Skąd w niej tyle pogardy dla rodaków? Hanna Lis o “zwiezionej autokarami tłuszczy” na Placu Krasińskich

hannalis.png

Wizyta Donalda Trumpa i jego pełne szacunku dla Polski i Polaków słowa to duży kłopot dla salony III RP. Przeglądając wpisy Hanny Lis okazuje się, że wczorajsze wydarzenia na Placu Krasińskich w Warszawie to po prostu jedna wielka katastrofa wizerunkowa dla Polski.

Nie ma to, jak narobić do własnego gniazda na oczach świata

—tak Hanna Lis opisuje wydarzenia na Placu Krasińskich w Warszawie.

Żona redaktora naczelnego „Newsweeka” nie może zrozumieć braku entuzjazmu dla opozycji i Lecha Wałęsy w czasie przemówienia Donalda Trumpa.

Mało przychylnie zostali powitani Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru. Na ich widok słychać było buczenia i gwizdy. „Bolek, Bolek…” skandowali zgromadzeni na widok Lecha Wałęsy. Buczenie słychać było tak

Hanna Lis sytuację podsumowała słowami.

Trump wita Lecha Wałęsę, a zwieziona autokarami tłuszcza wyje i gwiżdże. Nie ma to, jak narobić do własnego gniazda na oczach świata.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ