Środa w twórczej furii: PO jest na uwięzi Kościoła, który jest sektą! “Dobra zmiana będzie szła jak taran, zmieniając kraj w zaściankową krainę!”

Coś złego podkusiło nas w redakcji, by w poniedziałkowe popołudnie włączyć – z ciekawości – radio TOK FM. Chcieliśmy sprawdzić, jak w radiowęźle Agory tłumaczy się dzisiejszą rzeczywistość, jak ocenia się zmiany w rządzie i chaos w poczynaniach opozycji, jakie nastroje dominują w tym ważnym dla III RP medium…

Szczerze mówiąc, było to traumatyczne doświadczenie. Trafiliśmy na rozmowę Piotra Najsztuba z dr hab. Magdaleną Środą. Dyskusja ruszyła z kopyta, gdy pani etyk (!) z Uniwersytetu Warszawskiego została zapytana o głosowanie sejmowe ws. feministycznego projektu „Ratujmy kobiety”.

 

Oto pani Środa stwierdziła, że… wszystkiemu winny jest Kościół. Śmiała to teza, ale jakże cudownie absurdalnie uargumentowana!

Jak myślimy sobie, kto może stawić opór Kościołowi, to raczej Kaczyński. Jemu Kościół nie będzie straszny, w przeciwieństwie do PO i innych ugrupowań, którzy są na uwięzi Kościoła. (…) Jakakolwiek rewolucja w tym kraju może rozpocząć się tylko od stwierdzenia: Bóg jest wszędzie, ale w kościele tylko jest PiS. Jeśli ludzie nie zaczną opuszczać kościołów, to się nic nie zmieni

— ubolewała pani Magdalena.

Po czym zaatakowała Marka Biernackiego (wyrzuconego z Platformy po wspomnianym głosowaniu) za to, że śmiał zagłosować zgodnie z własnym sumieniem:

Biernackiemu jakiś biskup powiedział, że takie głosowanie zostanie zapamiętane: zapamiętamy, towarzyszu, jak żeście głosowali! Przywoływanie w takim przypadku sumienia czy kręgosłupa… To jest potworne nadużycie! Posłowie nie głosowali nad meritum tej ustawy, ale ważnością społecznego projektu. Jeśli poseł Biernacki mówi, że to łamie jego kręgosłup, to powiedzieć, że to nadużycie moralne to za mało powiedzieć

— nie kryła irytacji pani profesor.

Magdalena Środa mocno skrytykowała też prof. Łukasza Szumowskiego, nowego ministra zdrowia, za podpisaną przez niego w swoim czasie tzw. deklarację wiary:

Myślę, że ci politycy – na przykład minister zdrowia – wyprzedzają w swoim szaleństwie to, co tak naprawdę głosi Kościół. Gdyby skonfrontować taką postać, jak minister zdrowia z wymaganiami, jakie nakłada papież Franciszek, to papież byłby zszokowany, jaka jest forma katolicyzmu – oderwaliśmy się od chrześcijaństwa!

— rozkręcała się Środa

I dodawała:

Kościół w Polsce to ewidentnie sekta! To działania oparte na wykluczeniu, poprzez działania polityczne: nie ma tam gejów, nie ma tam feministek, nie ma tam ludzi niewierzących… A przecież od Soboru Watykańskiego II ten dialog był istotny. Nie chce mi się wierzyć, że w Kościele ktokolwiek wierzy, że Jezus był Żydem… (…) Aberracyjne poglądy prywatne stają się państwowe! To chore!

— przekonywała zupełnie poważnie.

Środa została też zapytana o ostatni felieton Jacka Żakowskiego, który stwierdził, że opozycja jest dziś większym problemem dla państwa polskiego niż sama władza.

WIĘCEJ: Prawdziwy „Blue Monday” u Lisa i Żakowskiego! „Nie PiS jest dziś największym wrogiem demokratycznej Polski, ale opozycja”

Czy którykolwiek dziennikarz by się zainteresował, gdyby któraś z tych partii zrobiła fajny program o swojej wizji Polski? W centrum jest wojna między jednymi i drugimi. To, co zarzucamy opozycji to to, że nie jest sprawna jak autorytarna partia rządząca, jaką jest PiS. (…) Ja bym postawiła inne zarzuty – przez sprawdzian nie przeszli liderzy tych partii. Gdy są sprawy fundamentalne, to Katarzyna Lubnauer powinna porozmawiać ze swoimi ludźmi. Są sprawy, w których ta partia musi pokazać jedność, bo to krok wstępny do budowania wspólnoty w ramach opozycji. A Platforma? Tam od lat były osoby, które ciążyły w kierunku PiS. Sam przywódca mówił, że interesuje go raczej prawa strona. Marzy o kolejnym PO-PiS, o przedziwnej konserwatywnej koalicji. Platforma Obywatelska takimi wypowiedziami jak posła Biernackiego czy postawami jak wielu innych posłów to partia, która właściwie chyba nie żałuje, że nie jest w PiS! Nie przekreślałabym Nowoczesnej… Nie mam zielonego pojęcia, co dzieje się w PSL czy SLD

— przyznała.

Zdaniem Środy dopiero pół roku przed wyborami powinny pojawić się nowe inicjatywy polityczne i stworzyć na ich bazie jakieś koalicje wyborcze.

Jest w tej chwili moment kompletnego kisielu: nie ma celu, nie ma lidera, nie ma programu, nie ma pomysłu. I ten kisiel jest zimny. Oni wszyscy siedzą w tym kisielu i mają do siebie pretensje. Coraz częściej skłaniam się do opinii, którą głosi „Polityka”: Kaczyński przetrwał osiem lat w opozycji, bo jego zwolennicy nie narzekali na niego. Nie potępiałabym w czambuł opozycji dziś: jest demokratyczna… Nie chcemy chyba tego, co w PiS: wszyscy słuchają się tego, co dyktuje Bielan! I wszystko jest jednolite… Autorytaryzm jest fatalny, ale niezborna demokracja jest równie fatalna…

— stwierdziła pani etyk.

W rozmowie wrócił też wątek rekonstrukcji rządu premiera Mateusza Morawieckiego:

Ta korekta ma charakter satysfakcji prywatnej, że nie będę musiała patrzeć na twarze Szyszki i Waszczykowskiego. (…) Miałam od początku świadomość, że ta cała rekonstrukcja to kęs rzucony mediom, by czymś się interesowały. W tej partii nic się nie zmieni. Morawiecki może wprowadzić jakieś nowe tony, ale jeśli ministra Radziwiłła zastąpił pan, który nadaje się do szkoły egzorcyzmów wielkich, a zastępca ministra Szyszki jest zapalonym myśliwym… Jacek Czaputowicz? Znałam go z dawnego okresu, ludzie się bardzo zmieniają… Nie sądzę, by tam się cokolwiek zmieniło. Jak każda partia wodzowska i autorytarna nie ma wielkiej swobody działań

— tłumaczyła Środa.

I dodawała:

Nie będzie żadnych zmian dopóki sytuacja ekonomiczna będzie tak dobra, jak jest. Dobra zmiana będzie szła jak taran, zmieniając nasz kraj w zaściankową, średniowieczną, dziwną krainę!

— zakończyła.

Jedno popołudnie – 30-minutowe – z TOK FM i tyle aberracji. Jest w tym coś godnego uwagi… Niesamowite.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ