„Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że brat nie jest zadowolony z wielu działań PiS”. Skandaliczny tekst w „Tygodniku Powszechnym”

fot. youtube.com

Jako strażnik spuścizny po Lechu Kaczyńskim i człowiek wierzący Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę, że brat nie jest zadowolony z wielu działań PiS. Bo rozmijają się z jego myśleniem o państwie i prawie, o życiu i ludziach— napisał na łamach „Tygodnika Powszechnego” Andrzej Stankiewicz, dziennikarz związany na co dzień z portalem Onet.pl.

Okazuje się, że Andrzej Stankiewicz jest jasnowidzem. Otóż uważa on, że śp. prezydent Lech Kaczyński nie byłby zadowolony z obecnych działań PiS. Poza tym, potrafi on także czytać w myślach Jarosława Kaczyńskiego, ponieważ pisze, że prezes PiS „zdaje sobie z tego sprawę”.

Z jednej strony tekst zamieszczony w tygodniku, który określa się jako „pismo konserwatywno-katolickie”, jest po prostu czymś nieprzyzwoitym z moralnego punktu widzenia. Dywagowanie o tym, co o obecnych wydarzeniach myślałby nieżyjący prezydent, jest zniżeniem się do poziomu „Gazety Wyborczej”, która w zeszłym roku przeprowadziła wywiad z nieżyjącym wtedy od 16 lat ks. Józefem Tischnerem. Tam również wykorzystano autorytet ważnej dla Polaków osoby do bieżącego sporu politycznego. Po drugie zaś, Stankiewicz powinien zdawać sobie sprawę, że swoim tekstem może poważnie zranić brata zmarłego prezydenta, Jarosława.

Dziwne są wreszcie argumenty, jakimi Stankiewicz próbuje uzasadnić swoją tezę.

Nie ma w PiS wierności wobec polityki historycznej Lecha Kaczyńskiego. Od pamięci powstańców warszawskich ważniejsi są żołnierze wyklęci— napisał.

Powyższe stwierdzenie jest zaskakujące o tyle, że obecna władza dba o pamięć zarówno o Powstańcach Warszawskich, jak też Żołnierzach Wyklętych. To dzięki wysiłkom obecnej władzy doszło m.in. do wizyty prezydenta USA Donalda Trumpa, który dużą część swojego wystąpienia poświecił kwestii Powstania Warszawskiego, jak i księżnej Kate oraz księcia Williama, którzy podczas swojej wizyty odwiedzili Muzeum Powstania Warszawskiego.

Lech Kaczyński wiedział, że wojując z Brukselą nie zbuduje silnej pozycji Polski. Wyrok w sprawie Puszczy Białowieskiej ten legalista i profesor prawa chciałby wykonać— to kolejny argument Stankiewicza. Skąd może wiedzieć, jak w tej sprawie zachowałby się śp. prezydent Lech Kaczyński, doprawdy nie wiadomo.

Dziś w PiS, a niedługo w całej Polsce, rozważana i święcona będzie głównie śmierć prezydenta, mniej zaś to, co miał do powiedzenia— podsumowuje swój tekst dziennikarz.

wpolityce.pl/”Tygodnik Powszechny”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ