Wyścig z czasem. Śmigłowiec leci po Mackiewicza

https://twitter.com/k_stefanski

Tomasz Mackiewicz będzie uratowany. Asghar Ali Porik , Kierownik pakistańskiej agencji Jasmin Tours o godz. 9:00 podał informację, iż dwa śmigłowce wyleciały ze Skardu w stronę bazy pod K2.

W akcji ratowniczej biorą udział czterej doświadczeni himalaiści narodowej wyprawy na K2. Byli przygotowani od wczoraj ale zbliżająca się noc uniemożliwiała podjęcie działań. Jak zaznacza szef pakistańskiej agencji Jasmin Tours, sobota, jest jedynym możliwym dniem do przeprowadzenia akcji, później będzie tylko gorzej. W chwili obecnej temperatura powietrza wynosi -50 ̊C i wieje silny wiatr.

Adam Bielecki, Piotr Tomala, Jarosław Botor i Marek Chmielewski wylecieli około godz. 9 czasu miejscowego, w Polsce była godz. 5:00. Zespół ratowniczy wyląduje najprawdopodobniej w bazie Diamir na wysokości 4200 metrów, potem będą się wspinać drogą Kinshofera. Będą mogli korzystać z poręczy pozostawionych przez jesienną wyprawę. Do miejsca, gdzie przebywa Mackiewicz, powinni dotrzeć w ciągu 1,5 dnia.

Mackiewicz od wczoraj znajduje się pod kopułą szczytową, na wysokości 7300 metrów. Z powodu odmrożeń, choroby wysokościowej i ślepoty śnieżniej nie mógł zejść do bazy na 5300 metrów, gdzie znajduje się żywność i powerbanki do ładowania telefonów.

Wczoraj siostra Mackiewicza podała informację, że “mózg Tomka jest niedotleniony i ma problemy z oddychaniem”. Wiadomo, że Mackiewicz utknął na K2 razem z francuską himalaistką Elizabeth Revol. Od dwóch dni byli bez żywnośći. O 16.30 czasu polskiego, potwierdzono informację, że Elisabeth Revol zostawiła Tomka i schodzi po pomoc do III bazy.

Nie wiadomo w jakim stanie psychicznym jest Tomek ale to twardy gość. Zna tę górę, przetrwał na niej pięć nocy. To jego siódma wyprawa i wie jak się zachować, mówi Michał Obrycki, który razem z Tomkiem zdobywał górę w 2014 roku.

Jeśli ktokolwiek na świecie miałby przetrwać w tych warunkach, to właśnie Tomek Mackiewicz. To jeden z najtwardszych i najbardziej zdeterminowanych ludzi, jakich znam.

Nanga Parbat jest jego szóstym podejściem, i najbardziej fascynowało go to, że Nanga jest tak trudna do zdobycia, mówi Michał Budno

Tomek pokochał tę górę. Kilka lat temu wymyślił sobie projekt Nanga Dream i postanowił go zrealizować. Podczas piątego ataku zabrakło mu tylko 300 metrów do wierzchołka góry.

Wszyscy trzymamy kciuki i wierzymy, że cała sytuacja zakończy się dobrze. To jest przesympatyczny człowiek o wielkim sercu.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ