Prof. Krasnodębski o groźbie wdrożenia art. 7 Traktatu o UE: “To jest krzycząca o pomstę do nieba niesprawiedliwość”

Timermans.jpg
inf. prasowe

UE przygotowała taki prezent pod choinkę dla Polaków. Niektóre media niemieckie doniosły z tryumfem, że jest to tak zwana bomba atomowa, która za chwilę zostanie odpalona przeciwko Polsce. Niezwykle ważne znaczenie miałaby aktywność obywateli – protestujących czy potrafiących zbudować opór opinii publicznej. Może jakieś akcje w rodzaju listów otwartych? Deklaracji, zbierania podpisów. My musimy pokazać KE, że ona nie jest władcą naszych dusz i ciał, że działania rządu mają poparcie społeczne. To apel do obywateli, którym nie podobają się działania UE

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Prof. Zdzisław Krasnodębski, poseł do Parlamentu Europejskiego.

CZYTAJ WIĘCEJ: Reforma sądownictwa w Polsce pod lupą KE. Nieoficjalnie: Komisja w środę ma podjąć decyzje czy aktywować wobec Polski art. 7

wPolityce.pl: Komisja Europejska w środę podejmie decyzje, czy aktywować wobec Polski art. 7 unijnego traktatu – docierają do nas nieoficjalne informacje. Na celowniku brukselskich urzędników są nasze ustawy o sądownictwie.Mówił o tym też premier Mateusz Morawiecki i wydawał się być nawet pogodzony z tą decyzją… Klamka zapada? Powinniśmy się bać?

Prof. Zdzisław Krasnodębski: UE przygotowała taki prezent pod choinkę dla Polaków. Sprawa przechodzi do Rady Europejskiej w środę – przed samymi świętami. Aby zgodnie z traktatem europejskim wszcząć tam procedurę sprawdzania, czy w Polsce istnieje ryzyko naruszania praworządności. Gremium, które będzie się tym zajmowało to Rada UE w formacie Ministrów do Spraw Ogólnych (GAC). Nie wiadomo, kiedy Rada UE się tym zajmie, to zależy od decyzji prezydencji. Nie ma każdym razie żadnych obowiązkowych ram czasowych. Przed podjęciem decyzji Rada UE musi wysłuchać państwo członkowskie, Do podjęcia decyzji stwierdzającej istnienie wyraźnego ryzyka naruszania wartości europejskich potrzeba 22 krajów, które się na to zgodzą. Pytanie, czy uda nam się znaleźć blokującą mniejszość? Potrzeba 6 krajów, które staną po naszej stronie, aby można było zablokować procedurę.

Artykuł unijnego traktatu nie był jeszcze nigdy uruchomiony przeciwko żadnemu krajowi. My jesteśmy pierwsi.

Jesteśmy pierwsi. Kiedyś Austria znalazła się w podobnej sytuacji, ale wtedy jeszcze nie było tej formalnej procedury, bo ją zapisano dopiero w traktacie lizbońskim. Niektóre media niemieckie doniosły z tryumfem, że jest to tak zwana bomba atomowa, która za chwilę zostanie odpalona przeciwko Polsce.

A to jest to bomba atomowa?

Na razie to jest głównie uszczerbek wizerunkowy, bo wieść o tym, jakoby u nas brakowało praworządności, przetoczy się przez media całego świata. A zacznie się wszystko jak zwykle – Rada Europejska zwróci się do Polski z pytaniami. My będziemy się tłumaczyli. To będzie wszystko trwało i trwało – pewnie kilka miesięcy, może rok. No chyba, że będzie taka wola polityczna, aby Polskę ukarać niemal natychmiast. Potem będę – zgodnie z art. 7 punkt 1 – jedynie zalecenia i monitorowanie sytuacji w Polsce. Na co potrzebna jest zgoda PE. Dopiero kolejny krok – czyli stwierdzenie przez Radę UE zgodnie z punktem 2 artykułu 7, że w Polsce nastąpiło poważne i stałe naruszenia wartości otwiera drogę do nałożenia sankcji, jakim było odebranie pewnych praw wynikających z członkostwa w Unii. Ale w tym wypadku wymagana jest zgoda wszystkich państw UE (oprócz Polski, która w ogóle nie jest już brana pod uwagę). Wiadomo, że Węgry deklarowały, iż staną po naszej stronie.

Być może Rada Europejska zatrzyma się tylko na pierwszym kroku?

Te procedury nie wszystkie są jasne, bo do tej pory nie były stosowane. Teoretycznie mogłaby przejść od razu do drugiego kroku. Ale fakt, że w tym wypadku potrzebna jest zgoda wszystkich państw, na pewno działa zniechęcająco. Zawieszenie naszych praw członkowskich w zasadzie więc nie wchodzi w grę. Raczej wszystko zatrzyma się na pierwszym etapie.

Ale art. 7 to jednak nie wszystko. Toczą się jeszcze inne procedury przeciwko nam. Komisja Europejska rozważa nałożenie kar finansowych za rzekomą wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej, po wydanym przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazie jej wstrzymania do czasu ostatecznego orzeczenia. Zostaliśmy też podani do ETS za nieprzyjęcie uchodźców. Chcą wypalić przeciwko nam jednocześnie z trzech dział.

Minister Szyszko tłumaczy, że stosuje się do unijnego prawa. Polskie społeczeństwo we wszystkich sondażach potwierdza, że nie chce sprowadzenia do Polski muzułmańskich imigrantów. Rząd ma 50 proc. poparcia i realizuje zobowiązania wyborcze. A Unia odpala przeciwko nam najcięższe działa, jakie posiada. Za co?

To jest krzycząca o pomstę do nieba niesprawiedliwość. Ale niestety, mieliśmy już w historii Europy XX wieku i w historii naszego kraju akty krzyczącej niesprawiedliwości wobec naszego kraju. Dodajmy – przy bierności albo aprobacie państw europejskich, które uznawały się za demokratyczne. Niestety, tak wygląda rzeczywistość polityczna. W tej chwili Polacy nie powinni się jednak martwić. To nadal raczej jest rodzaj nacisku politycznego. UE nie tylko z nami walczy. Toczą się np. trzy postępowania przeciwko Węgrom.

Gdyby w Radzie Unii Europejskiej udało się zablokować 7 artykuł , byłby to nasz wielki sukces, który może otworzyłby drogę do naprawy Unii. Szukajmy sojuszników. Wiemy oczywiście, że na te kraje, które będą rozważały obronę Polski, będzie olbrzymi nacisk. Wiele krajów zdaje sobie sprawę, że jeśli dojdzie do precedensu, jakim jest uruchomienie art.7, one mogą być następne W istocie będzie to głęboka zmiana struktury władzy w Unii. Pytanie, czy możemy liczyć na kraje Grupy Wyszehradzkiej? Mielibyśmy już trzy kraje po naszej stronie. A na kraje bałtyckie? Na Danię, Wielką Brytanię? Czy będą na tyle odważne i solidarne?

Szukanie sojuszników, to rozumiem, teraz najważniejsze zadanie nowego premiera?

Nas wszystkich. Premiera, dyplomacji, ale też zwykłych Polaków. Przeczerniony obraz naszego kraju w mediach oddziałuje na europejską opinię publiczną, na polityków. To nasza wielka słabość, że nie udało nam się osłabić tego przekazu, jaki poszedł w świat.

A jakie działania mogliby podjąć zwykli Polacy?

Są trzy tory działań. Z jednej strony politycy i dyplomacja. Na poziomie państwowym trzeba próbować budować mniejszość zdolną blokować wprowadzenie kar wobec Polski. Myślę, że mamy wielu przyjaciół w wielu krajach europejskich, którzy są przeciwko wszczęciu takiej procedury. Do nich trzeba trafić. Z drugiej media – ważne jest działanie na poziomie medialnym – prawdziwego przekazu o Polsce, który poszedłby za granicę. Ale też niezwykle ważne znaczenie miałaby aktywność obywateli – protestujących czy potrafiących zbudować opór opinii publicznej, nie tylko w Polsce, ale i w Europie.To nie jest przecież tak, że wszyscy podzielają przekonania naszych przeciwników w Komisji i w PE. Może jakieś akcje w rodzaju listów otwartych? Deklaracje, zbieranie podpisów, demonstracji w Brukseli? Tego rodzaju akcje obywatelskie byłyby niezwykle potrzebne. Musimy pokazać KE, że ona nie jest władcą naszych dusz i ciał, że działania rządu RP mają poparcie społeczne. Co widzą europejscy politycy w telewizji, o czym czytają w gazetach? Widzą najczęściej protesty przeciwko sądownictwu, bo te są nagłaśniane. Apeluję Polaków, żeby pokazywali, co sądzą o decyzji Komisji, jeśli do niej dojdzie – że jest ona niesprawiedliwa, że ma podłoże polityczne

Możemy oczywiście rozmawiać o szczegółach z instytucjami europejskimi, słuchać rad KE, ale w pewnych sprawach ustąpić nie możemy. Unia Europejska nie może nam odebrać prawa do reformowania sądownictwa czy rozstrzygania o składzie etnicznym, naszego społeczeństwa To są sprawy zasadnicze i nasze fundamentalne prawa. Kto w Polsce ma rządzić? Rząd wybrany przez Polaków czy zewnętrzne instytucje? To my bronimy w tych sprawach wartości europejskich – demokracji i możliwości samostanowienia o sobie jako o kraju.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ