Prof. Nowak: Polska nie może bez utraty wiarygodności wycofać nowelizacji ustawy o IPN. Jej treść odpowiada faktom historycznym

pixabay.com

Jeżeli przyjrzy się ustawodawstwu Izraela, Francji, Austrii, Belgii, czy Niemiec, gdzie kilka osób siedzi w więzieniu za słowa. Mogę wymienić kilkadziesiąt innych krajów, gdzie wsadza się do więzień za wypowiedziane słowa dotyczące historii. W tym kontekście stawianie do kąta Polski, która wprowadza ustawę zakładającą karanie za słowa przeczące prawdziwe historycznej, gdzie ustawa wyraźnie wyklucza badania naukowe i działania artystyczne, jest przejawem niezwykłej hipokryzji

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Andrzej Nowak, historyk, członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

wPolityce.pl: Poznaliśmy skład zespołu ds. dialogu prawno-historycznego, jego szefem ma zostać wiceszef MSZ Bartosz Cichocki, a w jego składzie mają się znaleźć: wiceszef IPN Mateusz Szpytma, wiceszef Muzeum II WŚ Grzegorz Berendt, dyrektor Departamentu Prawnego KPRM Armen Artwich oraz Bronisław Wildstein. Czy pana zdaniem zespół w tym składzie może doprowadzić do załagodzenia sporu między Polską a Izraelem?

Prof. Andrzej Nowak: To są wszystko niezwykle kompetentni ludzie. Uważam, że to jest najlepszy z możliwych składów. Natomiast nie wiem, czy ten zespół cokolwiek może pomóc. Czy argumenty i kompetencje będą tutaj się liczyły, czy będą się liczyły tylko interesy.

Na razie wygląda na to, że ten polsko-izraelski spór o nowelizację ustawy o IPN nie gaśnie. Dziennik „The Jerusalem Post” poinformował, że Knesset przygotował już drugą ustawę wymierzoną w nowelizację ustawy o IPN. Tym razem chodzi o zapewnienie pomocy prawnej naukowcom, dziennikarzom czy nauczycielom, którzy są przez inne kraje oskarżani za opowiadanie o tym, co wydarzyło się w czasie II wojny światowej. Jak się panu wydaje, co polska strona mogłaby zrobić, aby jednak zakończyć ten spór?

Powtarzam, że jeśli w grę wchodzą interesy, których zaspokojenie wiązałoby się z poniżeniem państwa polskiego, czyli na przykład odwołaniem ustawy, której treść jest zasadniczo bez wątpienia słuszna i odpowiada faktom historycznym, to oczywiście nie ma rozwiązania tego sporu. Polska nie może bez utraty wiarygodności jako państwo z określoną przeszłością i tożsamością, której ma prawo bronić, zgodzić się na wycofanie tej ustawy. Jeśli zaś celem jest uzyskanie realizacji uchwały grupy parlamentarzystów amerykańskich, którzy w grudniu ubiegłego roku przedstawili w Waszyngtonie uchwałę w sprawie reprywatyzacji, to też pozostaje pytanie, czy tego rodzaju metodami, które w tej chwili są wprowadzane przeciwko Polsce, można osiągnąć w tej sprawie jakikolwiek kompromis. Myślę, że nie chodzi tutaj jednak o racje merytoryczne.

Czy zatem w pana ocenie prezydent powinien podpisać nowelizację ustawo IPN?

To oceni prezydent, natomiast prezydent ma trzy możliwości. Podpisać ustawę bez żadnych zastrzeżeń i deklaracji, po prostu jako potwierdzenie, że to jest suwerenne prawo Polski. Myślę, że każdy obywatel Polski powinien uszanować właśnie taki wariant. Druga możliwość to odesłanie tej nowelizacji ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, który przedstawiłby jej wykładnię, która mam nadzieję rozwiałaby wątpliwości merytoryczne. Trzecia możliwość to zawetowanie tej ustawy. Ta opcja jest oczywiście niezwykle ryzykowna. Przypuszczam, że pan prezydent będzie się wahał pomiędzy pierwszą a drugą możliwością.

Czyli innymi słowy, w pana ocenie treść tej ustawy jest jasna i nie ma powodu, aby zmieniać jej treść, ale być może należałoby lepiej zakomunikować społeczności międzynarodowej, co ona zawiera?

Tak, uważam, że ta ustawa jest zgodna z prawdą historyczną. Zgodna jest także z zasadą wolności badań naukowych, bo to jest bardzo wyraźnie zastrzeżone, a także wolnością działań artystycznych, które niekiedy bywają dla nas bardzo bolesne, ale w obecnej kulturze przyjęło się, że artyści mogą więcej i ustawodawcy wyszli temu naprzeciw.

Szereg krytyków nowelizacji ustawy o IPN podkreśla, że wie, iż nie było „polskich obozów śmierci”, ale za jej pomocą będzie można karać np. naukowców czy ocalałych z Auschwitz, którzy chcieliby złożyć swoje świadectwo. W pana ocenie takie głosy wynikają raczej z jakiejś cynicznej gry czy rzeczywistej niewiedzy?

Dziennikarze największych mediów światowych z całą pewnością treść tej ustawy poznali. Ich zarzuty są nieoparte na prawdziwe, w dodatku pełne hipokryzji. Jeżeli przyjrzy się ustawodawstwu Izraela, Francji, Austrii, Belgii, czy Niemiec, gdzie kilka osób siedzi w więzieniu za słowa. Mogę wymienić kilkadziesiąt innych krajów, gdzie wsadza się do więzień za wypowiedziane słowa dotyczące historii. W tym kontekście stawianie do kąta Polski, która wprowadza ustawę zakładającą karanie za słowa przeczące prawdziwe historycznej, gdzie ustawa wyraźnie wyklucza badania naukowe i działania artystyczne, jest przejawem niezwykłej hipokryzji.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ