W Nowoczesnej wrze, a Petru zachwycony własnym geniuszem: “Udało mi się wypromować nazwę w ciągu jednego dnia. Mam formułę działania, ludzie są zainteresowani, super”

Coraz goręcej w Nowoczesnej. Pogrzebanie proaborcyjnej ustawy „Ratujmy kobiety” postawiło partię na skraju przepaści. W szeregach panika i dezorientacja. I tylko Ryszard Petru zadowolony.

Okazało się, że nasi posłowie są mniej liberalni, niż sympatycy czy działacze

— irytuje się jeden z polityków Nowoczesnej, w rozmowie z tygodnikiem „Polityka”. Z danych zebranych przez „Politykę w sieci” wynika, ze obecny kryzys Nowoczesnej ma bardziej negatywny wydźwięk, niż ubiegłoroczna wycieczka Petru i Schmidt na Maderę.

To dla nas życiowy zakręt. Albo z niego wyjdziemy wzmocnieni, czyli zaproponujemy coś wyborcom i przetrwamy ten kryzys, albo zacznie się powolna erozja, jak kiedyś u Palikota czy teraz u Kukiza

— przyznaje „Polityce” Paweł Rabiej.

W szeregach Nowoczesnej wrze. Trwają przepychanki i przerzucanie odpowiedzialności. Najbardziej obrywa Kamila Kasiuk-Pichowic z(szefowa klubu) i Katarzyna Lubnaer (szefowa partii). „Nowocześni” zarzucają im, że nie dopilnowały posłów i pozwoliły, aby 1- z 26 osobowego klubu nie głosowało, a jeden się wstrzymał.Posłowie Nowoczesnej nie mają złudzeń – Petru chce wykorzystać kryzys do własnych korzyści. Chętnie punktuje swoją następczynię.

Było zbyt duże rozluźnienie w klubie, nie przyłożono odpowiedniej wagi do tego głosowania. A szef musi też mieć twardą rękę, bo jakby każdy mógł głosować tak, jak chce, bylibyśmy jak Kukiz’15

— mówi Petru „Polityce”.

Osoby, które wyjęły karty podczas głosowania, powinny przeprosić. Po drugie powinniśmy przygotować własną ustawę liberalizującą prawo aborcyjne – a taką przygotował zespół prowadzony przez Joannę Schmidt – i pokazać, że wyciągamy wnioski z błędów. Będę to rekomendował władzom Nowoczesnej

— dodaje Petru. Ta propozycja nie spotyka się jednak z jednoznacznym entuzjazmem partyjnych kolegów. Niektórzy Nowocześni twierdzą, że „wyjście z czymś takim stwarza ryzyko kolejnego ośmieszenia”.

Ryszard Petru nie zraża się niczym. Nie przeszkadza mu nawet nowy pseudonim „Rysiek z Planu”.

Trzeba na to patrzeć czysto marketingowo: udało mi się wypromować nazwę niewielkim kosztem i w ciągu zaledwie jednego dnia. Mam formułę działania, ludzie są zainteresowani, super

— twierdzi rozradowany.

Leadership na tym polega, że ma się pomysły, ciągnie się za sobą ludzi, a nie pyta kogoś, czy można wskakiwać na barykady

— dodaje były lider Nowoczesnej.

Cóż, rozgłos rozgłosem. Ale czy drwiny z kolejnego dzieła mu wystarczą?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ