W kręgu średniowiecznych cystersów śląskich

pixabay.com

Zakony pełniły w średniowieczu ogromną rolę kulturotwórczą. Począwszy od najwcześniejszych dziejów zachodniego monastycyzmu klasztory stanowiły ośrodki, wokół których koncentrowało się życie gospodarcze, skąd promieniowała myśl i osiągnięcia cywilizacyjne. To nie tylko miejsca modlitwy, ascezy i doskonalenia ku chwale Bożej, ale przede wszystkim wytężonej pracy misyjnej i działalności ekonomicznej. Szczególną rolę w społeczeństwach średniowiecznych odegrał zakon cysterski.


Źródeł istnienia tej formacji należy szukać w dążeniu do odnowy życia zakonnego benedyktynów w czasach papieża Grzegorza VII. W 1098 r. powstała pierwsza wspólnota Cistercium w Burgundii. Momentem przełomowym dla rozwoju nowego zakonu stało się wstąpienie św. Bernarda do klasztoru w Clairvaux. W 1115 r. istniało 5 wielkich opactw, a w chwili jego śmierci w 1153 r. funkcjonowały już 333 placówki. Wszystkie zorganizowane były w doskonale działający układ filiacyjno-wizytacyjny, pozwalający zachować centralizacyjny charakter zakonu przy zależności od kapituły generalnej w Citeaux. W bardzo szybkim czasie cystersi stali się nieodłącznym elementem feudalnego świata, wnosząc wydatny wkład w jego przeobrażenia społeczne i ekonomiczne. Gwałtowny rozwój nowej gałęzi zakonnej do XIII w. stanowił wymowne zwierciadło zapotrzebowania społecznego na jej pionierską pracę na nieużytkach oraz działalność misjonarską wśród mas ludowych. Nowa reguła opierała się nade wszystko na rygorze przestrzegania postu, milczenia i modlitwy.

Pierwszymi fundacjami na ziemiach polskich były w 1140 r. klasztory w Łeknie i Jędrzejowie, dokąd sprowadzono zakonników z ośrodka w Marimondzie. Do końca XII w. w Polsce istniało już 9 opactw. Były to w większości fundacje świeckie i książęce. Fundatorzy zabiegali głównie o rozwój gospodarki i kultury religijnej na podległych sobie ziemiach, jednak nie należy wykluczać innych motywów powoływania do życia nowych wspólnot. Poszerzano w ten sposób nie tylko zasięg oddziaływania Kościoła, którego struktury organizacyjne ulegały krzepnięciu w społeczeństwie polskim, ale również umacniały wpływy poszczególnych książąt i rodów rycerskich w warunkach rozdrobnienia feudalnego.

Na Śląsk przywędrowali cystersi w 1175 r. do Lubiąża. Byli to członkowie wspólnoty w Pforte w Saksonii, co miało niebagatelny wpływ na charakter działalności śląskich zakonników. Wszystkie ośrodki cysterskie kierowały się bowiem zasadą tzw. ekskluzywizmu narodowego, tj. koniecznością przyjmowania do klasztorów tylko członków z macierzystych stron. Stąd do XVI w. klasztor w Lubiążu, a wraz z nim jego filie przyjmowały wyłącznie Niemców. Do końca średniowiecza na Śląsku ulokowano 6 klasztorów cysterskich: w 1202 r. św. Jadwiga sprowadziła do Trzebnicy cysterki, w 1227 r. powstała fundacja w Henrykowie, w 1238 w Woszczycach, który to klasztor następnie w 1254 r. translokowano do Rud, w 1246 r. w Kamieńcu Ząbkowickim, w 1288 r. w Jemielnicy, i jako ostatni w 1292 r. powstał klasztor w Krzeszowie na miejscu dawnej wspólnoty benedyktynów. Dynamika rozwoju cystersów na Śląsku jest odzwierciedleniem tego samego procesu w całej Polsce, okresu rozbicia dzielnicowego, gdzie granicą ekspansji tego zakonu stała się w XIII w. linia Wisły. Warto odnotować, że prawie wszystkie śląskie klasztory, prócz Rud i ich filii w Jemielnicy, dokąd przywędrowali zakonnicy z Jędrzejowa, powstawały jako filie Pforty, a więc rekrutowały swych członków spośród zakonników niemieckich.

Wszystkie klasztory cysterskie przewodziły w szeroko zakrojonej akcji tworzenia wielkich latyfundiów i osiąganiu wysokich nadwyżek produkcji, które następnie wprowadzano w obrót pieniężny. Przekroczenie granicy mentalnościowej, która nie zezwalała na taki handel w średniowieczu, było ogromną zasługą właśnie cystersów, a spotykało się niejednokrotnie z krytyką autorytetów moralnych tej epoki na czele z Cezarym z Heisterbach. Klasztory na wschód od Łaby stanowiły organizmy o dużo mniejszym znaczeniu gospodarczym i kulturalnym niż ich pierwowzory zachodnie, gdzie można było napotkać folwarki klasztorne sięgające 500 ha areału o wyspecjalizowanej gospodarce np. tylko hodowli cieląt lub wieprzowiny, opartej na wysoko rozwiniętej myśli technicznej i mrówczej pracy chłopów czynszowych. Jednak i klasztory polskie, a w tym przede wszystkim śląskie, czerpiące swe wzory bezpośrednio z dokonań klasztorów w Saksonii stanowiły bardzo ważne ośrodki produkcji rolnej, potrafiące w bardzo szybkim czasie od fundacji osiągnąć ogromne nadwyżki, z których zyski pieniężne przeznaczano najczęściej na zakup kolejnych gruntów oraz wyspecjalizowanych narzędzi rolniczych. W XII wieku książęta śląscy dostrzegli w sprowadzeniu cystersów ogromną szansę cywilizacyjną na zasiedlenie ogromnych połaci nieużytków, głównie puszczy śląskiej rozciągającej się wzdłuż granicy z Czechami. Pojawienie się cystersów w Lubiążu zapoczątkowało ok. 1216 r. intensywną akcję karczowania terenów lesistych i osadzania w nowo powstających osadach i folwarkach kolonistów pochodzenia niemieckiego, którzy otrzymywali korzystne przywileje zwolnień od danin i powinności, sprzyjających gwałtowanemu rozwojowi gospodarczemu tych terenów. Tej działalności ośrodek w Lubiążu, a za nim pozostałe klasztory znajdujące swe siedziby w Sudetach na pograniczu czesko-śląskim, zawdzięczają funkcjonujący mit o pionierstwie gospodarczym tych ziem, a wraz z nim przewijający się tu i ówdzie mit o spóźnionej chrystianizacji lesistych połaci Śląska w XIII w. Te przekonania tworzyli i podtrzymywali sami cystersi śląscy, czego ślady odnajdujemy m.in. w Księdze Henrykowskiej.

Zakonnicy henrykowscy usiłowali pozostawić potomnym obraz zakonu, który niczym winnica na pustkowiu podejmuje się misji wszczepiania cywilizacji tam, gdzie dotąd nie udało się tego dokonać. Autor księgi wielokrotnie podkreśla trudności polegające na trzebieniu puszczy, szczególnie tzw. przesieki śląskiej, najeżonej nie tylko niebezpieczeństwami naturalnymi, ale i mieszkającymi tam i ukrywającymi się przed okiem książęcym zbójcami. Dlatego na przykład zanim w Henrykowie osiedli cystersi stary książę z przydomkiem Brodaty nie mógł za dni swoich w owych lasach założyć żadnej wsi z powodu ich gwałtów. W rzeczywistości klasztory zarówno w Lubiążu, Henrykowie, jak i Kamieńcu Ząbkowickim odegrały ogromną rolę nie tylko w przekształcaniu nieużytków w doskonale prosperujące folwarki, ale również w przemianie stosunków społeczno-gospodarczych. Przyspieszyły proces przechodzenia na gospodarkę czynszową, tworzenia pod wpływem upowszechnienia prawa niemieckiego sołectw i warstwy chłopów czynszowych. Majątki klasztorów śląskich obejmowały spore obszary. Opactwo krzeszowskie na początku XIV w. rozciągało się na obszarze 300 km2, a klasztor w Lubiążu dysponował 500 łanami w okolicach Złotoryi. Majątek w Henrykowie, choć nieco szczuplejszy, obejmował jednak w 1263 r. 18 wsi lub części ich folwarków oraz czerpał dziesięciny z kilku innych wsi i folwarków. Nabywał je najczęściej nie drogą darowizn książęcych lub możnowładczych, ale poprzez zakup za pieniądze uzyskane ze sprzedaży płodów rolnych i hodowlanych. Niekiedy działalność ta prowadziła do pozornych strat. Na przykład zakonnicy odstąpili potomkom Boguchwała Czecha dwa razy większe posiadłości w księstwie opolskim w zamian za prawo do posiadania Brukalic w pobliżu klasztoru. W ten sposób na przykładzie klasztoru w Henrykowie można prześledzić proces akcji komasacyjnej, która prowadziła do gromadzenia w rękach ośrodków cysterskich wielkich obszarów. Prowadzono na nich racjonalną gospodarkę rolną. Zakonnicy posiadali w swoim majątku duże połacie lasów, łąki, stawy rybne, uprawiali ogrody warzywne, sady. Z części łąk i terenów leśnych tworzyli pola uprawne, z których pozyskiwano spore ilości owsa i pszenicy na sprzedaż oraz w mniejszych ilościach chmiel. Tereny te nazywane „nowiznami” cieszyły się zwolnieniem od podatków. Cystersi henrykowscy także dzierżawili część swoich gruntów, oddając w ręce osadników liczne młyny i karczmy. Na podstawie świadectw pisanych wiemy, że w folwarkach stawiali murowane budynki gospodarcze, w których gromadzili żelazne potrzebne narzędzia i wozy.

Kwitnąca gospodarka dóbr cystersów w klasztorach śląskich nie może przysłonić ich dokonań w dziedzinie kultury. Jakkolwiek sami zakonnicy podkreślali przede wszystkim swój heroizm w kolonizowaniu puszczy śląskiej, to przecież nie wolno nam pomijać innych aspektów ich działalności. Chociaż cystersi jako zakon nie przykładali wielkiej wagi do studiów zakonników i tworzenia przez nich oryginalnej myśli religijnej, to jednak piętno Bernarda z Clairvaux odcisnęło pewien ślad na kulturze umysłowej zakonu. Nie był to zakon misyjny, mimo iż z pewnością fundatorzy na ziemiach polskich zawsze liczyli na zaangażowaną akcję misyjną zakonników tam, gdzie tego wymagały warunki lokalne. Cystersów obejmował też zakaz duszpasterstwa parafialnego, chociaż papieże uchylali go wówczas, gdy w parafii brakowało księży diecezjalnych. Tak właśnie uczynił w 1234 r. papież Grzegorz IX w odniesieniu do ośrodka w Lubiążu. Ograniczeni w pracy duszpasterskiej pomimo to rozwijali cystersi swą kulturę duchową, promieniując nią na całą ziemię śląską. Prowadzili cystersi śląscy pracę oświatową. Szkoły przyklasztorne przeznaczone były często nie tylko dla nowicjuszy, ale także dla młodzieży rycerskiej, np. w Henrykowie uczył się syn księcia Bolka ziembickiego. Swoje wykształcenie wynosili zakonnicy z ośrodków macierzystych, a pochodzili oni niemal wyłącznie z Niemiec, ale niejednokrotnie uzupełniali na Śląsku. I tak na przykład opat henrykowski Piotr, autor najbardziej znanej księgi cysterskiej w średniowieczu, uczył się najprawdopodobniej przez pewien okres we wrocławskiej szkole przykatedralnej, a o jego bliskich kontaktach z dworem biskupim niech świadczy tylko fakt, że w sporze biskupa Tomasza z księciem Henrykiem Pobożnym w 1238 r. występował jako pośrednik negocjujący po stronie kościelnej.

Wspomniana księga jest jednym z najbardziej oryginalnych wytworów pracy umysłowej cystersów z Henrykowa. Została ona spisana pomiędzy 1269 r. a 1310 jako termin post quem dla ostatniej księgi. Autor większej części, opat Piotr, nie popisał się znaczącą znajomością Pisma Św. czy dzieł religijno-teologicznych, jednak nie może to świadczyć o jego słabym oczytaniu, gdyż nie wymagał tego rodzaj tworzonego dzieła. Za to potoczysta mowa i jego barwna narracja skłaniają historyka do zwrócenia szczególnej uwagi na księgę. Niespotykany nigdzie indziej w historiografii średniowiecznej styl wypowiedzi, uwzględniający przede wszystkim tradycję ustną dotyczącą dziejów własnego klasztoru, a nie tylko dokumenty, w XIII w. uważane za podstawowe źródło wiarygodnych informacji, świadczy o szczególnych intencjach autora. Opat Piotr znalazł się w Henrykowie wśród pierwszych zakonników przybyłych z Lubiąża, ale jako rodowity Niemiec unika on posługiwania się niemczyzną, w zamian chętnie przytacza słowiańskie nazwy miejscowe, tłumacząc ich pochodzenie i znaczenia dla miejscowej ludności. Nieobce były mu obyczaje i temperament tych, między którymi przyszło mu żyć z dala od ojczyzny. Przysłuchiwał się ich rozmowom, jako dobry obserwator potrafił oddać sedno wielu konfliktów bez potępienia różnic kulturowych pomiędzy zamieszkującymi Śląsk grupami etnicznymi.

Opat Piotr nie zawsze odróżnia język polski od czeskiego, jakkolwiek te dwie grupy językowe współistniały jeszcze wówczas obok siebie. Jednak, analizując historyjki obyczajowe opowiedziane przy okazji dokumentowania prawa do poszczególnych części majątku henrykowskiego klasztoru, odnosi się wrażenie, że autora interesowały one na równi z głównym celem dzieła. Przyczynił się on z pewnością w ten sposób do utrwalenia wśród zakonników miejscowej tradycji, co mogło mieć znaczenie przy akcji misyjnej i utrwalaniu nowych stosunków społecznych na skutek kolonizacji niemieckiej. Choć jest to dzieło wybitne, Księga Henrykowska nie jest jedynym wytworem skryptorium klasztornego w Henrykowie. Oprócz innych bardziej znana pozostaje także kopia Speculum historialeWincentego z Beauvais z 1379 r. W innych klasztorach prowadzono działalność kronikarską, spisywano katalogi biskupów.

Za jedno z najważniejszych dzieł historiograficznych średniowiecznego Śląska uważa się Kronikę śląsko-opolską z lat 1281-1285, która ukazuje na tle dziejów polskich historię książąt śląskich. Warto w tym miejscu wspomnieć o wybitnych zasługach na tym polu cysterek trzebnickich, które rozwijały swoją duchowość i kulturę w cieniu tradycji św. Jadwigi. Oprócz jej kilku żywotów i legend oraz innych dzieł hagiograficznych, zakonnice kopiowały i tworzyły własne modlitewniki, a ich biblioteka zasobna była w najcenniejsze rękopisy, a od XV w. inkunabuły, gromadzone wielkim staraniem opatek trzebnickich. Po epoce reformacji, klasztor ten zachował silny charakter polski, a kandydatki przybywały tu z różnych części Polski przyciągane sławą wysokiej kultury tego ośrodka.

autor: Anna Sutowicz

źródło: Nowe Życie

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ