Kuriozum! Kijowski porównuje zbiórkę na siebie do Szlachetnej Paczki i grzmi: “Dla mnie obciachem jest zachować się jak hiena”

Kijowski2.jpeg

Mateusz Kijowski, skompromitowany były lider Komitetu Obrony Demokracji, uwikłany w aferę z fakturami, nie ustaje w usprawiedliwianiu zbiórki na „Stypendium Wolności” dla siebie. Tym razem możliwość wyrażenia swojej opinii hojnie zaoferował mu portal wp.pl.

I się zaczęło. Ta sama tyrada o tym, jak to biedny nie może znaleźć pracy i ile ma długów. Ale na tym nie skończył. Posunął się o krok dalej i porównał zbiórkę na siebie do Szlachetnej Paczki(!!!).

Dla mnie obciachem nie jest znaleźć się w trudnej sytuacji życiowej, tylko zachować się jak hiena. Jak ludzie, którzy się wręcz medialnie promują przy okazji wspaniałej akcji jaką jest „Szlachetna Paczka”, a później mówią, że korzystanie z czyjejś pomocy to wstyd. To o co chodzi? Żeby pomóc czy żeby pokazać swoją wyższość?

— pieklił się Kijowski.

Pytany o to, dlaczego powiedział, że te prawie 32 tys. zł pozwoli mu pokonać „stresy bytowe”, wyjaśnił, że chodziło mu o stres związany z tym, że pod bramą stoi windykator, bo od miesięcy nie jest w stanie zapłacić rachunków, a jego odejście jest właśnie zdjęciem stresu bytowego.

Żalił się również, że jego sytuacja jest taka a nie inna przez kredyt we frankach, który zaciągnęła jego żona.

Nie uważam, by było obciachem znaleźć się w trudnej sytuacji życiowej

— stwierdził.

Na koniec Mateusz Kijowski stwierdził, że „posiadanie rąk nie jest gwarancją zatrudnienia”:

Nie słyszałem, żeby posiadanie rąk było gwarancją zatrudnienia. Nawet trudno komentować takie „opinie”. Nikt nic nie wie na temat mojego stanu zdrowia, na temat kwalifikacji też niewiele. Ale chętnie wyraża swoje zdanie. Jako ekspert. A moja sytuacja zawodowa nie wynika z sytuacji rynkowej. W PRL-u nie było bezrobocia, a byli tacy, którzy nie mogli znaleźć pracy

— pogrążał się Kijowski.

Oczywiście nie zabrakło starej śpiewki o tym, że z „dorobioną gębą złodzieja, alimenciarza i człowieka niegodnego zaufania nikt go nie zatrudni”, jednocześnie przyznając, że nie był nawet na jednej rozmowie kwalifikacyjnej oraz że nie zamierza podejmować pracy za mniej niż 8 tysięcy brutto miesięcznie, ponieważ niższa kwota nie pozwoli mu na spłacanie długów.

wpolityce.pl/wp.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ