Czuchnowski w histerii chce odwrócić uwagę od ordynarnej ustawki Czerskiej z łapówkarzem! „Służby PiS chcą rozbroić tekst w „Wyborczej”

fot: youtube
Panie redaktorze, dopiero „od dwóch tygodni”? Informacje o donosach pisanych przez Jakuba R. krążą już od jesieni, a pewność, że takie istnieją, uzyskałem w grudniu 2017 r. Było kwestią czasu, kiedy i gdzie te donosy „wypłyną”. Szczególnie, że Jakub R. swoje pisma słał do KPRM, ratusza, prokuratury i pałacu prezydenckiego. Obaj wiemy, że „przeciek” mógł wyjść z każdego z tych źródeł. Nikt jednak nie dał wiary bełkotowi Jakuba R., gdyż jest on zwyczajnie niewiarygodny. Jakub R. celowo nie podaje dat i miejsc swoich rzekomych kontaktów i spotkań z Maciejem Wąsikiem, Mariuszem Kamińskim i Ernestem Bejdą. Czy tak „wybitny” dziennikarz śledczy jak pan nie rozumie, dlaczego tych informacji nie ma w donosach? Odpowiadam: nie ma ich, by nikt nie mógł tych danych zweryfikować. O przekrętach Jakuba R. pisali wszyscy, włącznie z pana redakcyjnymi koleżankami, które jako pierwsze, już kilka lat temu, ujawniły poważne przekręty w warszawskim ratuszu. Sam jestem autorem dziesiątków tekstów na temat reprywatyzacji. Pan jakoś nie zabierał w tym temacie głosu zbyt często. Do czasu, gdy dowiedział się pan o chorych bzdurach na temat szefów służb specjalnych. Zwietrzył pan ofiarę i ruszył jej tropem. Na szczęście za późno. Wszyscy wiemy, jak wyglądałby pana artykuł. 100 proc. wiara w brednie osaczonego łapówkarza, niepotwierdzone informacje od „anonimowego” informatora i brak dokumentów potwierdzających tezy w tekście. Tak pan zrobił w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Bez dokumentów potwierdzających pana tezy szkalował pan w „Wyborczej” sędziów, którzy ze służbami specjalnymi nie mają nic wspólnego.
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ