Afera w sądach w Krakowie i Zakopanem. Skarb Państwa stracił nawet 25 milionów złotych, dorabiała się firma produkującą… dżemy

fot: youtube

Na lewych umowach z sądami, na których Skarb Państwa stracił nawet 25 milionów złotych, dorabiała się partnerka aresztowanego dyrektora Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Kobieta prowadziła firmę produkującą… dżemy—czytamy na portalu Onet.pl. O patologiach w krakowskim Sądzie Apelacyjnym wielokrotnie pisaliśmy na portalu wPolityce.pl.

Jak informuje portal kochanka krakowskiego Sądu Apelacyjnego podpisała z SA ponad 30 umów. Nie ma jednak żadnych dowodów na realizację umów. Ta sama firma zarabiała też na umowach z Sądem Rejonowym w Zakopanem

To wymagało naprawdę dużego poczucia bezkarności i tupetu. Umowy na fikcyjne usługi dla krakowskiego sądu podpisywała firma, która wytwarzała nalewki i dżemy oraz sprzedawała jajka. Jej właścicielką była partnerka dyrektora tego sądu

—mówi Onetowi osoba znająca kulisy śledztwa.

Mechanizm afery polegał na zawieraniu fałszywych umów z zewnętrznymi firmami.

Dyrektorzy sądów zlecali fikcyjne prace zewnętrznym firmom, a te firmy podpisywały umowy na wykonanie powierzonych im zleceń z dyrektorami i innymi pracownikami sądów. Nawet z sędziami

—czytamy.

Mechanizm przestępstwa był banalny. Dyrektorzy sądów zlecali zewnętrznym firmom wykonanie prac, najczęściej bezwartościowych analiz i opracowań, płacąc za nie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie były one wykonywane. A dyrektorzy sami dostawali od tych firm fikcyjne zlecenia na te same prace. Fikcyjne nie były tylko pieniądze, które na tym zarabiali. W sumie ponad 854 tysiące złotych

—mówi Onetowi osoba znająca kulisy śledztwa

źródło: wpolityce.pl / onet.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ