Pieniądze z UE za “przestrzeganie praworządności”? Tarczyński: To jest to po prostu szantaż, a my jesteśmy suwerennym narodem

Tu nie chodzi wyłącznie o to, że komuś nie podobają się reformy ze względów politycznych. Chodzi o to, że stara się wykluczyć państwa, które nie zgadzają się na Unię dwóch prędkości i stara się wykazać, że one łamią zapisy traktatowe. Dlatego powtarzam – jako prawnik jestem gotowy stawić się na debatę publiczną z tą panią lub z każdym wyznaczonym przez KE urzędnikiem. Najlepiej transmitowaną w mediach na żywo

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Dominik Tarczyński.

wPolityce.pl: Unijna komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourova potwierdziła, że w imieniu KE pracuje nad rozwiązaniem, które będzie warunkowało przyznanie jakichkolwiek środków budżetowych UE z przestrzeganiem w poszczególnych krajach członkowskich praworządności i skutecznego wymiaru sprawiedliwości. Co pan sądzi o takim rozwiązaniu?

Dominik Tarczyński: Jeżeli ktoś mówi, że będzie wykorzystywał pieniądze do tego, żeby uzyskać jakieś korzyści polityczne, to jest to po prostu szantaż. To jest pewnego rodzaju porwanie wolności, a my jesteśmy suwerennym narodem, który ma swoją wolność zapewnioną w traktatach europejskich. Zatem takim szantażystom nie powinno się poddawać.

Zdaje się, że jeśli reguły tego, co oznacza praworządność zostałyby w sposób uczciwy wypracowane, to mechanizm proponowany przez KE powinien uderzyć w wiele państw członkowskich UE.

Wiele państw w UE łamie zasady traktatowe w sposób radykalny. Proszę zauważyć, że prezydent Francji właśnie zapowiedział, że będzie likwidował Trybunał Sprawiedliwości Republiki, czyli odpowiednik Sądu Najwyższego we Francji, który jest odpowiedzialny za ocenę pracy i decyzji prezydenta Francji. Zatem jest to hipokryzja i będziemy na podstawie traktatów i prawa negocjować, ale też wykazywać, że zarzuty wobec Polski są nieprawdziwe.

Komisarz UE ds. sprawiedliwości podkreśliła, że takie powiązanie funduszy UE z przestrzeganiem praworządności jest możliwe na podstawie traktatów i odwołała się tutaj do art. 2 traktatu o UE, który mówi o tym, że państwa członkowskie muszą przestrzegać praworządności.

Absolutnie zgadzam się z tym, że należy przestrzegać praworządności i jako prawnik zapraszam tę panią na debatę. Jestem gotowy porozmawiać z nią o kwestii praworządności. Do tej pory rozmawiamy przez media, ale jeśli ktokolwiek z Francji lub Niemiec ma ochotę dyskutować o zapisach ustaw i reform, które wprowadzamy, w porównaniu do zapisów, które znajdują się w prawie innych krajów europejskich, to ja jestem gotowy stawić się na taką dyskusję w dowolnym miejscu w Europie.

Rzeczywiście nie wiadomo w jaki sposób zostaną ustalone przez panią komisarz te kryteria przestrzegania praworządności. Może się zatem okazać, że dziwnym trafem jednym państwem, które rzekomo praworządności nie przestrzega, jest Polska.

Tu nie chodzi wyłącznie o to, że komuś nie podobają się reformy ze względów politycznych. Chodzi o to, że stara się wykluczyć państwa, które nie zgadzają się na Unię dwóch prędkości i stara się wykazać, że one łamią zapisy traktatowe. Dlatego powtarzam – jako prawnik jestem gotowy stawić się na debatę publiczną z tą panią lub z każdym wyznaczonym przez KE urzędnikiem. Najlepiej transmitowaną w mediach na żywo.

Ta pani powiedziała też znamienne zdanie: „Chcemy, żeby we wszystkich krajach członkowskich była równowaga władz”. Czy to normalne, żeby KE decydowała o tym, jak ma wyglądać ustrój poszczególnych państw członkowskich?

Jeżeli UE chce, abyśmy mieli państwa demokratyczne, państwa rządów prawa, to nie równowaga, ale decyzje narodu, państw narodowych i wyborców będą decydować o tym, jaki będzie stosunek tych, którzy popierają lub nie popierają rządów, które są wybierane. Chciałbym demokracji, a nie fałszywej demokracji.

Zmienię jeszcze nieco temat- w niemieckojęzycznym kanale 3sat został wyemitowany antypolskich reportaż, w którym wystąpiło kilku Polaków – m.in. biskup Tadeusz Pieronek, który stwierdził, że powoływanie się PiS-u na kościół to błąd oraz reżyser Krystian Lupa, według którego „Dzisiejsza Polska to demagogia i kłamstwo; pozostaje głucha na argumenty innych”. Czy to nie zaskakujące, że pojawiają się Polacy, którzy w materiałach zagranicznych mediów krytykują nasz kraj?

Po pierwsze to nie jeden biskup jest Kościołem, ale my wierni jesteśmy Kościołem. Po drugie wielu Polaków, i to takich ze znanymi nazwiskami, zapowiadało przed wyborami parlamentarnymi, że jak PiS wygra, to przeniosą się do Kanady lub w inne miejsce. Nie zrobili tego. Jedyne co robią, to przenoszą swoją irytację do zagranicznych mediów. To dosyć symboliczne i nie wymaga więcej komentarza.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ