Justyna Szałamacha: Za równowartość cebulki tulipana można było nabyć kamienicę

MP

Wczoraj w salonie ARTE CUBO odbył się wernisaż Justyny Szałamacha, wrocławskiej artystki zakochanej w tulipanach. Jak sama wspomniała, zauroczenie wyjątkowymi kwiatami, z roku na rok jest większe.

Oprócz prezentowanych obrazów i uroku osobistego, artystka przedstawiła rys historyczny kraju z którego pochodzą cebulki, co docenili zebrani widzowie brawami. O szczegółach techniki malarskiej, nastojach opowiadała podczas indywidualnych rozmów.

MP

Na pytanie dlaczego maluję tylko tulipany, odpowiedź jest prosta, mówi Szałamacha. Wszyscy pochodzimy z Edenu i w każdym z nas, jest pragnienie, bezpiecznego radosnego miejsca, gdzie odłożywszy na bok troski, można kontemplować piękno kwiatów.

Chyba też tęsknota za Edenem pojawiała się w różnych miejscach na świecie, chociażby w Świątyni Salomona. Zapiski mówią, że na ścianach były malowane kwiaty…mam podejrzenie, że to mogły być tulipany.

Oczywiście Niderlandy. Tam za równowartość cebulki tulipana można było nabyć kamienicę. I ja nie dziwię. Z kolei w Imperium Osmańskim, jeden z sułtanów zapłacił najwyższą cenę za namiętność do festiwali tulipanowych, przeciwnicy polityczni pozbawili go życia.

Wszystkie wystawione obrazy są nowe, nigdzie jeszcze nie prezentowane. Dzisiaj to tylko przedsmaki tego, co za niedługo będę miała okazję pokazać więcej swoich prac.

Obrazy Szałamachy idealnie pasują jako kompozycje zawieszone w dyptyki czy tryptyki.

Wystawa będzie trwała pięć tygodni. Jej walorem jest wnętrze, bowiem salon kuchni jest zbliżony metrażem, rozmieszczeniem pomieszczeń do większości pokojów w budynkach mieszkalnych, zatem już na miejscu, wśród mebli kuchennych, wyposażenia pokoju odpoczynku, salonu i sypialni, można ocenić, czy upatrzony obraz będzie idealny.

MP
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ