Dr Kowalski: Gen. Dukaczewski objeżdża garnizony i agituje przeciwko rządowi. Dziwię się, że minister Kamiński nie reaguje

kowalski_7.jpg

Sprawa podburzania pracowników dawnych służb mundurowych z czasów PRL przeciwko obecnym władzom będzie się rozwijała. Będzie to prowadzone do wiosny, czy lata, kiedy będą próbowali wywołać jakieś przesilenie

— mówi historyk wojskowości dr Lech Kowalski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Podczas spotkania z generałami Markiem Dukaczewskim i Marianem Janickim kierownictwo Platformy Obywatelskiej zobowiązało się do przywrócenia wyższych emerytur. Co pan sądzi o tym spotkaniu i pomyśle PO?

Dr Lech Kowalski: Wizyta panów generałów była dalszym ciągiem zabiegów, które czynią niemalże każdego dnia, aby powrócić w łaskach kiedy PO wróci do władzy. Wtedy będą mogli rozdawać karty. Gen. Dukaczewski non stop objeżdża garnizony wojskowo-esbeckie i agituje przeciwko rządowi. Dziwie się, że minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński na to pozwala. Gen. Dukaczewski spotyka się w garnizonach z kadrą o jednoznacznie negatywnym stosunku do obecnych władz państwa polskiego. Tam podpala się zarzewie przyszłego buntu, który będzie polegał na wypowiedzeniu posłuszeństwa państwu polskiemu. Na podgrzewanie nastrojów liczy również PO. Stąd ten sojusz, stąd te wizyty w Sejmie.

Platforma jest cały czas bardzo słaba, może się okazać, że generałowie stawiają na złego konia.

Dlatego też trzeba rozruszać postkomunistyczne doły i pozyskać ich wsparcie. Ludzie służb mundurowych zorganizowani, łatwo ich skrzyknąć. Może to być groźne. ABW powinna powstrzymać te wojaże. Przypomnę, że gen. Janicki w telewizji groził państwu polskiemu, że skoro odebrano mu kilkunastotysięczną emeryturę, czuje się zwolniony z utrzymywania się tajemnicy służbowej.

Sprawa podburzania pracowników dawnych służb mundurowych z czasów PRL przeciwko obecnym władzom będzie się rozwijała. Będzie to prowadzone do wiosny, czy lata, kiedy będą próbowali wywołać jakieś przesilenie.

Opiera się pan na domniemaniach czy na potwierdzonych informacjach?

Na informacjach od ludzi, którzy uczestniczą w spotkaniach z Dukaczewskim. Wywodzę się z szeregów sił zbrojnych i mam tam wielu znajomych. Są stosowane te same metody, jakie komuniści stosowali przed wojną. Mieli w terenie różne jaczejki, kiedy potrzebna im było, żeby podjęli jakąś akcje, podburzali ich do określonych działań. Znam jak mało kto środowisko generałów, poświęciłem im kilka książek.

Niedawno ukazała się pańska najnowsza książka „Krótsze ramię Moskwy. Historia kontrwywiadu wojskowego PRL”. Obszerna praca, można znaleźć w niej dużo ciekawych informacji.

Opisuję w niej historię kontrwywiadu wojskowego PRL, czyli wojskowej bezpieki. Z tego kontrwywiadu wyrosły tuzy generalskie różnego kalibru i pokroju. Służby specjalne, szczególnie służby wojskowe zawsze w Polsce miały wiele do powiedzenia. Narzucali swoje stanowisko, korumpowali ludzi, windowali na wysokie stanowiska różne miernoty. Opanowali centra finansowe, handel zagraniczny, MSZ. Wielu potomków oficerów dawnych służb pracuje do dziś na placówkach dyplomatycznych. Dlaczego nikomu to nie przeszkadza? Nie mogę się z tym pogodzić, poświęciłem im kilka lat pracy pisząc ostatnią książkę. Ludzi wywodzący się ze środowiska wojskowych służb PRL nadal są zagrożeniem dla Polski. Są duże osiedla, gdzie mieszkają rodziny wojskowych i funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Wyrosły na nich kolejne pokolenia ludzi, którzy są jeszcze bardziej ambitni i jeszcze bardziej nie mogą się pogodzić, że pogrzebano przeszłość ich ojców spędzoną w służbach PRL. Będzie z nimi ogromny kłopot. Cieszmy się z takiej opozycji, jaką mamy. Mam tu na myśli Nowoczesną czy Kukiz ‘15. Gdyby ta opozycja przepadła, do Sejmu eseldowska i komunistyczna opozycja.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ