14 C
Wrocław
Sędziowie nie chcą upubliczniać swoich majątków? Ponad poła orzeka na Dolnym...

Sędziowie nie chcą upubliczniać swoich majątków? Ponad poła orzeka na Dolnym Śląsku

fot: youtube
Do końca czerwca opublikowane miały być oświadczenia majątkowe sędziów. Spora grupa wykorzystała jednak kruczek prawny, ale po nowelizacji ustawy i tak będą musieli pokazać, czego się dorobili. Ponad setka sędziów skorzystała z innej możliwości – klauzuli „zastrzeżone” i ich oświadczenia pozostaną tajne. Co dziwne, niemal aż połowa z nich orzeka na Dolnym Śląsku.

 

Obowiązek publikowania w Biuletynie Informacji Publicznej oświadczeń majątkowych sędziów wywołał niemalże histeryczną reakcję środowiska. Najczęściej sędziowie podnosili argument, że znajdą się na celowniku przestępców.

– Nie mam nic przeciwko składaniu oświadczeń majątkowych do właściwych służb, ale publiczne pokazywanie, co kto posiada, naraża na niebezpieczeństwo.– mówił niedawno „Codziennej” sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Spora grupa sędziów wykorzystała fakt, że ustawa weszła w życie 6 stycznia i złożyli dokumenty wcześniej, aby nie podlegały obowiązkowi upublicznienia. Ilu tak zrobiło? Ministerstwo Sprawiedliwości nie gromadziło takich danych, bo sytuacja wkrótce się zmieni.

– Zgodnie z art. 25 ustawy z dnia 12 lipca 2017 r. w terminie 2 miesięcy od wejścia w życie tej ustawy informacje te zostaną udostępnione w BIP-ie, czyli ujawnione.– tłumaczy Milena Domachowska z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Część sędziów skorzystała z innej możliwości, aby nie pokazać majątków. Mogli złożyć wnioski o nadanie oświadczeniom klauzuli tajności „zastrzeżone”. Chociażby w Sądzie Najwyższym chciało tego 25 sędziów, a w 15 wypadkach je uwzględniono.
A jak to wygląda w „terenie”? Ministerstwo Sprawiedliwości dysponuje precyzyjnymi danymi.

– Oświadczenia o stanie majątkowym złożone przez 117 (w tym jednego co do części oświadczenia) sędziów zostały objęte klauzulą „zastrzeżone” na podstawie decyzji właściwego prezesa sądu apelacyjnego.– przekazała nam Milena Domachowska.

Bardzo różnie wygląda to w poszczególnych apelacjach. W zdecydowanej większości, bo w ośmiu na jedenaście, z takiej możliwości skorzystało poniżej 10 sędziów. Jedynie w gdańskiej i krakowskiej było odpowiednio 11 i 19. Najbardziej jednak zastanawiające są liczby dotyczące apelacji wrocławskiej. Z tamtego rejonu pochodzi niemal połowa wszystkich sędziów, których oświadczenia pozostaną tajne – aż 52!

Nawet rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu był zaskoczony taką dysproporcją w porównaniu z resztą kraju.

– Nie wiem, jakie są powody, bo wnioski składane były do pani prezes i nie mam do nich dostępu.– stwierdził jedynie sędzia Witold Franckiewicz.

źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ