Wassermann dla wpolityce.pl obala tezę Tuska o zakazie otwierania trumien: „To nieprawdziwe stwierdzenie, przeczą mu fakty”

Na spotkaniu z rodzinami w KPRM, gdzie był Donald Tusk, Ewa Kopacz i cała reszta, poruszony został ten temat i oni się tego nie wypierali, że taki zakaz był. Twierdzili, że są takie przepisy w Polsce. Ewa Kopacz mówiła wówczas o przepisach sanitarnych. Wtedy Darek Fedorowicz odpowiedział im, że to nieprawda, bo sam jest epidemiologiem i zna ustawę o cmentarzach, a tam takiego zakazu nie ma—mówi w rozmowie z portalem w Polityce.pl Małgorzta Wassermann (PiS).

wPolityce.pl: Po wyjściu z Prokuratury Krajowej Donald Tusk powiedział, że żadnego zakazu otwierania trumien Państwa bliskich nie było, takie są po prostu procedury. Jaka jest prawda?

Małgorzata Wassermann: To nieprawdziwe stwierdzenie, przeczą mu fakty. Przypominam sobie bardzo dokładnie, że mówiono nam, iż mamy albo zabrać ze sobą, albo wysłać do Moskwy rzeczy, które chcemy włożyć do trumien, bo nie będzie można ich otwierać. W pierwotnej wersji nie mieliśmy lecieć do Moskwy, więc pamiętam, że sama przez kogoś ten różaniec przekazywałam. Rodziny wysyłały też rzeczy osobiste, które chciały, żeby były włożone do trumien, a także garnitury, z których Rosjanie w ogóle nie skorzystali. Przecież Ewa Kopacz sama się chwaliła, że wkładała te różance do trumien, choć strona rosyjska na to nie pozwalała. Ona zaś wbrew temu zakazowi to robiła. Gdyby nie był wyartykułowany ten zakaz, to jaki był sens uczulenia nas na to, że mamy różańce wysłać do Moskwy?

Rodziny wielokrotnie powtarzały, że słyszały o zakazie otwierania trumien od Tomasza Arabskiego, a później powtarzała go Ewa Kopacz. Pani też może to poświadczyć?

Nie uczestniczyłam w Moskwie w spotkaniach z Tomaszem Arabskim i Ewą Kopacz, bo później dojechałam. Natomiast pamiętam, że ta informacja była przekazywana wśród rodzin, z którymi wracałam tym samym samolotem do Polski. Między nimi od samego początku mówiło się, że tych trumien w Polsce nie można otwierać. Sama tego czynić nie chciałam, ale pamiętam, że  Magda Merta bardzo chciała otworzyć trumnę męża i bardzo o to walczyła, lecz usłyszała, że nie jest to możliwe. Rozmawiałam z nią nawet wtedy i tłumaczyłam jej, że może to nie jest dobry pomysł, bo nie wiadomo w jakim stanie są te zwłoki. Powiedziała, że to nic nie szkodzi, bo ona bardzo chce, ale nic nie wskórała. Natomiast na spotkaniu z rodzinami w KPRM, gdzie był Donald Tusk, Ewa Kopacz i cała reszta poruszony został ten temat i oni się tego nie wypierali, że taki zakaz był. Twierdzili, że są takie przepisy w Polsce. Ewa Kopacz mówiła wówczas o przepisach sanitarnych. Wtedy Darek Fedorowicz odpowiedział im, że to nieprawda, bo sam jest epidemiologiem i zna ustawę o cmentarzach, a tam takiego zakazu nie ma.

Jaki stąd wypływa wniosek, że cały czas z premedytacją kłamią?

Gdybyśmy odtworzyli te fakty, to one całkowicie przeczą temu, co dzisiaj mówi Donald Tusk i Ewa Kopacz. Popatrzmy na skutek, który też uwiarygadnia to, co my mówimy, a nie to, co mówi Donald Tusk. On jest taki, że wszystko jest pomieszane. Powstaje teraz tylko pytanie, czy oni od samego początku wiedzieli dlaczego tych trumien nie można otwierać, czy dowiedzieli się o tym chwilę później i stąd była taka ogromna blokada na ekshumacje, których część rodzin domagała od samego początku.

Tusk zeznawał w charakterze świadka w sprawie nieprawidłowości przy identyfikacjach i sekcjach. Jakie są jednak szanse, by zostały mu postawione także zarzuty?

Jeżeli jest kwestia niedopełnienia obowiązków przy identyfikacji i ewentualnie sekcji zwłok, to podejrzewam, że jest to postępowanie w kierunku niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów, stąd Donald Tusk i Ewa Kopacz byli świadkami w tym postępowaniu. Nie znam materiału, ale pytanie jest takie, jakie wyjaśnienia w tym zakresie złożą prokuratorzy, którzy są dzisiaj w jakiś sposób wskazani w tym postępowaniu jako osoby, które będą szykowane na zarzuty.

Były premier mówi, że nie ma się czego obawiać, a ataki na niego świadczą o obsesjach Jarosława Kaczyńskiego.

To jest narracja, która jest budowana od samego początku. Myślę, że on  tym bardziej wie czego ma się obawiać, czym bardziej tę narrację buduje i próbuje z siebie zrobić ofiarę. Ale to jest polityka przyjęta przez Donalda Tuska i jego ekipę od samego początku. Czyli najpierw bardzo dużo nieprawidłowości, a potem brnięcie w kłamstwa o wspaniałej współpracy z Rosjanami i o tym, że  wszystko jest w porządku, a na koniec robienie z siebie ofiary. Tutaj mistrzynią na pewno jest Ewa Kopacz.

Rozmawiał Piotr Czartoryski-Sziler

wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ