Andruszkiewicz: Próbuje się wbić klin w nasze relacje z Waszyngtonem. Nie możemy wycofać się z zapisów ustawy o IPN

fot. youtube.com

Nie wyobrażam sobie, aby w ustawie doszło do zmian. Moim zdaniem musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji i pokazać innym państwom na świecie, że nie da się ingerować w proces legislacyjny w Polsce

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Adam Andruszkiewicz, poseł koła Wolni i Solidarni.

wPolityce.pl: Stany Zjednoczone w dość mocnych słowach odniosły się do ustawy o IPN podpisanej wczoraj przez prezydenta Dudę. Marti Pana to, że mamy kryzys w relacjach z naszym największym sojusznikiem?

Adam Andruszkiewicz: Przede wszystkim martwi mnie to, że nasi sojusznicy takie uwagi formułują publicznie. Wolałbym, aby wszelkie wątpliwości były przekazywane kanałami dyplomatycznymi. Takie uwagi są obserwowane i komentowane przez wrogów silnej Polski i współpracy polsko-amerykańskiej, m.in. przez Rosję. Zwróciłbym również uwagę na Niemcy i ich rzekomo przyjazne gesty i słowa o tym, że Trójkąt Weimarski powinien być jak najszybciej reaktywowany, one nie są przypadkowe. To jest próba wbicia klina w nasze relacje ze Waszyngtonem. Próbuje się powstrzymać Polskę od budowania wspólnie z naszymi partnerami Trójmorza, a wspierać nas w tym miały Stany Zjednoczone

Publiczne uwagi, to mocniejsza forma nacisku.

Tak, ale nie rozumiem, czemu Stany Zjednoczone i Izrael nie widzą, że taką polityką budują coraz większą liczbę przeciwników w Polsce. Polacy za swoją największa wartość uznają honor i zawsze, co pokazuje historia, wszelka próba nacisku na polski naród kończyły się niepowodzeniem, przynosiły efekt odwrotny od zakładanego. Polacy nie cofają się, ale tym bardziej walczą o to, co jest słuszne.

W pana opinii, skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, to dobra decyzja?

Myślę, że to dobra decyzja. Ten czas musimy wykorzystać, aby pokazać, że w noweli ustawy o IPN nie ma żadnych przepisów, które w jakikolwiek sposób mogą wpłynąć na wolność słowa. Są tam jedynie przepisy, które mają chronić dobre imię państwa polskiego, do czego mamy prawo.

Wyobraża Pan sobie, że w ustawie może dojść do zmian? Na to wciąż liczy ambasada Izraela, ale również politycy Zjednoczonej Prawicy mówią o chęci dialogu i porozumienia.

Nie wyobrażam sobie, aby w ustawie doszło do zmian. Moim zdaniem musimy wyciągnąć wnioski z tej lekcji i pokazać innym państwom na świecie, że nie da się ingerować w proces legislacyjny w Polsce. Jeśli zgodzimy się na ustępstwa, to będzie to bardzo czytelny znak dla naszych partnerów, że jeżeli chcą zmienić coś w naszym prawodawstwie, to wystarczy Polskę publicznie zaatakować, a wtedy się cofniemy. To będzie tragiczne jeżeli wycofamy się z tych zapisów.

Pan łączy tę sprawę z ustawą reprywatyzacyjną?

Jesteśmy wszyscy świadomi roszczeń wysuwanych przez Izrael do majątku w Polsce, czego ja kompletnie nie rozumiem. To nie Polska masowo mordowała Żydów, to nie Polska napadła sama na siebie. Nie burzyliśmy kamienic, które później sami odbudowywaliśmy. Uważam, że adresatem wszelkich roszczeń wobec majątków w po II wojnie światowej są Niemcy.

Na koniec spytam Pana o ocenę ostatniej manifestacji przed Pałacem Prezydenckich, którą zorganizował Ruch Narodowy. Pojawił się tam transparent z napisem „Zdejmij jarmułkę – podpisz ustawę”. Jak Pan to ocenia?

To jest głupota partii Ruch Narodowy, to głupota Roberta Winnickiego. Poseł na Sejm RP nie powinien firmować tego typu zachowań, trzeba być odpowiedzialnym za pewne rzeczy. Nie godzę się na próbę obrażenia i robienia z prezydenta Dudy niewiadomo kogo. Nie na tym polega poważna polityka. Oczywiście, pewne naciski są potrzebne i trzeba je wywierać, ale można to robić mądrze.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ