Prof. Witold Kieżun: 1 sierpnia do końca życia będzie dla mnie świętą datą. „Powstanie było koniecznością, musiało wybuchnąć”

Powstanie musiało wybuchnąć, gdyby nie wybuchło – byłby to koniec całej Warszawy dlatego, że na rozkaz budowania barykad zgłosiło się kilkadziesiąt osób. Za to sto tysięcy warszawiaków było skazanych na karę śmierci, co byłoby wykonane

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Witold Kieżun, uczestnik Powstania Warszawskiego.

wPolityce. pl: Gdzie zastał Pana wybuch Powstania Warszawskiego?

Prof.Witold Kieżun: 1 sierpnia bardzo wcześnie byłem już na miejscu zbiórki. O godz. 9.00 dostałem rozkaz, a stawiłem się już ok. Godz. 13.00. Pozwolono mi jeszcze pojechać do domu, żeby pożegnać się z matką. Poza tym miałem przygotowany jeszcze polski mundur wojskowy. Matka powiedziała: „Daj spokój, to będzie trwało 2 dni, to nałożysz ten mundur na defiladę, bo ten się pobrudzi”. W konsekwencji nie wziąłem tego munduru. Byłem w jednym z nielicznych oddziałów w pełni uzbrojonych. Rozpocząłem powstanie z niemieckim pistoletem maszynowym i dwoma granatami, także byliśmy przygotowani do walki tak, jak trzeba. Niestety olbrzymia większość kolegów z batalionu nie była uzbrojona. Po powstaniu uciekłem z transportu niemieckiego, który wiózł nas do niewoli. Zostałem jednak aresztowany i dwa lata spędziłem w gułagu w Związku Radzieckim. Zmarło tam 87 procent więźniów, bo piliśmy tylko słoną wodę, a w lipcu temperatura dochodziła do 60 stopni.

Dziś 1 sierpnia to wciąż data święta dla Pana?

Nie ma najmniejszej wątpliwości i do końca życia zawsze nią będzie. Ale myślę, że nie tylko dla mnie. Uważam, że jest to olbrzymia data dla nas, tylko niestety nasi historycy nie potrafili szeroko rozwinąć roli Powstania, a przecież uratowaliśmy Europę! Gdyby czerwona armia nie zatrzymała się przed Warszawą, to doszłaby do Renu. A gdyby tam doszli, to już by się nie wycofali i cała Europa byłaby wówczas komunistyczna. Bylibyśmy do tej chwili w komunizmie, bo Roosevelt współpracował ze Stalinem, w 1943 roku oddał kawałek Polski w Teheranie.

Miał Pan kiedykolwiek wątpliwości, czy Powstanie powinno wybuchnąć?

Powstanie musiało wybuchnąć, gdyby nie wybuchło byłby to koniec całej Warszawy dlatego, że na rozkaz budowania barykad zgłosiło się kilkadziesiąt osób. Za to sto tysięcy warszawiaków było skazanych na karę śmierci, co byłoby wykonane. Ponadto Warszawa została ogłoszona fortecą, tak jak Mińsk Litewski. Efekt był taki, że w Mińsku Litewskim 90 procent miasta zostało zniszczone, a 40 procent ludności zginęło w czasie ewakuacji i to groziło Warszawie. Powstanie było koniecznością i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Jest pełna dokumentacja, mamy tylko zbrodniczych historyków.

To znaczy, że celowo fałszują historię?

A ile jest dzieł mówiących o tym, że powstanie było zbrodnią? To skandal. Pisałem artykuły na ten temat, by rozpowszechniać prawdziwą wiedzę o Powstaniu i gdy byłem jeszcze zdrowy miałem cykl wykładów. Jeszcze raz powtórzę- nie zdajemy sobie sprawy z tego, że uratowaliśmy Europę w XIII wieku, w XVII wieku, w 1920 roku i 1944 roku. I to jest nasza duma, tylko zupełnie nie do wiary jest to, że nie potrafimy tego upowszechniać. Pojedzie pan do Stanów Zjednoczonych i zapyta kogoś, co wie na temat Polski. Jeśli w ogóle wie, że taki kraj istnieje, to oczywiście powie: „Polska to obozy koncentracyjne”. Gdy prezydent Obama przyjechał do Polski, to był tylko przed pomnikiem powstania żydowskiego, tymczasem nikt nigdy nie wspominał o Powstaniu Warszawskim, mało tego trwa dziś niesłychanie wroga, antypolska narracja. Nie potrafimy zwalczyć informacji o polskich obozach koncentracyjnych. .Dopiero prezydent Trump, gdy przyjechał do Warszawy, powiedział prawdę o Powstaniu.

Doceniając Wasz ogromny trud i daninę krwi oddane za wolną Polskę.

Tak, ale to zupełnie nie do wiary, by naród, który ma tak niesłychanie zasługi w stosunku do całej ludzkości i całej Europy, bo który przeciwstawił się zbrodniczej polityce Roosevelta, był wciąż tak mało doceniany. Trzeba pamiętać, że Churchill prosił Roosevelta 11 czy 12 sierpnia, by zwrócił się do Stalina, żeby ten zgodził się na lądowanie samolotów przylatujących z pomocą. A wie pan co Roosevelt odpowiedział? „Ze ze względu na dalsze cele wojny uważam tego rodzaju interwencję za niewłaściwą”. Wiele osób o tym w ogóle nie wie, a trzeba to przypominać.

Czym to dla Was wtedy skutkowało?

Pamiętam, że to był 18 wrzesień. Byłem wtedy na szczycie ruin naszego drapacza i widziałem jak 104 samoloty amerykańskie zrzuciły broń. Były tam m.in. ciężkie przeciwlotnicze karabiny maszynowe, które gdybyśmy dostali na początku sierpnia, to nie dość, że mielibyśmy całą Warszawę, ale także lotnisko. Wówczas mogłaby lądować część naszej armii, która była we Włoszech i byłaby zupełnie inna sytuacja polityczna. W Warszawie byłby polski rząd z Londynu, co oczywiście byłoby bardzo niekorzystne dla Hitlera. Nie ma ani jednej poważnej pracy, która wskazuje na to jaka rolę odegraliśmy wtedy.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ