Sikorski znów jątrzy. Były szef MSZ w rozmowie z żoną Ryszarda Schnepfa dla “GW”: “Kaczyński jest odpowiedzialny za to, co robi w MON Macierewicz”

Dorota Wysocka-Schnepf w rozmowie z Radosławem Sikorskim w „Gazecie Wyborczej” stawia tezę, że prezydent nie jest zadowolony z działania MON pod rządami ministra Antoniego Macierewicza, bo „niemal zagrzmiał” mówiąc, że armia, to „nie jest czyjaś armia”. Przypomnijmy, że przeciwko Ryszardowi i Dorocie Schnepfom toczy się sprawa, która jak stwierdził w rozmowie z telewizją wPolsce.pl minister Witold Waszczykowski „prawdopodobnie skończy się prokuratorskim działaniem”.

Dziennikarka z Czerskiej zapytała byłego szefa MSZ w rządzie Donalda Tuska czy pochwali za te słowa prezydenta.

Naturalnie, przecież nie tylko wyborcy PiS płacą podatki, z których opłacane jest wojsko—odparł Sikorski.

Jego zdaniem „prezydent po dwóch latach ocenił, że w wojsku dzieje się źle, i zaczął egzekwować swoje elementarne prerogatywy, w tym prawo do bycia poinformowanym o sytuacji w armii”.

A te prerogatywy nie były respektowane przez ministra Macierewicza—twierdzi Sikorski.

I dodaje, że Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za to, „co robi w MONAntoni Macierewicz.

Przypominam, że to Jarosław Kaczyński wydobył Antoniego Macierewicza z politycznego niebytu w 2006 r., a teraz wygrał wybory obiecując, że Macierewicz ministrem nie będzie—jątrzy Sikorski.

Wiemy, że to nie była decyzja premier Beaty Szydło, bo ona nie ma nic do gadania—dodał arogancko były szef MSZ.

Rozmowa toczy się dalej wokół rzekomego konfliktu między prezydentem a MON. Schnepf dopytuje, po której stronie „tego sporu” stanie prezes PiS.

Jak zwykle po stronie Macierewicza. On ma zdolność, i tak jest w PiS postrzegany, do stworzenia alternatywnej siły politycznej z udziałem ojca dyrektora—powiedział Sikorski.

Według niego prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego, by się dowiedzieć , jaki jest stan wojska, a „Macierewicz powinien się wyspowiadać z tego, czego dla wojska nie kupuje”.

Warto wiedzieć kto atakuje dzisiejszy rząd. Przypomnijmy, że Ryszardowi Schnepfowi zarzuca się, że prawdopodobnie wyłudził blisko 450 tys zł. Według informacji „SE” ambasador pobierał dodatek rodzinny niezgodnie z prawem na żonę, która rzekomo była bezrobotna. W tym czasie pracowała jednak w TVPi zarabiała duże pieniądze.

Jeżeli udowodnimy, ze te pieniądze zostały przejęte niezgodnie z prawem, w sposób nienależyty, to będziemy domagać się ich zwrotu—stwierdził szef MSZ.

GW”/ wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ