Wpolityce.pl: Kulisy niejawnego przesłuchania Jacka Cichockiego przed komisją Amber Gold. Minister się skompromitował!

Portal wPolityce.pl dotarł do informacji, z których wynika, że niejawne przesłuchanie Jacka Cichockiego, byłego szefa resortu spraw wewnętrznych i koordynatora służb specjalnych, było tak naprawdę jedynie grą na czas tego najbliższego niegdyś współpracownika premiera Donalda Tuska. Cichocki nie miał komisji nic do powiedzenia, a jego zeznania miały zostać określone, jako „autokompromitacja”.

 

Gdy w czwartek ok. godz. 15.00 członkowie komisji śledczej Amber Gold rozpoczynali niejawne przesłuchanie Jacka Cichockiego, wielu komentatorom, wydawało się, że ośmielony tajnością przesłuchania, Cichocki, wyjawi szczegóły swoich działań w kontekście afery Amber Gold. Po około 30 minutach wszystko było już jasne. Cichocki, który w trakcie środowych, trwających niemal 8 godzin, zeznań, zasłaniał się tajemnicą i obiecywał, że opowie więcej w trybie niejawnym. Małgorzata Wassermann wyznaczyła więc przesłuchanie niejawne, ale to okazało się całkowicie niepotrzebne.

Cichocki, bez obecności kamer telewizyjnych, nie był w stanie odpowiedzieć na żadne z postawionych mu pytać. Odegrał więc całą maskaradę, którą cała Polska mogła oglądać w trakcie środowego przesłuchania Cichockiego. Odpowiedzi miały być wymijające, nie wnoszące kompletnie nic nowego do sprawy.

 

Z naszych informacji wynika, ze posłowie dopytywali o kwestie związane z ochroną kontrwywiadowczą Michała Tuska, który pracował dla Marcina P. w OLT Express. Okazuje się, że Cichocki nie przekazała żadnych informacji, które mogłyby świadczyć o tym, że służby specjalne monitorują Michała Tuska i sprawdzają, czy za jego zatrudnieniem nie stoją grupy przestępcze. Cichocki nie odpowiedział na posiedzeniu niejawnym, czy sprawdzono fakt, z którego mogłoby wynikać, że syn premiera może być (oczywiście teoretycznie) zastraszany.

To jednak nie koniec blamażu Jacka Cichockiego! Zdaniem naszych rozmówców, jego tajne „zeznania” były „autokompromitacją”. Jacek Cichocki wciąż nie mógł sobie przypomnieć z kim rozmawiał o Michale Tusku i czy jego sprawa była przedmiotem rozpracowania służb. Co najistotniejsze, Cichocki, nie mówił tez niczego konkretnego i przełomowego w kwestii działań operacyjnych ABW i policji (którą jako szef MSW miał obowiązek nadzorować). Więcej, nie był też w stanie określić kwestii związanej z koordynacją działań służb i policji w sprawie Marcina i Katarzyny P.

 

Co więc wniosło niejawne przesłuchanie jednego z najważniejszych ludzi rządu Donalda Tuska? Zdaniem osób, z którymi rozmawialiśmy, kompletnie nic. Cichocki jedynie zirytował członków komisji śledczej i to ze wszystkich klubów parlamentarnych. Zapewne dlatego, przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann zapowiedziała wczoraj, że należy odtajnić wczorajsze zeznania Cichockiego. Tę informację potwierdzili nam także inni członkowie komisji śledczej.

Jeżeli nałożymy część jawną przesłuchania, czyli to co powiedział świadek, że nie zajmowaliśmy się Michałem Tuskiem, bo wedle nich miał się zajmować ktoś inny. Przypominam, że nie zajmowała się tym żadna prokuratura. A do tego ja zrobię wszystko, by trybie natychmiastowym odtajnić to, co powiedział dzisiaj minister Cichocki.

— powiedziała wczoraj Małgorzata Wassermann w rozmowie z TVP Info.

Odtajnienie kuriozalnych zeznań Jacka Cichockiego ma być też sygnałem dla innych świadków, którzy stają przed komisją. Zasłanianie się tajemnicą, nie może być w rzeczywistości maskowaniem swojej nieudolności, czy bezczynności. Teraz członkowie komisji będą analizowali trochę ponad półgodzinne przesłuchanie Jacka Cichockiego w części niejawnej. Wiele wskazuje, że poznamy je w ciągu kilkunastu dni.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ