiadająca mandat od obywateli, ma dbać o ich bezpieczeństwo. Prawo do bezpieczeństwa jest jednym z najważniejszych praw obywatelskich. Innym jest prawo wyboru parlamentu, samorządu, prezydenta. Ale nie ma prawa do wyboru prokuratora lub sędziego. Jak zatem obywatel ma walczyć o swoje bezpieczeństwo poprzez głos w elekcji, skoro kwestia bezpieczeństwa została oddana w ręce korporacji, na którą rząd nie ma żadnego wpływu?”.

Lech Kaczyński rozprawiał się z mitem wpływów politycznych na prokuraturę:

„A co to znaczy »wpływy polityczne«? Wpływ polityczny może być dobry albo zły. Jeśli prokurator jest nakłaniany do tego, żeby efektywnie ścigał przestępców, to co w tym złego? Albo jeżeli otrzymuje wytyczne, że żadna pozycja, majątkowa czy polityczna, nie może być przesłanką do specjalnego traktowania – czy to też źle?”.

Lech Kaczyński ujawniał źródła prawdziwego upolitycznienia prokuratorów:

„W Polsce jest sześć i pół tysiąca prokuratorów. Znaczna część z nich działa w niewielkich miastach. Mają tam swoich przyjaciół, należą do lokalnej elity. Przekonanie, że działają w jakiejś próżni, jest skrajnie naiwne. Wpływ otoczenia powinien być niwelowany przez pionowy, idący z góry wpływ na nich”.

***

Warto wreszcie przytoczyć słowa Lecha Kaczyńskiego z dnia 15 maja 2008 r. będące wykładnią Jego rozumienia państwa autentycznie praworządnego:

„Można zaryzykować twierdzenie, że państwa autentycznie praworządnego, sprawiedliwego nie da się wznieść inaczej niż na fundamencie wolności i prawdy. (…) Jeśli wolność jest fundamentem państwa praworządnego, to prawda jest budulcem, z którego można wznosić cały gmach takiego państwa. Ukoronowaniem tego gmachu jest – jak sądzili już starożytni, wśród nich Platon i Arystoteles – sprawiedliwość. W całej historii myśli politycznej i prawnej uznawano ideę sprawiedliwości za absolutnie pierwszorzędną z punktu widzenia życia zbiorowości ludzkich. Dlatego można powiedzieć, że jeśli w państwie uczciwy obywatel słusznie czuje się niesprawiedliwie traktowany – przez sądy, instytucje, urzędy – nie tylko świadczy to źle o systemie prawnym, ale także o standardach publicznej prawdy i o stanie fundamentu, jakim dla państwa autentycznie praworządnego zawsze pozostaje wolność”.

autor: Agnieszka Kanclerska

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ