Zgorzelski:Moim marzeniem jest, by na 75-lecie Krwawej Niedzieli 11 lipca ustanowić dniem pamięci o Polakach zamordowanych na Wołyniu przez OUN i UPA

Moim marzeniem jest, by na 75-lecie Krwawej Niedzieli 11 lipca ustanowić dniem pamięci o Polakach zamordowanych na Wołyniu przez OUNUPA

— powiedział Piotr Zgorzelski w rozmowie z wPolityce.pl.

W ustawie o IPN znalazł się zapis o penalizacji banderyzmu. To dla Pana dobra wiadomość? Piotr Zgorzelski, PSL: Tak, a przy okazji osobista satysfakcja. Jesteśmy to winni pokoleniom Kresowian i ich potomkom. Moim marzeniem jest, by na 75-lecie Krwawej Niedzieli 11 lipca ustanowić dniem pamięci o Polakach zamordowanych na Wołyniu przez OUNUPA, by było to święto państwowe. Cywilizowany świat nie zna tak okrutnych zbrodni jakich dokonano na naszych rodakach. Jest to określane jako genocidum atrox, czyli ludobójstwo okrutne. Chcemy móc pamiętać o tym.

Przeciwnicy tego zapisu przekonują, że będzie to źle wpływało na nasze stosunki z Ukrainą. Nie obawia się Pan tego?

Odrzucam ten argument, bo relacje między państwami należy budować w oparciu o prawdę. Jako naród Polski jesteśmy przyjaźni Ukrainie, jesteśmy ambasadorem Ukrainy w kwestii jej przystąpienia do Unii Europejskiej. Nie możemy jednak nie reagować na dychotomię ze strony Ukrainy. Jedną rękę podają do zgody, drugą walą nas w głowę.

Nie wszyscy posłowie zagłosowali za tą ustawą. Czym mogło to być spowodowane? Trzeba jednak zwrócić uwagę, że przytłaczająca większość głosowała za. Największym marzeniem jest jednak to, byśmy mogli przyjąć projekt ustawy PSL o ustanowieniu 11 lipca świętem państwowym. Ofiary banderyzmu na to zasługują. Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary.

Istnieje realna szansa, że dojdzie do takiego głosowania?

Apelowałem o to do pana marszałka. Projekt ustawy został złożony 3 października. Popiera nas Kukiz‘15. Sami nie mamy wicemarszałka, dlatego możemy tylko apelować i rozmawiać w kuluarach. Chciałem też powiedzieć, że zawsze dziękuję portalowi wPolityce.pl, z którym często się nie zgadzam, ale w tej kwestii gramy w jednej drużynie.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ