Obrzydliwy atak Wrońskiego w “Wyborczej”: Polacy byli elementem i współuczestnikami Holokaustu. Premier tego nie rozumie

pixabay.com

Gazeta Wyborcza” często chce pisać historię według własnego uznania. Nie powinno więc dziwić jej zaangażowanie w negację tego, że Polacy również byli ofiarami Holokaustu. Jednak to, co napisał Paweł Wroński, jest po prostu obrzydliwe.

Polacy byli elementem i współuczestnikami Holokaustu. W Markowej byli niemi granatowi policjanci. Gdzie indziej szmalcownicy, ludzie przestraszeni, którzy najpierw ukrywali Żydów, a potem ich zabijali w obawie o los rodzin, albo ludzie obojętni

— napisał na łamach „Wyborczej” Wroński, odnosząc się do wczorajszego spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z korespondentami zagranicznych mediów w Polsce, które odbyło się w Muzeum im. Rodziny Ulmów w Markowej.

Stwierdził,że premier wybierając to miejsce zapewne nie wie, jak bardzo pokazuje ono rozziew między polską a żydowską wrażliwością.W jego ocenie, to muzeum nie tylko pokazuje odwagę Polaków, ale także to, że rodzinę Ulmów wydał Polak, który sam wcześniej ukrywał Żydów i ich okradł.

Odnosząc się do słów premiera, że Polacy na równi z Żydami byli ofiarami Holokaustu, oraz słów prezydenta, że nie było polskiego udziału w Holokauście, stwierdził, że to polityka historyczna, mająca zwalczać „pedagogikę wstydu”, co z punktu Izraela wygląda bardziej skomplikowanie.

Postanowił więc podzielić się swoją historią o tym, jak sam zmienił postrzeganie II wojny światowej. Napisał, że wychowując się w Kielcach był na spotkaniu z kombatantami, którzy opowiadali o ataku na niemiecki obóz pracy, w którym przetrzymywano Żydów. Wyjaśnił, że wtedy śmiał się z tego,że Żydzi nie chcieli opuścić wyzwolonego obozu.

Dziś rozumiem, że ci Żydzi uważali, iż bezpieczniej jest za drutami, a w obozie więził ich strach przed tym, co ich może spotkać ze strony Polaków. Ten strach (…)był dla nich elementem Zagłady

— bredził Wroński.

W jego ocenie prezydent i „autorzy tego głupiego prawa”, tego nie rozumieją.

Wygląda na to, że na miejscu premiera Morawieckiego w Markowej powinien być Wroński, który dokładnie wyjaśniłby wszystko zagranicznym korespondentom. Wówczas możemy się domyśleć, jak cała sprawa wyglądałaby w niedalekiej przyszłości.

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ