Niepokojąca retoryka w ustach Róży Thun: “Niech posłowie PiS-u zamilkną. (…) Niech przestaną niszczyć przestrzeń publiczną”

Satysfakcja to nie jest właściwe słowo po tym wszystkim, co się stało, po tych okropnych dyskusjach, takich głupich— powiedziała europosłanka PO Róża Thun, która komentowała na antenie Polsat News odwołanie z funkcji wiceszefa PE Ryszarda Czarneckiego.

Cały PE musiał zajmować się p. Czarneckim. Wolałabym, żeby inne standardy tu prezentowano

— stwierdziła.

Na pytanie, czy ukaranie Ryszarda Czarneckiego nie jest stosowaniem podwójnych standardów w obliczu braku reakcji na słowa Guya Verhofstadta, powiedziała:

Ja nie wiem, czy to tłumaczenie z tymi tysiącami faszystów jest bardzo dokładne, on mówił chyba o marszu faszystowskim. A trudno się dziwić obserwatorowi zagranicznemu, który widzi hasła faszystowskie, a za nimi tłum ludzi.

Jak zapewniała:

To jest zupełnie inna sprawa. (…) To zupełnie inne poziomy, bo jeżeli wiceprzewodniczący PE, który nas reprezentuje używa jakichś makabrycznych porównań, to nie możemy się dziwić, że posłowie w PE mówią „stop”. (…) To zupełnie inny poziom dyskusji i zupełnie inna funkcja.

Na uwagę, że zdaniem prof. Legutki naruszono regulamin głosowania, europosłanka PO odpowiedziała:

Ja wiem, że prof. Legutko i posłowie PiS-u mają jakiś problem z respektowaniem regulaminów i prawa. To ich charakteryzuje i to jest szkodliwe da Polski. Regulamin jest bardzo jasno napisany.

W dalszej części jej wypowiedzi było jeszcze bardziej radykalnie…

Niech posłowie PiS-u zamilkną. (…) Niech przestaną niszczyć przestrzeń publiczną, to spuszczanie przestrzeni publicznej do jakiegoś rynsztoka!

— grzmiała Thun.

Myślę, że wszyscy, którzy walczą o demokrację, zdają sobie sprawę, że PiS prowadzi nas w stronę dyktatury

— twierdziła przedstawicielka PO.

Na uwagę, że jej wypowiedzi zostały potraktowano jako „donoszenie”, ripostowała:

Proponowałabym zerknięcie do słownika i sprawdzenie, co to znaczy „donoszenie”.

Jak zaznaczyła:

To, że nasi partnerzy z troską przyglądają się temu, co się w Polsce dzieje, powinniśmy wykorzystywać , by ukazywać Polskę jako kraj,w którym nie ma zgody na niszczenie praworządności.

W rozmowie pojawił się również temat kontrowersyjnej rezolucji PE ws. Polski, za którą głosowali europosłowie PO.

Jak słyszę, że rezolucja PE jest „szkodliwa dla Polski”, to proszę przeczytać choć jedno zdanie, które jest antypolskie. Tam nie ma tego typu zdań!

— grzmiała Thun.

Odnosząc się do sporu o prawidłową terminologię związaną z Holocaustem, zapewniała:

Wszyscy się zgadzamy, na czele z Niemcami, że to były niemieckie nazistowskie obozy zagłady.

Odnosząc się do zajęcia miejsca po Ryszardzie Czarneckim, stwierdziła:

Ważne, żeby wiceprzewodniczącym PE to był Polak. Nam zależy, żeby Polacy piastowali te funkcje, to proponowałabym konserwatystom, żeby był to ktoś, kto wyraża, że respektuje prawo. Jest taki Polak w EKR. Uzyskałby nasze poparcie.

Zapytana, czy chodzi o Kazimierza M. Ujazdowskiego, odpowiedziała:

Dlatego mówię, że ważne jest to, że nie interes partyjny jest najważniejszy. Zostawmy to na bok. Ważne, żeby to był ktoś z Polski.

Politycy PiS mają „zamilknąć”? Trzeba przyznać, że taka retoryka wywołuje najgorsze skojarzenia…

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ