Prof. Nowak dla wPolityce.pl: Nowela ustawy o IPN może odegrać rolę informacyjną, a nie prawną. “Musimy demontować fałszywe stereotypy o Polsce”

nowak 2.jpg

Myślę, że procedowane obecnie ustawodawstwo, bo jeszcze ustawa będzie w Senacie, a później trafi do podpisu do pana prezydenta, może odegrać rolę informacyjną, a nie prawną

— mówi w rozmowie z wPolityce.pl prof. Andrzej Nowak, historyk, sowietolog, członek kolegium IPN.

wPolityce.pl: Panie profesorze, co pan sądzi o przepisy nowelizacji ustawy o IPN, która wywołała tak wiele kontrowersji i uwag?

Prof. Andrzej Nowak: Należy spojrzeć na te przepisy historycznie. Czy Polska jest pierwszym krajem, który wprowadza prawodawstwa związane z pamięcią historyczną? Polska jest jednym z krajów, które daleko znajdują się na tej liście, które takie prawodawstwo wprowadziły. Do izraelskiej, żydowskiej tradycji religijnej wpisane jest wpisany obowiązek zohar, pamiętaj o przeszłości. Ona uczy nas tego jak powinniśmy postępować w przyszłości. Państwo Izrael podobnie jak wiele państw europejskich, podobnie jak wiele państw poza Europą wprowadziło prawa ograniczające możliwość wypowiadania się głupiego, niemądrego, szkodliwego wypowiadania się o Holokauście. Natomiast prawo wprowadzone w ostatnim czasie w Rosji przez Władimira Putina poszły w zupełnie innym kierunku, ale są dość radykalne. Niestety wykluczają możliwość mówienia prawdy o historii. Na podstawie tych praw skazuje się w Rosji ludzi, którzy wspominają np. o udziale Armii Czerwonej w agresji na Polskę w 1939 r. I teraz spójrzmy na przepisy nowelizacji ustawy o IPN.

Po pierwsze, ustawa nie obejmuje badań naukowych, nie obejmuje działalności artystycznej. Natomiast dotyczy tych, którzy w publicystycznej sferze albo udając badania naukowe i nie przytaczając żadnych źródeł dokonują tak skandalicznych uogólnień z jakimi wciąż niemal na co dzień się spotykamy. A to, że naród polski wyssał antysemityzm z mlekiem matki. Przypomnę, że to są słowa premiera izraelskiego Icchaka Schamira. A to, że ogólnie chłopi polscy jako grupa społeczna powodowana pewnym instynktem ludobójczym nastawieni byli w czasie II wojny światowej, a zwłaszcza w momencie wycofywania się Niemców na wymordowanie resztek Żydów, którzy mieszkali na ziemi polskiej. Tego rodzaju uogólnienia, które w żaden sposób nie mogą znaleźć potwierdzenia faktycznego, że wszyscy chłopi polscy, że cały naród polski, są teraz zagrożone procedowaniem sądowym. I bardzo dobrze, ponieważ wielokrotność powtórzeń tego rodzaju kłamstw, intensywność ich powielania przez potężne media, zarówno krajowe i co  niemniej ważne zagraniczne jest tak duża, że brak reakcji państwa polskiego na to zjawisko byłoby czymś nagannym.

Obecnie jednym z głównych źródeł, z których ludzi uczą się historii są filmy i seriale. Jednak nowelizacja przepisów ustawy o IPN nie jest w stanie zablokować filmów czy seriali, które promują fałszywą historię.

Państwo polskie nie ma możliwości blokowania żadnej twórczości artystycznej tym bardziej jeżeli ona powstaje nie za pieniądze państwa polskiego. Naturalnie skandalem jest, a raczej było, że za pieniądze państwa polskiego powstawały także dzieła filmowe, które właśnie tego rodzaju uogólnienia o których przed chwilą mówiliśmy niesprawiedliwe, krzywdzące wobec całości narodu polskiego powielały i utrwalały. Były też za to nagradzane na forum międzynarodowym. Otóż tego rodzaju działania z udziałem państwa polskiego nie powinny mieć miejsca. Natomiast państwo polskie nie ma żadnej innej możliwości wpływania na obraz udziału Polski w II wojnie światowej, doświadczeń Polski i stosunku Polaków do Holocaustu jak wspierając produkcję artystyczną, dzieła filmowe, które mogłyby stopniowo, niestety nie da się tego szybko zrobić, ale trzeba to robić kropla po kropli zmieniać ten obraz, który został utrwalony przez dziesiątki tysięcy filmów poświęconych tematyce Holocaustu. W dużej części tych filmów utrwala się stereotyp, że Polacy byli współsprawcami a czasem jedynymi sprawcami tej gigantycznej zbrodni w czasie II wojny światowej.

My tego nie zastopujemy, nie potrafimy tego zmienić inaczej jak zwracając uwagę chociażby ustawodawstwem, o którym mówimy, uwagę na fakt, że coś tu nie odpowiada prawdzie historycznej, że coś tu jest sprzeczne z doświadczeniem polskiej wspólnoty politycznej, która reaguje w taki właśnie sposób. Myślę, że procedowane obecnie ustawodawstwo, bo jeszcze ustawa będzie w Senacie, a później trafi do podpisu do pana prezydenta, może odegrać rolę informacyjną, a nie prawną. Może pełnić rolę inspirującą do przemyślenia zagadnień, które są często bezrefleksyjnie ujmowane w pewnym schemacie i stereotypie, o którego szkodliwości i nieprawdziwym charakterze mówiliśmy przed chwilą. Natomiast potrzebne są nasze filmy, które będą inspirowały kinematografię także międzynarodową i światową w duchu prawdy historycznej o polskich losach w czasach II wojny światowej. Dam jeden przykład – w ciągu ostatniego roku albo dwóch lat widziałem dwie wielkie produkcje międzynarodowe z udziałem aktorów światowej sławy poświęcone akcji czeskiego ruchu oporu na Reinharda Heydricha i pacyfikacji czeskiej wsi Lidice. Te dwie wielkie produkcje zostały świetnie zrobione. Z podziwem patrzyłem na jeden i drugi film.

Zastanawiałem się gdzie są setki filmów polskich, a raczej filmów międzynarodowych, które ujmowałyby zagadnienia analogiczne, ale dziejące się na nieporównywanie większą skalę na polskiej ziemi. Lidice były w Czechach jedne, ale w Polsce takich spacyfikowanych wsi było kilkaset. Specjalnie przywołam opracowanie naukowe, które warto w tym momencie przywołać – nowa książka niemieckiego historyka Daniela Brewinga poświęcona masowym zbrodniom niemieckim na polskich chłopach, na polskiej wsi. W tym opracowaniu jest wykazane, że około 60 tysięcy chłopów zostało zamordowanych w kilkuset wsiach właśnie w taki sposób jak w Lidicach, gdzie Niemcy zamordowali około 300 osób. Świadomość tego losu Polski jest na świecie znikoma – stąd mogą być budowane stereotypy budowane na podstawie filmów, które z kolei zbudowane są na przekazie taki jak na przykład Jana Tomasza Grossa.

Jak Pan mówi o dziełach filmowych, które powinny powstać, to przypomnienie takich postaci jak Zofia Kossak-Szczucka i Szmul Zygielbojm.

W ogóle cała historia Żegoty jest niezwykle warta przypomnienia. Nawet w naszej świadomości w Polsce jest ona nieznana lub zafałszowana – wyniesiona jest jedna osoba, śp. prof. Władysław Bartoszewski, a zapomina się o wielu innych ludziach, w tym wspomnianej przez Pana Zofii Kossak-Szczuckiej. Myślę, że warto najpierw nam Polakom przypomnieć, w jakich warunkach, z jakim poświęceniem funkcjonowała ta organizacja. Na arenie międzynarodowej nie będzie łatwo, powiedzmy to od razu.

Podam prosty przykład filmu poświęconego ratowaniu Żydów przez Polaków – małżeństwa Żabińskich – film „Azyl”. To bardzo dobry amerykański film, który nie został dopuszczony na francuskie ekrany kin. Dlaczego? Czy to był zły artystycznie film? Miał słabych aktorów? Istnieją blokady, założone w innych krajach – blokady założone, by utrwalać krzywdzący Polskę stereotypy. To blokady i przeszkody, które musimy demontować przez lata. Punkt wyjścia do demontażu tych blokad jest właśnie teraz – musimy spokojnie realizować politykę pamięci opartą na prawdzie.

Musimy jasno mówić o najeździe III Rzeszy na Europę Środkowo-Wschodnią, o wyjątkowej skali tych zbrodni, której nawet w przybliżeniu nie poznały kraje Europy Zachodniej. Doświadczenie, które wpłynęło nie tylko na Żydów, ale i Polaków i inne narody słowiańskie, które były w następnej kolejce do wyniszczenia przez niemieckich i austriackich zbrodniarzy.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ