Mieszkowski wytropił brak demokracji w Nowoczesnej: “Moja formacja zagubiła europejski system wartości. Musi na nowo zdefiniować swoją tożsamość”

Mieszkowski2.jpg

Krzysztof Mieszkowski wraz z Joanną Schmidt oraz Joanną Scheuring-Wielgus zawiesili swoje członkostwo w Nowoczesnej. To wynik niekorzystnego dla partii głosowania ws. ustawy liberalizującej dostęp do aborcji.

W „Radiu Wrocław” poseł Nowoczesnej tłumaczył przyczyny swojej decyzji i mówił o tym, co musiałoby się stać, by wrócił do swojego sejmowego klubu.

Powinny zostać spełnione elementarne kryteria, czyli podjęcie takich decyzji programowych, które nie będą doprowadzały do takiego absurdu jak kilka dni temu. Moja formacja zagubiła oczywisty, europejski system wartości—powiedział.

Mieszkowski stwierdził, że projekt liberalizujący prawo aborcyjne „Ratujmy kobiety” był ważny i potrzebny. Okazało się jednak, że niektórzy z jego partyjnych towarzyszy mieli inne zdanie.

To co się wydarzyło w Sejmie jest podważeniem racjonalności polskiego parlamentu i tych wszystkich, którzy definiują siebie jako opozycja i ludzie prodemokratyczni, którzy chcą otwartej demokracji. Nagle okazało się, że względy polityczne są drugorzędne, istotniejsze okazały się subiektywne poglądy—mówił Mieszkowski.

Czyżby uważał, że głosownie za projektem, którego się nie popiera było obowiązkiem? Poseł Nowoczesnej twierdzi, że środowiska stające na projektem liberalizującym prawo aborcyjne nie maja swojej reprezentacji w Sejmie i im się po prostu należy prawo do debatowania na ich projektem.

Ludzie myśleli po prostu jakimiś swoimi subiektywnymi kryteriami, również tymi światopoglądowymi. Jest to tym bardziej zaskakujące, że Nowoczesna definiuje się jako formacja liberalna, a niektórzy nie rozumieją kategorii liberalizmu. A to nie tylko wolność gospodarcza, ale przede wszystkim wolność światopoglądowa—mówił Mieszkowski w „Radiu Wrocław”.

Dla niego wolnością było również porno na teatralnej scenie… o czym warto pamiętać. Takiej nowoczesności Polacy jednak nie chcą, co Mieszkowski dostrzega z ogromnym problemem. Krzysztof Mieszkowski posłom, którzy zagłosowali za odrzuceniem projektu „Ratujmy Kobiety” zarzucił brak świadomości demokratycznej. Twierdzi też, że kobiety w naszym kraju nie mają żadnych praw.

w 1993 roku, gdy weszła, moim zdaniem, ta bardzo restrykcyjna ustawa aborcyjna, kobiety straciły swoje prawa. Zgubiliśmy system wartości demokratycznych—stwierdzi i dodał, że Nowoczesna musi na nowo zdefiniować swoją tożsamość.

Strach się bać co z tego może wyjść.

wpolityce.pl/radiowroclaw.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ