Michał Piechel: Jak to jest na co dzień być niepełnosprawnym?

niepełnosprawni4556.jpg

W ciągu ostatniego 20-lecia poprawiła się dostępność do budynków, zwłaszcza urzędów  dla niepełnosprawnych ludzi. W standardzie są już podjazdy, uchwyty i windy ale nadal utrudnieniem, a czasem barierą nie do pokonania, są drogi i chodniki.

Najlepiej, już na etapie planowania uwzględnić potrzeby przyszłych użytkowników – sprawnych i niesprawnych – w całej przestrzeni społecznej, również indywidualnej. Chodzi o drogi dojścia i dojazdowe w nowych osiedlach a także modernizacja i naprawa w starej zabudowie. Ludzie powinni się czuć komfortowo. Ci, co nie mają problemu ze zdrowiem, również.

Dla niepełnosprawnych poruszających się o kulach i na wózkach inwalidzkich, jedną z największych barier jest droga! Ona musi być równa, niezależnie czy mowa o ciągach komunikacyjnych w budynkach czy ulicach. Jeśli , ktoś nie ufa postulatom niepełnosprawnych, może sam spróbować, jak to jest, gdy przechodzi się przez torowisko z zapadniętą kostką, mówi Michał Piechel.

Jak sprawdzić? Studenci zakładają specjalny usztywniony w stawach kombinezon. Zdrowy i sprawny młody człowiek, nie jest w stanie przejść po nierównej powierzchni. To doświadczenie ma znaczenie w późniejszej pracy zawodowej. Kiedyś mówiłem o tym znajomym, chcieli się przekonać jak to jest… i każdą nogę obciążyli kostkami brukowymi. Pod nogawkami spodni nie było nic widać. Wysłałem ich na skrzyżowanie Piłsudskiego i Zielińskiego. Tam jest jedno z wielu miejsc w naszym mieście, których unikam. Oni do dzisiaj wspominają ten eksperyment jako drogę przez mękę a ja… mam w pobliżu dwa inne przejścia – w kierunku G. Zapolskiej lub Lelewela – obydwa mniej więcej oddalone o 200 metrów.

Dopóki projektanci, architekci i urbaniści nie znajdą złotego środka, dopóty sprawni ludzie będą korzystać z przywilejów niepełnosprawnych. Jeden z przykładów to zajmowanie nielicznych kopert w mieście

Moim marzeniem jest przyjazne miasto, naprawdę bez barier i dostępne dla wszystkich. Problem parkowania jest powszechnie znany. Mamy strefy i drogie bilety ale nie mamy rozwiązań.

Chciałbym bezkolizyjnie poruszać się bez pomocy przypadkowych ludzi. Takie pragnienie może być łatwo zrealizowane… ale może najpierw, w magistracie, ktoś zechce sam sprawdzić – tak jak moi koledzy – jak to jest na co dzień być niepełnosprawnym?

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ