Robert Grzechnik: Nie musimy zamieniać suwerenności na bogactwo, możemy mieć jedno i drugie

Udostępnił Robert Grzechnik

Mayer Amschel Rothschield mawiał “Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa”. Sentencja niemieckiego bankiera żydowskiego pochodzenia, który zmarł na początku XIX wieku ciągle jest aktualna, może nawet jeszcze bardziej, niż dwieście lat wcześniej, kiedy to ród Rothschildów zdobywał światowe rynki i waluty.

Dziennik ekonomiczo-prawny Rzeczpospolita 2 stycznia 2018 opublikowała List otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie jak najszybszego wprowadzenia waluty Euro w Polsce. Pod listem poza redakcją “Rz” podpisali się ekonomiści m.in. p. Marek Belka były premier, prezes NBP w ostatniej kadencji PO.

Robert Grzechnik z partii Wolność zwrócił uwagę na tekst, zwłaszcza na sygnatariuszy Listu, którzy zalecają jak najszybsze wprowadzenie Euro w celu zażegnania obecnych konfliktów z UE oraz przyspieszenia naszego rozwoju.

Sugerują także, aby została powołana “stała rada” która pomoże we wdrożeniu nowej waluty. Nie piszą kto miałby w tej radzie zasiadać, ale wnioskuję, że to właśnie ci ekonomiści którzy podpisali się pod listem mieliby stworzyć tę radę i zapewne pobierać za udział w niej odpowiednie pensje. Panowie ekonomiści, świadomie lub nie, mijają się z prawdą.

Dlaczego uważa pan, że strefa Euro to nie jest dobre miejsce dla Polski?

Jeśli wnikliwie prześledzi się gospodarki ze wspólną walutą, widać, że kraje UE bez waluty Euro rozwijają się znacznie szybciej niż te, w których ona funkcjonuje. Polska, Czechy, Węgry i Rumunia są tego przykładem. Wejście może więc dać nam pewność, że nasze tempo rozwoju będzie równe niskie jak w krajach strefy Euro, więc nigdy nie dogonimy zachodnich sąsiadów i nie staniemy się dla nich konkurencją.

Waluta Euro rozmywa odpowiedzialność rządów za niewłaściwą politykę gospodarczą. Podczas kryzysu w 2008 wszystkie kraje Strefy Euro płaciły za błędy Grecji, Hiszpanii i Irlandii (dzięki własnej walucie ten kryzys nie był dla Polaków tak dotkliwy).

Euro to droga w jedną stronę. Traktaty unijne nie przewidują wystąpienia państwa z unii walutowej. Oczywiście nie ma sytuacji bez wyjścia, ale takie rozwiązanie zapewne zakończyłoby się nie tylko opuszczeniem UE, ale także sankcjami.

Wchodząc do UE nie podaliśmy daty wprowadzenia waluty Euro, możemy więc odwlekać tę decyzję w nieskończoność, nie podlegając żadnym konsekwencjom.

Tymczasem zamieniając Narodowy Bank Polski (z siedzibą w Warszawie) na Europejski Bank Centralny (z siedzibą we Frankfurcie nad Menem) oddajemy Lwią część naszej suwerenności w ręce unijnych polityków (sterowanych przez Francuzów i Niemców).

Śp. Adam Smith pisał: Nie pieniądz, ale myśl ludzka, inicjatywa i przedsiębiorczość są podstawą bogactwa narodów. Nie musimy więc zamieniać suwerenności na bogactwo, możemy mieć jedno i drugie.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ