Ambasador Izraela o swoich słowach dot. ustawy o IPN: Mówiłam dlatego, że musiałam. Mieliśmy już swoje instrukcje

pixabay.com

Myślę, że to nie byłam ja sama, a ta ustawa. Ta burza zaczęła się w Izraelu. Ja mówiła dlatego, że musiałam

—mówiła na antenie RMF FM ambasador Izraela Anna Azari, pytana czemu wywołała burzę w relacjach polsko-izraelskich.

Ambasador odniosła się do słów prezydenta Dudy, który powiedział, że był zbulwersowany wystąpieniem Azari.

Próbowałam powiedzieć premierowi Morawieckiemu, że to zrobię przed ceremonią. Nie możliwe było, normalnie funkcjonować, kiedy w Izraelu była już podjęta decyzja premiera i dyplomaci mają swoje instrukcje

—tłumaczyła.

Azari zaznaczyła, że Izrael doskonale wie, że obozy koncentracyjne nie były polskie.

Nie ma sporu o ten termin. Izrael wie, że to niemieccy naziści budowali obozy w Polsce

—zaznaczyła.

Ambasador odniosła się również do kuriozalnych słów Jaira Lapida, który ostatnio przekonywał, że były „polskie obozy koncentracyjne”.

On nie jest w rządzie, ale chciałby być

—mówił.

Gość red. Mazurka podkreśliła, że procedowana ustawa była zaskoczeniem.

To była niespodzianka

—przekonywała.

Burza była z tego powodu, że to wszystko stało się wieczorem przed Dniem Międzynarodowym Holokaustu

—dodała.

Macie prawo się bronić, ale myślę, że słowa ustawy są szersze niż muszą

—stwierdziła Azari.

Dopytywana, co się stanie, kiedy ustawa zostanie przyjęta bez zmian, odpowiedziała:

Nie wiem, wiem, że była rozmowa pomiędzy premiera i była decyzja o powołaniu grupy roboczej. Mam nadzieję, że dojdzie do uspokojenia. Szukajmy dialog.

Azari pytana była również, czy liczy, że ustawa zostanie zmieniona.

Nie wiem czy zmieniona, czy do ustawy zostanie dodany jakiś dodatek

—przyznała.

wpolityce.pl /RMF FM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ