Mafia z ratusza gorsza od reprywatyzacyjnych bandytów? Świadek przed komisją: ”Zostaliśmy okradzeni przez miasto. Zapłaciliśmy nerwicą i depresją!”

fot. youtube.com

Przejmujące zeznania lokatora kamienicy przy Schroegera 72! Marek Pogorzelski zeznał przed Komisją Weryfikacyjną, że miasto pozostawiło lokatorów przekazanej nowym właścicielom kamienicy samym sobie! Wieloletnia walka mieszkańców kamienicy o sprawiedliwość mogła być skuteczna tylko po zmianach w prokuraturze oraz powstaniu komisji. Wcześniej śledczy byli głusi na sprawy lokatorów, a Hanna Gronkiewicz-Waltz wręcz zastraszała mieszkańców kamienicy. Świadek zeznał, że o podejrzanym procederze w sprawie tej nieruchomości doskonale wiedziała Hanna Gronkiewicz-Walzt. Marek Pogorzelski wprost zeznał, że to prezydent stolicy, rozpostarła nad grupą rugującą lokatorów z kamienicy, parasol ochronny.

CZYTAJ TAKŻE:Szok na Komisji Weryfikacyjnej! Pozwolił na reprywatyzację kamienicy, a potem jego spółka administrowała budynkiem! Kto? Burmistrz Bielan z PO!

Już pierwsze słowa Marka Pogorzelskiego wywołały spore wrażenie na członkach komisji. Świadek ujawnił, że dokument,pełnomocnictwo, na podstawie którego przejęto kamienice przy Schroegera 72 zostało sfałszowane.

Chciałem przedstawić sprawę, związaną z przekazaniem kamienicy rzekomym spadkobiercom. Zostało to zrobione na podstawie sfałszowanego dokumentu pełnomocnictwa, którego udzielili zmarli właściciele w roku1948. To, że dokument został sfałszowany, zostało potwierdzone przez prokuraturę wrocławską, która działała na zlecenie obecnego rządu, za co dziękuje. Wszelkie wcześniejsze działania kończyły się dla nas niepowodzeniem.(…)Nikt nas nie słuchał. Swoje informacje przekazywałem do CBA i BGN.

– zeznał lokator z kamienicy na Bielanach.

Marek Pogorzelski zeznał też lokatorzy, już w 2008 roku, zgłosili się do wiceprezydenta Jakubiaka o pomoc, którą im obiecano, ale nigdy do udzielenia jej z ratusza nie doszło.

Wyrzucono mnie na bruk (…). To jest sprawa krzywdząca i bezprawna. Będę starał się o odszkodowanie. Tym bardziej, że to nie tylko strata finansowa, ale również zdrowotna. Moi członkowie rodziny zapłacili depresją i nerwicą. Ludzie stracili tyle zdrowia, że został z nich strzęp człowieka. Mam straszny żal do miasta i będę tego dochodzić w sądzie.

– zeznał Marek Pogorzelski, który wspólnie z innymi lokatorami prowadził własne śledztwo w tej sprawie.

Słowa lokatora z kamienicy przy Schroegera 72 obrazują też niesamowitą znieczulicę, a nawet cynizm Hanny Gronkiewicz-Waltz oraz jej współpracowników.

Gdy już wybuchła afera reprywatyzacyjna napisałem pismo do Hanny Gronkiewicz-Waltz, że skoro wyrzuciła Mrygonia i zgadza się z tym, że reprywatyzacja była niezgodna z prawem, to może cofnęłaby skutki tej decyzji. Nie było odzewu. Wysłałem podobne pismo do prokuratury. W piśmie napisałem, że wszelkie słowa pani prezydent, iż nie wiedziała o reprywatyzacji tracą wiarygodność.

– zeznał świadek.

** W Prokuraturze w Warszawie usłyszałem „Ale Pana załatwili”, dopiero teraz praca Prokuratury jest prawidłowa.

– dodał.

Jaka była reakcja ratusza na pismo bezradnego lokatora? Hanna Gronkiewicz-Waltz przesłała je do prokuratury!

Zamiast pomocy dostałem zawiadomienie, że śmiałem robić pani prezydent zarzuty!

– mówił Marek Pogorzelski i przyznał, że Hanna Gronkiewicz-Waltz miała pełną wiedzę o podejrzanych działaniach wokół reprywatyzacji Schroegera 72

Informowaliśmy Prezydent m.st. Warszawy o możliwych nieprawidłowościach w działaniu urzędników miasta.(…) Dopiero we wrześniu 2016 dostałem informację od wiceprezydenta Pahla, że chce się z nami spotkać. Usłyszeliśmy od niego, że sprawa jest jasna

– przyznał świadek, który poinformował komisję, że jego czynsz wzrósł ,po przekazaniu kamienicy nowym właścicielom, z 400 do 1300 złotych.

Pani Waltz uważa, ze o niczym nie wiedziała, rozpostarła parasol nad tymi ludźmi, nad grupą działającą na niekorzyść lokatorów, która chciała nas wyrzucić. Pani prezydent była informowana o nieprawidłowościach, pisemnie. Cisza, 3 lata nic. Jakub R. (wiceszef BGN, który obecnie znajduje się w areszcie – red.) mówił nam, że nie mamy żadnych szans i że mamy się uspokoić. Wszyscy byli ze sobą powiązani. To jedna grupa. Nie sposób jest działać tak jawnie na niekorzyść miasta jeśli nie ma się parasola ochronnego w postaci pani prezydent. Mamy dowody na to jakie są koneksje pani K (nowej współwłaścicielki kamienicy – red.) z bliskimi współpracownikami pani prezydent. Są zdjęcia, wspólne biesiadowanie.

– zeznał Marek Pogorzelski.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ