Grażyna Najnigier: Gdybym była na miejscu Pana Prezydenta, podpisałabym ustawę o sądach i wniosła o nowelizację

MP Grażyna Najnigier

Uznaliśmy, iż warto kontynuować rozmowę z Grażyną Najnigier, którą wczoraj można było usłyszeć  na żywo w Telewizji Republika. Poprosiliśmy o uzupełnienie wypowiedzi w sprawie zawetowanej Ustawy o Sądzie Najwyższym i KRS przez Pana Prezydenta Andrzeja Dudę.

Dlaczego reforma sądownictwa jest ważna?

Bo dotyka każdej dziedziny naszego życia, według mnie jest rzeczą arcyważną. Ci, którzy mieli szczęście i nie zetknęli się z polskim wymiarem sprawiedliwości, jego działania znają z  przedstawianych relacji medialnych. Cały aparat sędziowski mocno się zdegenerował i nawet jeśli są uczciwi sędziowie –  a w to mocno wierzę – to są to  rodzynki potwierdzające regułę. Pamiętamy skandaliczne wyroki wydawane w imieniu Rzeczypospolitej przez sędziego Tuleję, sędziego na telefon lub sędziego Łączewskiego, sprzeniewierzającego się etyce zawodu i niezawisłości sędziowskiej.

Co bym zrobiła w sprawie reformy sądownictwa?

Nie jestem prezydentem i nie muszę podejmować decyzji. Uważam, że Prezydent RP wybrał najgorsze rozwiązanie. Miał kilka możliwości a wybrał weto, choć sam mówił, że tylko w kilku kwestiach nie zgadza się z proponowanymi i uchwalonymi przez Parlament zapisami. Zrobił to niemal natychmiast po otrzymaniu ustaw do podpisu, a miał 30-to dniowy termin. Zatem uznał, że cała ustawa jest zła. Dlatego ten szybki podpis Pana Prezydenta pod tak ważną ustawą był dziwny. Intencje były niejasne i nieoczywiste. Mógł podpisać i złożyć  jednocześnie inicjatywę ustawodawczą naprawiającą to, co według niego było do naprawienia. Teraz, jeśli Prezydent przedstawi swoją wersję, nie oznacza, że będziemy mieli zażegnany kryzys w sprawie koniecznej reformy sądownictwa. Myślę, że nie przewidział ryzyka, że jego propozycje będą podlegały dyskusji i mogą zostać odrzucone lub poprawione i tym samym nieprzyjęte. Żałuję, że Prezydent nie podpisał Ustaw i jednocześnie nie wniósł  do Sejmu ich nowelizacji w punktach, które budziły zastrzeżenia Prezydenta. Po pierwsze weszłyby ustawy w życie. KRS i Sąd Najwyższy zostałby całkowicie  zmieniony, czy wręcz odnowiony, a kompetencje prezydenta powiększone. Teraz mamy stary układ, nie wiemy co przed nami, stan niepewności i swoistego w tej sprawie napięcia. Wiadomo, że wymiar sprawiedliwości wymaga naprawy i wiadomo,  że polskie społeczeństwo oczekiwało tych reform, a niestety Prezydent zawiódł.

Prezydent mógł jeszcze zrobić inną rzecz, mógł odesłać Ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, przynajmniej okazało by się, czy są zgodne z Konstytucją,  a ważne rozwiązania weszłyby w życie.

Rola pani Romaszewskiej w sprawie decyzji prezydenta…

Uważam, że Polska jest najważniejsza i wszystkie nasze działania są dla jej dobra. Wypowiedzi Pana Prezydenta i Pani Romaszewskiej po zawetowaniu ustaw stwarzały wrażenie dyskredytowania Ministra Sprawiedliwości. Zastanawia mnie dlaczego Doradca Prezydenta dyskredytuje Ministra Sprawiedliwości? Powiem tak, gdybym była na miejscu Pana Prezydenta, może wymieniłabym niektórych doradców?

MP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj