Jak to jest, że LOT, firma, która miała upaść, teraz tak rozpycha się na rynku? Dlaczego Platformie nic się nie opłacało?

Aleksandra Palus, PR LOT

Na ujawnionych przez nas w tygodniku „wSieci” stenogramach z afery Amber Gold pada stwierdzenie, że „LOT upadłby lada chwila”, gdyby nie koniec oszukańczego biznesu OLT Express. Nie da się ukryć, że tanie linie Marcin P. nie miały uzasadnienia biznesowego – tak to określa również gen. Krzysztof Bondaryk, ówczesny szef ABWw notatce, którą wysłał 24 maja 2012 roku m. in. premierowi Donaldowi Tuskowi i prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.

Już wtedy, niespełna da miesiące po starcie, było jasne, że OLT to sposób na wyprowadzenie kasy z piramidy finansowej Amber Gold i nieuczciwa konkurencja dla polskiego narodowego przewoźnika. LOT był wtedy na skraju bankructwa, ale władz jakoś to nie przerażało. Koalicja POPSL nie była przywiązana do narodowego majątku. Stocznie, banki, huty, linie lotnicze miały być w Polsce, ale niekoniecznie polskie. Donald Tusk pytał wprost, czy LOT należy ratować tylko dlatego, że to polskie linie?

Dlatego komicznie brzmią dzisiaj głosy polityków PO, którzy mówią, że to w ich czasach LOT został najbardziej gruntownie zmodernizowany (poseł Robert Kropiwnicki w „Forum” w TVP Info). Były minister infrastruktury (w latach 2007-2011) Cezary Grabarczyk również nie widzi problemu, bo „LOT przechodził wtedy chwilowe problemy” (tak powiedział w wywiadzie dla Super Ekspresu). Dzisiaj wiemy, że te „chwilowe” problemy doprowadziły LOT na skraj przepaści, a kierujący nią menadżerowie byli przygotowani na wykonanie śmiertelnego „kroku naprzód”. Latalibyśmy wtedy… Lufthansą.

Około 300 milionowa strata sprzed dwóch lat i 300 milionowy zysk w roku ubiegłym. Jak to jest, że Platformie nic się nie opłacało, a teraz to może być rentowny biznes, którego szefowie odważnie sięgają po jeszcze więcej? W ubiegłym roku LOT kupił estońskie linie lotnicze Nordica, od wczoraj wiemy, że polskie „dreamlinery” będą woziły pasażerów na liniach Budapeszt – Nowy Jork i Budapeszt – Chicago.

Co się stało w ciągu roku, że bankrut staje się liderem rynku? Minister Mateusz Morawiecki mówi delikatnie, że „były błędy w zarządzaniu”. Owszem, były. Siedem lat temu zlikwidowano np. niezwykle rentowne połączenie Kraków – Chicago. Jego znaczenie zrozumie nawet laik, wiemy bowiem, jak znaczącą cześć Polonii w USA stanowią mieszkańcy południowej Polski. Dopiero teraz to połączenie wraca, choć rynek został już zagospodarowany przez inne, niepolskie linie. Nie można jednak oddać tutaj pola bez walki. Wystarczy nie kraść, ale też nie można pozwalać się okradać.

autor: Marcin Wikło

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

4 KOMENTARZE

  1. Przecież to właśnie Platforma zrestrukturyzowała LOT, wsparła 800 milionami na zakup nowych samolotów i załatwiła z UE uznanie tej pomocy jako legalnej. Dokładnie odwrotnie było ze stoczniami, rząd PIS nie potrafił napisać planu naprawczego i stocznie trzeba było zlikwidować.

  2. Wstyd mi Polakowi, że muszę wysłuchiwać te parszywe podrygiwania rządów wraz z całym narodem.
    Wszyscy walczą, wybierają żeby już po roku narzekać.
    Jak nie wiadomo o co chodzi,
    to chodzi o pieniądze…. resztę dopowiedzcie sobie sami…

  3. Politycy PO zamkneli odloty I przyloty w Newark NJ,aby pokazasc ze sie nie oplaca.Newar NJ ,to tysiace ludzi co lataja do Polski.Bilety na PLL nie sa najtansze tylko pracownicy mniej zarabiaja,wiec jak moze sie nie oplacac jesli innym sie oplaca ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ