Dyrektorzy szkół kontra „przedsiębiorcy oświatowi”

MP Ratusz

Za niejasną sytuację we wrocławskiej edukacji odpowiada – zdaniem naszych rozmówców oraz autorów listów – dyrektor departamentu edukacji, który „preferuje szkolnictwo niepubliczne”. Pismo do prezydenta Rafała Dutkiewicza jednak nie pomogło. Dlatego nauczyciele postanowili zebrać kluczowe informacje i przedstawić sprawę ministerstwu edukacji. Zawiadomienie trafiło też do CBA i NIK-u. 

Oprócz kilkukrotnie opisywanych przez naszą redakcję niejasności wokół klas mundurowych, dyrektorzy szkół zwracają uwagę na wiele innych kwestii. Chodzi o m.in. wyjazdy urzędnika do USA, prywatne kontakty z  dyrektorem szkół niepublicznych i marnowanie – ich zdaniem – publicznych pieniędzy. 

Części argumentów, dotyczących spraw finansowych, które pojawiły się w liście nie sposób zweryfikować, bo dyrektor departamentu edukacji nie składa oświadczenia majątkowego – w przeciwieństwie do dyrektorów wydziałów edukacji, którzy pracują w zdecydownaie mniejszy urzędach np. W Legnicy czy w Wałbrzychu. Nie chciał też odpowiedzieć na pytania redakcji “Dodatku Dolnośląskiego” Gazety Polskiej Codziennie.

Magistrat problemu jednak nie widzi.  

– Regulamin organizacyjny departamentu edukacji precyzuje zadania i obowiązki dyrektora i wskazuje, że należy do nich m.in. składanie oświadczeń woli w imieniu miasta na podstawie pełnomocnictw udzielonych przez prezydenta, jak również załatwianie spraw z zakresu administracji publicznej, w tym wydawanie decyzji administracyjnych w indywidualnych sprawach z zakresu administracji publicznej, na podstawie udzielonych upoważnień – odpowiedział nam Arkadiusz Filipowski z urzędu i dodał, że Jarosław Delewski nie ma upoważnień do wydawania w imieniu prezydenta Wrocławia decyzji administracyjnych. Nie musi więc składać oświadczenia majątkowego.

 

Jak to możliwe? – Zastanawiają się dyrektorzy szkół i dodają, że jest przecież szefem edukacji w mieście. – To prosty zabieg dzięki któremu można zrzucić odpowiedzialność na innych, a jednocześnie uniknąć składania oświadczenia majątkowego. W trosce o transparentność nie powinno dochodzić do takich sytuacji – argumentują. 

Sprawa rozchodzi się też o nauczycieli, którzy dorabiają w niepublicznych szkołach. Ten fakt potwierdza odpowiedź udzielona nam przez wrocławski magistrat. 

– Dyrektor Gimnazjum nr 17 podpisała z p. Robertem Burszewskim [prowadzi Szkoły Europejskie – przyp.]  umowę na wynajem pomieszczeń w budynku Gimnazjum nr 17. Departament Edukacji bardzo dobrze ocenia podjętą współpracę, ze względu na możliwość uzupełniania etatów lub podjęcia pracy w liceum przez nauczycieli wygaszanego Gimnazjum nr 17 – powiedział nam Arkadiusz Filipowski.  – Pani Dyrektor Gimnazjum nr 17 otrzymała zgodę na dodatkowe zatrudnienie. W treści zgody zawarta jest klauzula, że podjęcie dodatkowych zadań nie może kolidować z wykonywaniem obowiązków dyrektora Gimnazjum nr 17 – dodał. 

 

Dyrektorzy publicznych szkół – autorzy listu, chcą ponadto ratować szkolnictwo branżowe. Również dlatego proszą o pomoc minister Annę Zalewską. Bez jej interwencji, ich zdaniem, poprawa sytuacji nie jest możliwa. Boją się, że pieniądze będą trafiać do prywatnych placówek. 

 

– Chcemy utworzyć, a raczej odtworzyć we Wrocławiu niszczone przez lata szkolnictwo zawodowe. Posiadamy nadal duży potencjał dydaktyczny i infrastrukturalny choć wymaga on remontu – podkreślają w liście. – Uprzejmie informujemy Panią Minister, że wiele gałęzi przemysłu oraz usług jest zainteresowanych współpracą i finansowaniem kierunków nauczania zawodów najbardziej poszukiwanych na rynku pracy. Firmy działające na rynku wrocławskim i dolnośląskim chcą też pomóc w promowaniu szkolnictwa branżowego i zwiększenia naborów młodzieży do szkół branżowych. Są niejednokrotnie zdecydowane na ufundowanie stypendiów dla najzdolniejszych 

uczniów.

 

Wystarczy zatem odrobina dobrej woli ze strony Departamentu Edukacji UM Wrocławia i wrocławskie szkolnictwo branżowe rozpocznie znowu okres prosperity zwłaszcza, że pomimo obecnie trudnej sytuacji jesteśmy pełni chęci i entuzjazmu do podjęcia tych działań. Na nic nie zda się entuzjazm i nasza praca, gdy działania te będą nadal blokowane – podkreślają. 

I dodają, że „przedsiębiorcy oświatowi” czyli znajomi urzędników „mają pierwszeństwo w realizowaniu tego rodzaju działań za pieniądze pochodzące z dotacji, a więc środków, które powinny pozostać w publicznych placówkach oświatowych prowadzonych przez samorząd terytorialny, nie zaś pseudo prywatnych organów prowadzących”. 

 

Liczymy, że minister Anna Zalewska zajmie się tą sprawą. Czy dotacje dla niepublicznych szkół skontroluje też NIK lub CBA? Jeżeli informacje, które zostały zawarte w liście się potwierdzą, prezydent Rafał  Dutkiewicz będzie musiał się tłumaczyć, dlaczego mimo próśb dyrektorów nie wyjaśnił sprawy do końca. 

Wkrótce wrócimy do tematu. 

Gazeta Polska  Codziennie

Magda Groń

Kontakt do autora: magda.gron@swsmedia.com.pl  

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ