Sikorski przeciwny walce o reparacje od Niemiec: „To polityka, która w Europie wzbudzi nie niechęć, tylko politowanie”

Nie wróżę sukcesu. Skłócenie nas z krajem, który jest nie tylko naszym największym partnerem handlowym, ale który do niedawna widział Polskę jako potencjalnego partnera w przywództwie całej Europy, doceniał nasz sukces gospodarczy, filozofię finansową, odpowiedzialną, podobną do ich filozofii

— powiedział były minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski na antenie TOK.FM, komentując kwestię polskich starań o reparacje wojenne ze strony Niemiec.

Sikorski mówił o roli do jakiej sprowadzono Polskę w kontaktach z Niemcami za rządów POPSL.

To dla nas bardzo schlebiające, że Niemcy zaczęli nas widzieć jako kraj północy Europy, który jest faktycznym sojusznikiem w naciskaniu na to mniej odpowiedzialne finansowo południe. To była szansa na prawie że, przy bardzo zręcznej dyplomacji zastąpienia Wielkiej Brytanii i stworzenia motoru Europy, który nie byłby tradycyjnym motorem francusko-niemieckim, tylko francusko-niemiecko-polskim. Wszystko to zaprzepaszczamy głupim badaniem, ale też i sądzę, że złymi informacjami jakie trafiają do faktycznego kierownika państwa polskiego— stwierdził.

Jego zdaniem, ktoś wprowadza Jarosława Kaczyńskiego w błąd.

Podejrzewam, że Jarosław Kaczyński jest po prostu wprowadzany w błąd, że ma jakichś domorosłych polityków czy prawników, którzy mówią mu: panie prezesie, mamy genialny pomysł. Zaszantażujemy Niemcy, jak nie odpuszczą nam w tym czy owym, to my im reparacjami. To polityka, która może się wydawać wielką strategią gdzieś w jakiejś suterenie na Żoliborzu, ale w Europie wzbudzi nie niechęć, tylko politowanie— powiedział.

Zapewniał też, że nie boi się iż PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej, ale przestrzega, że w Polsce może dojść do powtórzenia scenariusza z Wielkiej Brytanii.

Ja się boję nie tego, że koledzy z PiS-u nas świadomie wyprowadzą z UE, bo tu wierzę nawet Kaczyńskiemu, że tego nie chcą zrobić. Tylko przypominam, że brytyjscy torysi, którzy są z PiS-em w tej samej antyeuropejskiej partyjce w PE też nie chcieli tego robić. Wyjście Wielkiej Brytanii dzieje się wbrew intencjom rządu, w efekcie 30 lat antyeuropejskiej retoryki. Boję się tego mechanizmu politycznego, że PiS propagandą w tzw. mediach publicznych i oddziaływaniem na ludzi, którzy im wierzą, przekonają Polaków, że UE nam szkodzi, co jest ewidentną bzdurą— mówił były szef MSZ.

wpolityce.pl/300polityka.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ