Sutowicz: A może by tak „wyłączyć” ZDF w Polsce?

Kwestia przeproszenia przez niemiecką telewizję ZDF za użycie określenia o polskich obozach śmierci z czasem nie jest wyciszana, a wręcz przeciwnie. Niemieckie medium wciąż nie ma zamiaru zadośćuczynić wyrokowi polskiego sądu w sposób zadowalający nie tylko pana Karola Tenderę, lecz szerzej Polaków jako takich.

Ponieważ w kontekście rozpoczętej dość nieoczekiwanie i chyba w sposób mało przygotowany dyskusji o ewentualnych niemieckich odszkodowaniach za szkody wyrządzone Polsce w czasie II wojny światowej kwestia ta wyraźnie nabiera na żywotności, należy się w tej sytuacji przede wszystkim zastanowić, jak my, Polacy mamy odnieść się do postawy tejże telewizji, a tym samym innych mediów niemieckich, które będą postępowały w podobny sposób odnośnie aktualnego spojrzenia na własną historię. Na upór niemiecki w rzeczonej kwestii, na który nie działają ani sądy, ani akcje reklamowe w rodzaju „German Death Camps” na pewno składa się kilka przyczyn. Nas szczególnie interesują kwestie kluczowe z naszego punktu widzenia.

Biorąc pod uwagę zaciętość, z jaką ZDF występuje w tej materii, mamy prawo myśleć, iż w Niemczech, a przynajmniej w świecie dziennikarskim i kulturalnych elitach tego kraju uważa się nazistowską przeszłość za pozytywny element dziedzictwa historycznego tego państwa i narodu. W związku z tym jakiekolwiek przeprosiny nie mają sensu, bowiem nie przeprasza się za rzeczy słuszne i właściwe – oczywista oczywistość. Możliwe jest, że media niemieckie są przekonane, iż zbrodni niemieckich nie było. Jeżeli ktoś ginął zamordowany na terenie obecnej Polski, to tym samym jest oczywiste, że robili to Polacy, ewentualnie naziści będący Polakami. Przypomina to zasadę, że bomby atomowe zrzucone na Hiroszimę i Nagasaki są oczywiście japońskie, skoro zrzucono je nad japońskim terytorium. Zdaje się, że w sferze propagandy wewnętrznej i zewnętrznej ZDF stoi na tym właśnie stanowisku. Wszystkie zarysowane tu możliwości mogą brać się z postawy negacji niemieckich zbrodni wojennych w Polsce lub, co byłoby najgorsze, cichego, które może szybko stać się czymś jawnym i szeroko promowanym, pochwalania ustroju nazistowskiego.

W naszym kraju nie powinno być miejsca na niebezpieczeństwo jego publicznego propagowania, czym może się skończyć nowa niemiecka polityka historyczna. W związku z powyższym rysuje się pytanie, czy telewizja ZDF jako jeden z kanałów dostępnych w polskich sieciach kablowych oraz na platformach cyfrowych dostarczających sygnały telewizyjne do polskich domów nie powinna zostać z nich wycofana z powodu wrogiej działalności względem państwa i narodu polskiego.

W końcu i nazizm, i negacjonizm są u nas zabronione. Być może jest to kwestia, którą na poważnie powinny zająć się polskie kancelarie prawne, tudzież organy państwa. Niedawno w naszym kraju pojawiły się środowiska, które chciały wyłączyć rząd, co stoi na przeszkodzie temu byśmy spróbowali „wyłączyć” ZDF na razie w Polsce. Zanim jednak działania takie przyniosłyby pożądany skutek, należy rozważyć dwie równoległe drogi postępowania, które można by zacząć od dziś. Po pierwsze prywatnie w listach informować rzeczoną stację o zaniechaniu korzystania z jej programów, tudzież informować reklamodawców z nią współpracujących o zamiarze bojkotu ich produktów. Przyznaję, że sam nie lubię tego typu akcji, wychodząc z założenia, że powinno się jednak kupować dobre i tanie produkty dlatego, że takimi są.

Niemniej interes narodowy, tudzież etyka są granicami, poza którymi nie ma miejsca na wolny rynek. W takiej sytuacji wychodzi się z założenia, że jeżeli nie ma innego wyjścia, to się robi, co się może. Swoją drogą nie wiem, czy są w ZDF emitowane reklamy polskich firm, jeżeli tak jest, to należy z tym skończyć jak najszybciej. Wszystko to być może byłoby przestrogą dla tych, którym tak łatwo przychodzi teza o polskich obozach śmierci.

autor: Piotr Sutowicz

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ