Schreiber: Propozycja, aby opozycja wybierała 6 z 15 członków KRS to rzekomo zamach na demokrację. Logiki w tym nie ma!

fot. youtube.com

Coś takiego może mówić tylko ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o samorządzie i ktoś, kto ma bardzo złe zdanie o Polakach. Osobiście mam bardzo dobre zdanie o Polakach i uważam, że są na tyle inteligentni, iż nie robią czegoś takiego, że jak jest okręg jednomandatowy to na pana Y z partii X nie głosują, ale jak ten sam komitet startuje w wyborach proporcjonalnych, to oni na niego głosują.

— powiedział portalowi wPolityce.pl Łukasz Schreiber, poseł PiS.

wPolityce.pl: Czy przygotowany przez państwa projekt zmiany ordynacji wyborczej nie jest przede wszystkim po to, aby zaczęli państwo wygrywać wybory samorządowe tam, gdzie się to do tej pory nie udawało? Taki zarzut formułuje opozycja.

Łukasz Schreiber: Wygraliśmy wybory w roku 2014 i do sejmików i do powiatów, jak też gmin. Zatem to trochę zarzut zgoła absurdalny ze strony opozycji. Nigdy nie będzie tak, że w samorządzie jedna formacja polityczna jest zdolna wygrać wybory wszędzie. Ta ustawa nie ma tego zmieniać. Ona ma wprowadzić większy udział obywateli w samym procesie funkcjonowania samorządów, wzmocnić pozycję radnych wszystkich szczebli. Drugim jej filarem jest zwiększenie transparentności procesu wyborczego, czego potrzebę można było dostrzec zwłaszcza po autokompromitacji PKW w 2014 roku. Trzeci filar to zmiany strukturalne, wśród nich to, że zmniejszamy możliwość kombinowania i mataczenia. Trudno wyjść do dyskusji nie mając żadnej propozycji na stole. My ją kładziemy.

Państwa przeciwnicy zarzucają wam, że przez likwidację JOW-ów i zmiany okręgów stworzą państwo w samorządach system dwupartyjny.

Coś takiego może mówić tylko ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o samorządzie i ktoś, kto ma bardzo złe zdanie o Polakach. Osobiście mam bardzo dobre zdanie o Polakach i uważam, że są na tyle inteligentni, iż nie robią czegoś takiego, że jak jest okręg jednomandatowy to na pana Y z partii X nie głosują, ale jak ten sam komitet startuje w wyborach proporcjonalnych, to oni na niego głosują. To jest mniej więcej tego rodzaju logika myślenia. Tak nie jest.

Projekt zakłada wybór 7 z 9 członków PKW przez Sejm, a obecnie cały skład jest wybierany przez sędziów z TK, SN i NSA. Czy to nie próba upolitycznienia PKW?

Tutaj jesteśmy gotowi do dyskusji. Na przykład możemy przyjąć model niemiecki, francuski albo fiński, gdzie to wszystko jest bezpośrednio pod ministerstwem spraw wewnętrznych albo ministerstwem sprawiedliwości, gdzie ci ministrowie powołują przewodniczącego tego organu i cały skład. Może opozycja uzna, że to jest lepsze rozwiązanie. Jest też model, który funkcjonuje w Wielkiej Brytanii albo Hiszpanii, który jest mieszanym modelem – zarówno są w tamtejszym PKW przedstawiciele sędziów, jak i parlamentu. Zwrócę uwagę, że zgodnie z przedstawionym przez nas projektem, największa partia miałaby mieć zagwarantowane maksymalnie możliwość wskazania 3 na 9 członków PKW. To się wydaje rozwiązanie bardzo uczciwe.

Również odnośnie prezydenckich projektów ustaw o SN i KRS opozycja stawia zarzut, że dążą państwo do upolitycznienia sądów. Czy tak jest naprawdę? Poseł Budka zarzucił dzisiaj państwu wręcz sprzeniewierzenie się ideałom „Solidarności” i że stoją państwo po stronie PRL-u.

Na wstępie można zauważyć, że szkoda, iż pan Budka i jego koledzy z PO nie byli tacy ochoczy, gdy chodziło o wiek emerytalny. Wtedy postulaty „Solidarności” ich nie bardzo interesowały. Dajmy spokój z ich cynizmem. Wiadomo, że coś, co było postulatem w czasach „Solidarności” nijak ma się do obecnej rzeczywistości. To jest zupełnie oczywiste. Z drugiej strony to jest taki rytuał, który oni odgrywają. Zauważy pan, że Trybunał Konstytucyjny zawsze był wybierany przez parlament i nigdy to nie przeszkadzało PO. W pewnym momencie mieli 14 na 15 sędziów. W przypadku ustawy o KRS jest propozycja, żeby opozycja miała aż 6 przedstawicieli na 15 i się okazuje, że to jest zamach na demokrację. Logiki w tym za grosz nie ma.

Czy nie obawiają się państwo, że znowu dojdzie do masowych protestów przeciwko reformie sądownictwa, jakie miały miejsce w lipcu? Dziś na godz. 19 zapowiedziane są pierwsze takie masowe protesty od dłuższego czasu. Zaprasza na nie między innymi rzecznik KRS Waldemar Żurek.

Sędzia Żurek powinien rozpocząć jednak od lektury konstytucji, która jasno wskazuje, że sędziowie nie powinni się angażować politycznie. Nie bardzo wiem co się zmieniło od tego czasu, gdy sędziowie kilka lat temu sami o tym mówili na swoim kongresie. Na pewno się konstytucja nie zmieniła, jak rozumiem tylko punkt widzenia się zmienił.

Czy jednak te protesty nie utrudnią przeprowadzenia reformy?

W taki sposób myśląc, że coś jest problemem, bo opozycja jest przeciw, to nie moglibyśmy zrobić absolutnie nic.

Pierwsza Prezes SN Małgorzata Gersdorf zaprezentowała swój projekt ustawy o SN, zakładający m.in. istnienie Izby Dyscyplinarnej w SN. Spotkał się on z krytyką środowisk sędziowskich. Wygląda na to, że doszło do konfliktu w grupie, która do tej pory mówiła jednym głosem.

Być może obserwujemy przynajmniej u części tego środowiska próbę trochę innego spojrzenia na rzeczywistość niż to, które prezentowali przez wiele ostatnich lat.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ