Niemiecka badacz Holokaustu w „SZ”: Polacy nie protestowali przeciwko zagładzie Żydów. „Antysemityzm jest w Polsce wciąż żywy”

auszd.jpg
fot: youtube

Stefanie Schüler-Springorum jest szefową renomowanego Ośrodka Badań nad Antysemityzmem przy Technicznym Uniwersytecie w Berlinie. W wywiadzie z monachijskim dziennikiem „Sueddeutsche Zeitung” historyk twierdzi, że rola Polski podczas II wojny światowej była „skomplikowana”, a nowelizacja ustawy o IPN to „kolejny krok w kierunku stworzenia nacjonalistycznej polskiej historiografii” oraz „instrumentalizacja pamięci”.

Według Schüler-Springorum pojęcie „polskie obozy śmierci” jest czasami używane, gdy jest mowa o nazistowskich obozach.

Jest to oczywiście określenie błędne. Należy mówić o obozach koncentracyjnych i zagłady na polskiej ziemi lub w okupowanej Polsce. Czasami ktoś dokonuje skrótu myślowego i mówi o „polskich obozach”. Tak nie można. To zrozumiałe, że dla Polski to jest nie do przyjęcia

—przekonuje badacz Holokaustu i zaznacza, że sama stara się używać właściwej terminologii i mówić o „niemieckich” sprawcach oraz „niemieckiej” polityce zagłady. A nie o nazistach.

Nazistami też byli ale ten reżim był popierany przez większość niemieckiego społeczeństwa

—mówi historyk dalej. Zdaniem Schüler-Springorum debata między Polska a Izraelem jednocześnie odzwierciedla „ogromną” złożoność historii II wojny światowej.

To były niemieckie a nie polskie obozy. Należy jednak pamiętać, że w Polsce antysemityzm był wówczas bardzo rozpowszechniony. Tak, byli Polacy, którzy pomagali Żydom. Ale byli też Polacy, którzy wydawali, szantażowali, grabili, a czasem mordowali Żydów. Jest na ten temat wiele imponujących badań historycznych, np. Jana Grossa, Jana Grabowskiego czy Barbary Engelking

—wyjaśnia niemiecka historyk. Według niej dlatego właśnie nowelizacja ustawy o IPN to „katastrofa”.

Swoboda prowadzenia badań naukowych jest wielkim dobrem. Gdy zaczniemy rozstrzygać naukowe spory za pomocą prawa, to będzie to początek końca. Utrudni to badania naukowe i dyskusję

—uważa Schüler-Springorum. Jej zdaniem ustawa (o IPN) „skierowana jest nie tylko przeciwko określeniu „polskie obozy śmierci”, ale także przeciwko wszystkim historykom, którzy krytycznie piszą o zachowaniu ludności polskiej podczas okupacji.

Obecny rząd chce wyłączyć niektóre kontrowersyjne sprawy z dyskusji, by nie były więcej przedmiotem debat, aby stworzyć czysto nacjonalistyczny obraz historii. Jest to nakazana odgórnie nacjonalizacja historiografii. Nie chodzi tu tylko o „polskie obozy”. Chodzi o to by narzucić wszystkim co można a co nie można mówić o polskim życiu w czasach okupacji

—przekonuje badach Holokaustu. A ta okupacja była jej zdaniem „niesłychanie brutalna”, i za ukrywanie Żydów groziła śmierć. Niemniej jednak Schüler-Springorum skarży się w rozmowie z „SZ” na ówczesny antysemityzm Polaków.

W społeczeństwie polskim panował powszechny antysemityzm, który spowodował, że Polacy nie protestowali przeciwko zagładzie Żydów i nie pomagali prześladowanym Żydom. Nie inaczej było oczywiście w Niemczech i prawie we wszystkich innych krajach europejskich

—uważa historyk. Ten antysemityzm jest jest jej zdaniem w dzisiejszej Polsce wciąż żywy. Za sprawa Kościoła Katolickiego.

Tu tradycyjny antyjudaizm wpływowego w Polsce Kościoła Katolickiego odgrywa ważną rolę. Do tego dochodzi antysemicka fantazja „judeo-bolszewizmu”, która karze wrzucać Żydów i komunistów do jednego worka, jako jednego wroga. „Agresja” przeciwko rządom komunistycznym zawsze była podszyta antysemityzmem

—twierdzi Schüler-Springorum. Według niej rząd PiS prowadzi politykę nacjonalistyczną, szczególnie w dziedzinie kultury.

Chodzi o stworzenie pozytywnego wizerunku zjednoczonej katolickiej Polski. W takiej Polsce dla Żydów i krytycznych tonów nie mają miejsca. Nowelizacja ustawy o IPN to tylko wierzchołek góry lodowej

—dodaje badacz Holokaustu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Oczywiście na “pozytywnego wizerunku zjednoczonej katolickiej Polski” nie ma zgody a’priori i bez podania dowodów … to jest postawa naukowca … i tyle samo warte strachy pseudo-naukowców, którzy boją się, że ich słabo udokumentowane, albo wprost wyssane z palca “sensacje” skończą się wyrokami …

ZOSTAW ODPOWIEDŹ