Łosiewicz: “Obywatele RP”, to żadne “miłe misie”. To zwykłe, szukające dymu oprychy. Napadając na kobietę, pokazali co potrafią

Obywatele RP, to żadne „miłe misie”. To zwykłe, szukające dymu oprychy. Kto ma wątpliwości, niech posłucha relacja Ani Machińskiej, napadniętej reporterki TVP.

To miał być dzień, jak co dzień. Ania Machińska, reporterka programu „W Tyle Wizji”, w związku z zaplanowaną demonstracją „Obywateli RP” pojechała pod Sejm, żeby przygotować sondę z demonstracji. Tego typu materiały Ania robi już od ponad 400 odcinków, czyli od początku programu.

Pierwszy raz jednak spotkała się z taką falą agresji. Walczący m.in. o wolność słowa i mediów, a szerzej o demokrację „obywatele” nie szczędzili słów pogardy i gróźb karalnych.

Więcej mam szacunku dla k*&^y spod latarni, niż dla Ciebie (Odpuść, do gó@#a się nie przemawia – słychać w tle). Tamta przynajmniej wie o co chodzi, a Ty jesteś sprzedajna za nic…

—zwrócił się teraz do Ani „obrońca demokracji” i Polski.

Wszystko zaczęło się od tego, że towarzyszący Ani operator kamery chciał oddać uczestniczce demonstracji naklejkę, którą mu wcześniej przykleiła. Ta zaczęła krzyczeć, a miłujący wolność i tolerancję „Obywatele” ruszyli z atakiem na Anię i operatora.

Sprzedawczyku! Kogo Ty nagrywasz? Obywatela, który walczył o tą Polskę, (…) abyś tutaj teraz stał i podjudzał!? Śmieciarzu jeden

—wrzeszczał w stronę operatora jeden z ochroniarzy Obywateli RP.

A konkretniej Franciszek Jagielski, właściciel agencji ochroniarskiej Farmazon, widziany jako ochroniarz Bronisława Komorowskiego, Władysława Frasyniuka, chętnie pozujący do zdjęć z Anną Komorowską.

Wszystkiemu przyglądał się, nie reagując, Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog i nie przyszło mu do głowy, żeby stanąć w obronie, jeśli nie mediów, to przynajmniej kobiety. W obronie Ani stanęła wreszcie inna kobieta, reporterka. gdyby tego nie zrobiła, nie wiadomo jak daleko posunęliby się miłujący wolność i tolerancję najemni obrońcy demokracji.

A warto w tym miejscu dodać, że Ania Machińska, to dziewczyna młoda i drobniutka, zawsze uśmiechnięta, podchodząca do wszystkich z taką samą życzliwością. Ani jej drobna postawa, ani apele o wzajemny szacunek nie uspokoiły pana Jagielskiego, im spokojniejsza była Ania, w tym większą furię wpadał „Obywatel”.

Warto też zadać sobie pytanie o jaką demokrację walczą tak obrzydliwymi metodami „Obywatele RP”? Najpewniej o taką, w której mogą bezkarnie kręcić swoje lody. O jakiej wolności mediów mówią ci damscy bokserzy? O wolności ich mediów oczywiście. A opozycja, która w Europie krzyczy o fali nienawiści i faszyzmu, rodzącej się w Polsce bez skrupułów i z uśmiechem na ustach podgrzewa emocje, hodując kolejnych „Cybów”.

autor: Dorota Łosiewicz

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ