Klasy mundurowe dla wybranych to wina urzędników?

Od kilku tygodni we wrocławskim magistracie dosłownie wrze. Wszystko za sprawą anonimowego listu, który trafił m.in. do prezydenta Rafała Dutkiewicza, a dotyczył niejasnych decyzji i kontaktów dyrektora departamentu edukacji. Poszło o klasy mundurowe – napisał dodatek dolnośląski Gazety Polskiej Codziennie.

Anonim został zaadresowany do prezydenta Wrocławia i przekazany do wiadomości m.in. przewodniczącemu Rady Miejskiej oraz radnemu Marcinowi Krzyżanowskiemu z PiS-u. Chcieliśmy drogą oficjalną dowiedzieć się, jaka jest jego treść, ale okazało się to niemożliwe. List nie dotarł ani Marcina Krzyżanowskiego ani nie został rozesłany do radnych.

– Co do zasady nie zajmujemy się anonimami, ani tym bardziej nie komentujemy mediom takiej korespondencji. W trosce o transparentność Urzędu podjęliśmy działania wyjaśniające – powiedział nam z kolei Arkadiusz Filipowski z magistratu.

Jak ustaliliśmy chodzi o dyrektora departamentu edukacji Jarosława Delewskiego, który w mieście uważany jest za człowieka Włodzimierza Patalasa, sekretarza miasta. Obaj związani są z Miliczem.

Według naszych informacji w tym roku szkolnym przynajmniej cztery publiczne szkoły ponadgimnazjalne oraz licea chciały utworzyć klasy mundurowe. Ich dyrektorzy nie chcą rozmawiać o tym oficjalnie. Jak podkreślają, w magistracie dowiedzieli się, że klas mundurowych otworzyć nie mogą.

Już na początku roku, Jarosław Delewski informował resort obrony w piśmie do którego dotarliśmy, że departament edukacji dostrzega duże zainteresowanie młodzieży nauką w mundurówkach. – W celu zwiększenia oferty kształcenia w oddziałach mundurowych rozważana jest możliwość rozszerzenia współpracy z Europejskim Liceum Służb Mundurowych we Wrocławiu. Jest to szkoła niepubliczna z uprawnieniami szkoły publicznej – napisał Delewski o szkole, którą prowadzi jego znajomy Robert Burszewski. I dodał, że rozważane jest nadanie tej szkole statusu publicznej z pełną dotacją oraz udzielenie pomocy w zakresie uzyskania odpowiedniej siedziby.

Zapytaliśmy Jarosława Delewskiego czy w jakikolwiek sposób wpływał na decyzję o podjęciu współpracy pomiędzy urzędem miasta a szkołami swojego kolegi. A także czy kiedykolwiek czerpał korzyści z działalności jego szkół. Dodajmy, że w biuletynie informacji publicznej nie sposób znaleźć jego oświadczenie majątkowe. Zapytaliśmy zatem, czy je składa a jeżeli nie – kto wydał na to zgodę. Delewski na żadne z pytań nie odpowiedział. Odesłał nas do biura prasowego. Od 2016 r. do listopada tego roku miasto udzieliło szkołom prowadzonym przez Burszewskiego dotacji w wysokości ponad 8,5 mln zł. Szkoły cieszą się dobrą

Sprawę zbada do CBA?

– Dyrektor Delewski jest związany z oświatą od roku 1995 r., także jako wieloletni nauczyciel i dyrektor szkoły stąd  ma liczne kontakty prywatne w środowisku edukacyjnym – odpowiedział Filipowski na pytania dotyczące prywatnej znajomości Delewskiego z Burszewskim.

Jak podkreślił – dotacje udzielane szkołom Roberta Burszewskigo to zaledwie mała część wszystkich dotacji udzielanych przez gminę Wrocław.  – W latach 2016-2017 takich dotacji udzielono w łącznej kwocie 309 mln zł różnym placówkom – powiedział nam Arkadiusz Filipowski. Szkoły wynajmują również pomieszczenia od miasta. Liceum Służb Mundurowych – w Gimnazjum nr 17 przy ul. Ślężna 2-24,  a Europejskie Liceum Służb Mundurowych salę gimnastyczną w Liceum Ogólnokształcące nr I przy ul. Ks.J. Poniatowskiego 9 – dowiedzieliśmy się w biurze prasowym.

Nasi informatorzy zapowiadają, że o pomoc w wyjaśnieniu sprawy związanej z klasami mundurowymi i dotacjami zwrócą się do CBA. Czy słusznie?

Dodajmy, że w zaledwie trzech prowadzonych przez miasto placówkach istnieją klasy mundurowe: w Technikum nr 6 w Lotniczych Zakładach Naukowych przy ul. Kiełczowskiej, gdzie realizowany jest pilotażowy program Ministerstwa Obrony Narodowej  “Certyfikowane Piony Wojskowych Klas Mundurowych” (technik logistyk), w Liceum Ogólnokształcącym nr XXIV z Oddziałami Mistrzostwa Sportowego w Zespole Szkół Ekonomiczno – Ogólnokształcących przy ul. Drukarskiej, oddział sportowy sztuk walki oraz w Technikum nr 12 w Zespole Szkół Logistycznych – technik logistyk.

Niezależnie od niejasnych decyzji urzędników, szkoły prowadzone przez Roberta Burszewskiego cieszą się dobrą opinią wśród uczniów. Od kilku lat w szkołach europejskich prowadzone są klasy mundurowe, a także oddziały przygotowujące do różnych zawodów np. technik usług kosmetycznych, mechanik, blacharz czy fryzjer.

Szkoły współpracuję też z szeregiem organizacji proobronnych, uczelni wyższych i służb mundurowych.

Skontaktowaliśmy się z Robertem Burszewskim. W przeciwieństwie do Jarosława Delewskiego znalazł czas, aby z nami porozmawiać.

Jak podkreślił, szkoła ma wykwalifikowaną kadrę – a uczą przede wszystkim praktycy i osoby z prawdziwą pasją. W ramach zajęć w klasach mundurowych młodzież, zgodnie z programem uczy się tego, czego powinna – ma zajęcia na poligonie, uczy się sztuk walki, komend, musztry, stopni wojskowych, udzielania pierwszej pomocy czy zarządzania kryzysowego.

– Zależy nam na tym, aby wychować młode pokolenie w wartościach patriotycznych – powiedział nam Robert Burszewski i dodał, że szkoły otrzymują pozytywne opinie z kuratorium, a Jarosław Delewski nie czerpie korzyści finansowych z działalności szkół.

Jako nauczyciele założyliśmy też stowarzyszenie proobronne Biało-Czerwoni, które ma na celu współpracę ze szkołą i podejmowanie szeregu różnych inicjatyw.

Dlaczego Jarosław Delewski nie mógł powiedzieć nam tego samego? Kiedy w grę wchodzą duże pieniądze ciężko odróżnić, komu faktycznie chodzi o młodzież i patriotyzm, a komu nie. A klasy mundurowe mogłyby przecież istnieć w każdej publicznej szkole skoro zainteresowanych jest więcej niż miejsc.

źródło: Gazeta Polska Codziennie dodatek Dolnośląski

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ