Wpolityce.pl: Szef KRRiT: “Jeśli TVN będzie gotowy do rozmów i nie będzie lekceważył tych zarzutów, to jestem gotów usiąść razem do stołu”

fot. pexels.com

Jeśli TVN będzie gotowy do rozmów i nie będzie lekceważył tych zarzutów, to jestem gotów usiąść razem do stołu. Cel jest najważniejszy. (…) Potrzebna jest wola obu stron. Ze swojej strony ją deklaruję

— powiedział przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski przyznał w studiu telewizji wPolsce.pl

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poinformowała w komunikacie z 11 grudnia, że podjęła uchwałę upoważniającą przewodniczącego Rady do wydania decyzji o nałożeniu kary pieniężnej na spółkę TVN SA, nadawcę programu TVN 24. Tego samego dnia przewodniczący podjął decyzję o nałożeniu kary 1 mln 479 tys. zł na stację za sposób relacjonowania wydarzeń w Sejmie i przed Sejmem z grudnia 2016 r. Według KRRiT nadawca programu TVN 24 naruszył przepisy ustawy o radiofonii i telewizji poprzez „propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”. Spółka TVN SA uznała decyzję Krajowej Rady za bezpodstawną i zapowiedziała odwołanie się od niej do Sądu Okręgowego w Warszawie.

 

Szef KRRiT w studiu telewizji wPolsce.pl opowiedział o decyzji krajowej rady.

Zaczęło się od uchwały rady, która zobowiązała mnie do wydania takiej decyzji ws. nałożenia kary

— powiedział Kołodziejski, który przekonywał, że kara wcale nie jest „drakońska”.

To 1/100 maksymalnej kary. (…) To nie jest kara, która zmienia sytuację finansową spółki

— dodał.

Ta kara nie była za nieobiektywne przekazy, ale propagowanie działań sprzecznych z prawem. Myśmy w oświadczeniu napisali, że to nie jest za to, że ktoś lubi taką a nie inną partię. KRRiT monitorowała sześć stacji. Z tych kilkuset godzin emisji, rada dopatrzyła się w TVN24 tych właśnie zastrzeżeń

— mówił szef KRRiT.

KRRiT podjęła taką uchwałę, zobowiązała mnie do pewnych czynności i decyzja wypłynęła poza radę. Nadawca może się odwołać. (…) To postępowanie w sądzie może być również ugodowe

— mówił.

Przewodniczący KRRiT podkreślił, że nie musi dojść do kary, ale może dojść do ugody, co w historii krajowej rady miało już miejsce. Jak zaznaczył, „wszystko jest otwarte”.

Jestem zwolennikiem rozmowy. Nie chodzi mi o to, aby karać nadawcę, ale osiągnąć pewien cel. Mam nadzieję, że chodzi o to także innym członkom krajowej rady. Tu chodzi o odpowiedzialność za słowo. (…) Nie chodzi tu o żadną zemstę

— podkreślił Witold Kołodziejski.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ