Piotrowicz: Sytuacja z wyborami do KRS pokazała, że nie ma sędziów „pisowskich” i my wcale o nich nie zabiegamy

Piotrowicz.jpg

Nigdy nie mówiliśmy, że to co do tej pory zrobiliśmy w wymiarze sprawiedliwości jest dziełem skończonym. Dokonaliśmy reformy bardzo ważnych instytucji; sądów powszechnych, KRS, prokuratury, Sądy Najwyższego, to jest za nami, ale nie wyczerpuje, to całkowicie reformy wymiaru sprawiedliwości

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Stanisław Piotrowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Dziś do północy można zgłaszać kandydatów na członków Krajowej Radzie Sądownictwa. Zaledwie kilka tygodni temu media informowały, że do Rady nie wpłynęła żadna kandydatura. Dziś jednak sytuacja wygląda lepiej. Spodziewał się Pan, że z samym zgłoszeniem sędziów do Rady będzie tyle problemów?

Stanisław Piotrowicz: Spodziewaliśmy się przede wszystkim, że część „nietotalnej” opozycji również weźmie udział w przedstawieniu kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Klub Kukiz’15 deklarował wcześniej, że zadba o to, aby do Sejmu wpłynęły kandydatury sędziów do Rady, których oni uważają za stosownych do tego, aby zasiąść w Radzie. Z tego co wiem, to klub Pawła Kukiza się z tego nie wywiązał. Nie chcieliśmy, ażeby pojawiło się zbyt wielu kandydatów. Jest pewien problem w tym, ażebym popierał czyjąś kandydaturę, a później nie zagłosował na tego człowieka. Zdajemy sobie sprawę z tego, że KRS wywiera presję na sędziów, ażeby nie kandydatowali do Rady. Wiąże się to z pewnego rodzaju ostracyzmem w środowisku sędziowskim. Spora część sędziów oczekujemy reformy wymiaru sprawiedliwości, niektórzy chcą wejść do Rady, aby reformować wymiar sprawiedliwości, ale chcieliby mieć pewność, że jeżeli zdecydują się kandydować, to rzeczywiście członkami KRS zostaną.

Obawiają się, że spotkają się z ostracyzmem ze strony środowiska sędziowskiego, jeżeli zgłoszą swoją kandydaturę, ale nie zostaną przyjęci do Rady?

Być może niektórzy przez ten pryzmat patrzą, nie mogę tego wykluczyć.

Presja była silna. Pamiętamy niedawne słowa sędziego Żurka, który mówił nawet, że sędziowie, którzy wejdą do Rady powinni się liczyć z tym, że w przyszłości nie otrzymają emerytury. Trudno w takim przypadku mówić o „niezawisłości” sędziów, skoro jedni sędziowie naciskają na drugich. Jak Pan to ocenia?

Wielokrotnie podkreślałem to, że niezawisłość sędzia ma w sobie. Często niezawisłość kojarzona jest z odpornością na naciski świata politycznego, ale jest przecież wiele innych źródeł nacisku. Jednym z najmocniejszych są naciski medialne, których doświadczyłem na własnej skórze i płaciłem cenę za to, że nie podjąłem takiej decyzji, jakiej oczekiwały ode mnie określone media. Równie silną jest presja ze strony świata biznesu czy ze strony różnej maści lobbystów. Należy podejmować wysiłki, aby chronić sędziów przed presją, ale nikt nie zagwarantuje sędziemu niezawisłości. Tą niezawisłość musi mieć sędzia w sobie. Musi być odporny na różne naciski. Jeżeli sędziowie ulegli głosom rzecznika KRS, to znaczy, że z ich niezawisłością nie jest najlepiej.

Panie przewodniczący, wraz z reformą KRS, obywatele otrzymali prawo do zgłoszenia swoich kandydatów do Rady. Czy może nam Pan powiedzieć, czy Polacy z tego prawa skorzystali?

Z tego co wiem, to tak. Jeden z kandydatów ma poparcie ponad 5 tys. głosów. Czas był rzeczywiście krótki i być może obywatele nie zdążyli się zorganizować. Sytuacja pokazała, że nie ma sędziów „pisowskich” i my wcale o nich nie zabiegamy. Nie chcemy natomiast, aby w Polsce byli tylko sędziowie „platformerscy”.

Zmiany w KRS, to tylko część reformy wymiaru sprawiedliwości. Bardzo ważna, ale tylko część. Niedawno Paweł Kukiz informował o spotkaniu z ministrem Zbigniewem Ziobro i rozmowie o powołaniu instytucji sędziów pokoju. Ministerstwo sprawiedliwości ma pracować nad dwoma projektami w tej sprawie.

Przede wszystkim nigdy nie mówiliśmy, że to co do tej pory zrobiliśmy w wymiarze sprawiedliwości jest dziełem skończonym. Dokonaliśmy reformy bardzo ważnych instytucji; sądów powszechnych, KRS, prokuratury, Sądy Najwyższego, to jest za nami, ale nie wyczerpuje, to całkowicie reformy wymiaru sprawiedliwości. To co zrobiliśmy przyczyni się również do sprawniejszego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale przede wszystkim chodzi nam również oto, aby wymiar sprawiedliwości był nie tylko sprawniejszy, ale sprawiedliwszy. Przed nami są również inne rozwiązania proceduralne, które miały po pierwsze – przybliżyć wymiar sprawiedliwości obywatelom, a po drugie, ażeby w jakimś zakresie odciążyć sądy i również rozważyć zakres kognicji sądów. Również idea powołania sędziów pokoju jest przed nami, to jest temat do dyskusji. Dokonaliśmy najważniejszych reform w wymiarze sprawiedliwości, ale szereg innych rozwiązań jeszcze przed nami.

Powołanie sędziów pokoju wydaje się więc naturalnym krokiem na drodze do usprawnienia działania sądów. Czy jednak powołanie takiej instytucji usprawni od razu sądy? Czy nie potrzeba również zmian proceduralnych?

Tej sprawy nie można jednak sprawdzić tylko do powołania sędziów pokoju. Jeżeli zagłębimy się w tę materię, to się okaże, że w tej sprawie trzeba rozwiązać jeszcze wiele innych problemów natury proceduralnej. Pamiętam, kiedy powołano sądy grodzkie mające rozwiązać problem przewlekłości postępowań. Okazało się, że w ślad za tym nie poszły odpowiednie procedury i sądy grodzkie zarzucone sprawami sądziły wedle obowiązujących ówcześnie procedur. Nic się zatem nie zmieniło, oprócz tego, że powstał jeszcze jeden sąd, a żadnego przyspieszenia w rozwiązywaniu spraw nie było.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ